Aktyw w całej Polsce lobbuje jak może eliminacje cywilizacji z miast. Na sztandary wzięli ludzkie życie. Każdy przytomny człowiek, który jest wolnomyślicielem wie doskonale, że to zwykłe oszustwo. Nie chodzi o żadne ludzkie życie, tym bardziej że te postulaty mogą stać się w przyszłości pauperyzacji miast.
Tak to przedstawia wrocławski aktyw
Podczas gdy we Wrocławiu Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk nie ma odwagi w rzeczywisty sposób uspokoić ruchu na jednej tylko ulicy Świdnickiej, przez miasta Europy Zachodniej przetacza się prawdziwa rewolucja w kwestii BRD (bezpieczeństwa w ruchu drogowym). Tamtejsi włodarze bezkompromisowo na pierwszym miejscu stawiają bezpieczeństwo mieszkańców.
Rewolucja zaczęła się rok temu w Bilbao. Od wiosny tego roku w całym kraju na większości ulic na terenie zabudowanym obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km/h; Od stycznia 2021 ograniczenie do 30 km/h obejmuje niemal wszystkie ulice Brukseli, Z końcem sierpnia w stolicy Francji ograniczenie do 30 km/h dotyczy większości ulic, Na 70% miejskich dróg w Holandii limit prędkości wynosi 30 km/h.
Podobne rozwiązania funkcjonują m.in. w Monachium, Helsinkach czy Lyonie. W każdym z tych miast na drogach jest bezpieczniej niż we Wrocławiu.
Wprowadzenie jako domyślnej prędkości 30 km/h na terenie zabudowanym to jeden z postulatów ONZ. Przy właśnie takiej prędkości pieszy ma 90% szans na przeżycie w razie wypadku. Szanse te spadają do 50% przy prędkości 50 km/h i do jedynie 10% przy prędkości 60 km/h. Nie ma zbyt drastycznych działań, jeśli #ChodziOŻycie (Akcja Miasto).