Przebudowa ul. Okrzei na Pradze-Północ w Warszawie, która rozpoczęła się niedawno (w październiku 2025 r.) i ma potrwać około 17 miesięcy, spotyka się z mieszanymi opiniami. Chociaż projekt zakłada zwiększenie zieleni, nową infrastrukturę rowerową i priorytet dla pieszych, to mieszkańcy, przedsiębiorcy i kierowcy wskazują na kilka słabych stron.
A trochę ich jest…
Przetarg na remont został unieważniony w kwietniu 2025 r., co spowodowało znaczne przesunięcia w harmonogramie. Mimo otwarcia kładki przez Wisłę prawie rok wcześniej (w 2024 r.), prace ruszyły dopiero teraz, co uznano za „kompromitację” i „przeklęty remont”. Mieszkańcy i radni dzielnicy wyrażali frustrację z powodu braku szybkich działań, co opóźniło korzyści z inwestycji o co najmniej dwa sezony spacerowe.
Od startu prac pojawiły się duże problemy dla kierowców, pieszych i pasażerów komunikacji miejskiej – objazdy, zakazy parkowania i zmiany w organizacji ruchu powodują chaos. Przedsiębiorcy obawiają się spadku liczby klientów z powodu ograniczonego dojazdu do lokali. Mieszkańcy martwią się utrudnieniami w dojeździe do domów. Ponadto przebudowa ulicy generuje hałas i pył, co odstrasza klientów od okolicznych kawiarni i sklepów. Jedna z przedsiębiorczyń stwierdziła: „Obawiam się, że klientów będzie coraz mniej, bo nikomu nie jest przyjemnie siedzieć w huku, pyle i tym wszystkim”. Obawy dotyczą też przedłużenia robót poza planowany termin.
Po remoncie ulica będzie węższa, z jednym pasem dla aut i autobusów, co faworyzuje pieszych i rowerzystów kosztem kierowców. Mieszkańcy krytykują redukcję miejsc parkingowych, co może pogorszyć sytuację w gęsto zabudowanej dzielnicy.
A czy aktywiści, stojący za redukcją przejezdności ul. Okrzei, a którzy stali się urzędnikami w Urzędzie Pragi Północ wzięli pod uwagę na przykład taką sytuację jak ta na dole?
Portal Warszawski. O krok do przodu