W Warszawie wbrew prawu wycięto ponad hektar lasu. Oczywiście pod deweloperkę. Działka jest w użytkowaniu wieczystym. Łamanie prawa jest podstawą do wypowiedzenia użytkownika wieczystego – czytamy na stronie Pana Mikołaja Dorożały, Wiceministra Klimatu i Środowiska i Głównego Konserwatora Przyrody.
W tej sprawie jako Główny Konserwator Przyrody skierowałem pismo do Prezydenta Rafała Trzaskowskiego. Panie Prezydencie, proszę o reakcję. Pokażmy, że nie ma zgody na łamanie prawa i niszczenie przyrody w Warszawie, że możemy działać szybko i zdecydowanie. Skierowaliśmy pismo w sprawie cofnięcia zgody na użytkowanie wieczyste. Przekażemy wszelkie dokumenty i analizy. Ze swej strony, służę wszelkim wsparciem. Tak dla ochrony przyrody, nie dla lekceważenia prawa i niszczenia natury.
W tym miejscu wycinka miała miejsce w ubiegłym roku a nie „dopiero co”. To raz. Dalej też jest ciekawie. – to jest las miejski podległy prezydentowi Warszawy, – podstawą do naliczania kary za nielegalną wycinkę drzew jest ustawa o ochronie przyrody; – zmiana w ustawie, która jest procedowana, nie dotyczy kar za nielegalną wycinkę; – wiceminister nie może zmienić bezpośrednio kary za nielegalną wycinkę, bo jest uzależniona od wysokości opłaty za wycinkę drzew.
O tym wszystkim wiceminister Dorożała powinien wiedzieć z racji swojego urzędu. A jeśli nie wie to albo celowo kłamie albo kompletnie nie zna się na swojej pracy. Czy na pewno taki człowiek powinien reprezentować Polskę w PE.
KOMENTARZ
Parę dni temu doszło do niewyobrażalnego ataku na pograniczników. Autentyczna dzicz zaatakowała naszych żołnierzy, którzy najpierw zmagali się z nienawiścią obecnego rządu, który będąc w opozycji przez lata prowadził systemową kampanię przeciwko polskim mundurowym. Teraz muszą zmagać się z tak zwanymi aktywistami, którzy nie spuścili ze swojego dzikiego języka i zachowania. Dlaczego? Bo przez lata ich hodowano i łożono na nich ogromne pieniądze. To zjawisko w skali państwa, w skali miasta, czyli Warszawy, jest dokładnie tak samo!
Miasto Jest Nasze, Zielone Mazowsze, Polski Alarm Smogowy a teraz Ostatnie Pokolenie i wiele innych tak zwanych organizacji pozarządowych, czyli NGOSów to zorganizowany nowotwór, za którym stoją niewyobrażalne pieniądze i konkretni lobbyści, którym zależy na podziałach społecznych. Dopóki nie było tzw. aktywistów świat szedł swoim rytmem. Pojawienie się ich już na przełomie wieku było celowym sterowanym zabiegiem do wywierania wpływu na rządach do realizacji określonych zadań. O miejskich aktywistach można wręcz powiedzieć, że to V postkomunistyczna kolumna, która zrzesza dzieci i wnuki starych komunistów. Jak widać niedoświadczeni, lub mało rozgarnięci politycy jak Dorożała (i przede wszystkim wybitnie niekompetentni), którzy dają się wykorzystywać aktywistom, kompromitują nie tylko siebie ale przede wszystkim funkcje, które pełnią.
Pamiętacie akcje z zapłakanym byłym już radnym Szolcem, który alarmował o wycince drzew wzdłuż Al. Waszyngtona? Pamiętacie jak Mencwel to wierutne kłamstwo uderzające w opozycję miejską powielał? Czemu to robili i robią? Po to, żeby zwężyć kolejną ulicę. I tak wyglądają ich wszystkie działania. Jakie jest wyjście z sytuacji? Jedynie delegalizacja wszelkich NGOsów, czyli ruchów miejskich i tak zwanych aktywistów uwolni miasta i Państwa od bardzo dużej ilości zbędnych społecznie konfliktów.
I pomyśleć, że Mencwel w ramach swojej destrukcyjnej działalności został radnym Warszawy….
A tu dla przypomnienia o tym jak aktyw chciał zniszczyć dyrektora warszawskiego ZOO