Jakie zabudowanie systemu korzeniowego powoduje, że większość wody odparowuje nigdy nie docierając do podłoża – alarmuje Stanisław Łubieński (Dzika Ochota), który opisywał skandaliczny stan umierających dębów przy ul. Rakowieckiej. W czasach wydawałoby się bardzo wysokiej edukacji na temat zieleni, wciąż powielane są te same szkodliwe schematy.
Tym razem na Bielanach
Nie każdy ma czas i ochotę do takich obserwacji, więc taki #case ode mnie na dziś. Gdy rok temu zgłaszałem prośbę o poprawę warunków do wzrostu dla tego drzewa, nie wiedziałem, że negatywne efekty jego zabetonowania ukażą się tak szybko. Przy okazji budowy nowego obiektu mieszkalnego, spółdzielnia WSBM „Chomiczówka” przebudowała również fragment ulicy, nie pozostawiając młodemu drzewu nawet m2 powierzchni do infiltracji wody. Po zgłoszeniu prośby usłyszałem, że nie ma możliwości zmiany warunków dla tego drzewa, bo najważniejsze jest bezpieczeństwo pieszych. Argument „wytrych”, bo mamy XXI wiek i całą masę metod i technologii, aby zapewnić i bezpieczeństwo, i lepsze warunki dla tego drzewa.
Pokazywałem rozwiązania zastosowane w innych miejscach (również w Warszawie), ale… jak się okazuje bez zrozumienia dla sprawy. No nic, efekty zamierania widoczne jak na dłoni. Jeszcze rok temu ulistnienie było dużo gęstsze i nie dostrzegłem żadnego zamierającego pędu – dziś jest ich wiele. Jak za jakiś czas oberwie się większa gałąź (a jak widać na zdjęciu jedna już się oberwała i zwisa sobie bezwiednie nad przejściem…) albo dojdzie do wykrotu, to bezpieczeństwo pieszych będzie na pewno dużo większe. To mogło być kiedyś fajne, dające dużo cienia drzewo.