[RECENZJA KOZŁOWSKIEGO] SAVANA “FADING MEMORIES“ 2024 GAD Records

Były same atuty: wyśmienici muzycy, unikatowy wokalista operujący w perfekcyjny sposób językiem angielskim, repertuar i brzmienie na poziomie brytyjskich gwiazd rocka. A jednak nie wyszło – jedna z najciekawszych płyt w historii polskiego rocka przepadła zaraz po starcie i nikt nie chce o niej pamiętać.

Tak w Polsce nie grał nikt

Początek lat osiemdziesiątych to prawdziwa rewolucja w polskiej muzyce rozrywkowej. Po latach „koncertów życzeń” z Krzysztofem Krawczykiem na Parostatku pojawia się fala muzyki rockowej granej przez zniecierpliwione stagnacją pokolenie nowych, młodych. Maanam, Tilt, Perfect, Lady Pank czy Kasa Chorych gra „po nowemu”- po polsku i o Polsce. Nagle okazuje się, że PRL to zagłębie fanów muzyki rockowej, gdzie płyty sprzedają się w kosmicznych nakładach.

Na tej wznoszącej się fali postanawiają także posurfować muzycy z Trójmiasta: Krzysztof Jarkowski i Marek Tomaszewski. Powołują w Gdańsku zespół Savana z zamiarem grania anglojęzycznego rocka opartego na pomysłach Wishbone Ash czy Dire Straits. Nagrywają dla Radia Gdańsk, ostatecznie wydając debiutancki album w polonijnej firmie „Arston” (1984). Recenzje są optymistyczne choć powściągliwe. Podkreślano witalność muzyczną – szczególnie brzmienie gęsto grających równolegle gitar). Zwracano uwagę na świetny angielski wokalisty, który jako syn dyplomaty przez lata poznawał świat i języki obce. Analizowano brzmienie odmienne od dominujących patentów na krajowym rynku – umiłowanie classic rocka z ukłonem w stronę rocka progresywnego. Tak w Polsce nie grał nikt.

Podczas koncertów publiczność była przekonana, że to import z Wysp Brytyjskich a słuchacze list przebojów głosowali na Savanę w dziale „zagraniczne”. Trochę grano ich w mediach, parę obrazków zrejestrowano dla telewizji, pobłąkali się po zapleczu radiowych list przebojów – ale nijak miało się to do poziomu uwielbienia fanów dla Lady Pank czy Perfectu. Nijak też się skończyło. Rzutem na taśmę muzycy Savany próbowali nagrać coś z polskimi tekstami, ale zostały już tylko miejsca w autobusie z napisem „koniec”. I można by już pewnie zacytować Jima Morrisona: “This is the end. Beautiful friend.(…)” – ale nie tym razem! Tropiciel płyt „wyklętych”: Michał Wilczyński i jego wydawnictwo „GAD Records” uparli się aby muzyka Savany przypomniała się światu. W 2016 roku wznowili ich album z dwoma dodatkowymi utworami w języku polskim. Nakład był niewielki, ale powrót zespołu został zauważony a kolekcjonerzy polskiego rocka odnowili swoje zainteresowanie materiałem.

Teraz, w 2024 roku, mamy mocny powrót – „GAD Records” wprowadził na rynek album “Fading Memories” – 2 krążki CD ze zbiorem wszystkiego co dostępne pod marką Savana. Jest to jedyny album zespołu dodatkowo zawierający niepublikowane radiowe sesje.  Muzyka Savany po latach brzmi nadal przepięknie, inaczej niż dorobek polskiego rocka lat 80-tych. Jeżeli nie wierzycie, odpalcie rozpoczynający album utwór „The Foolish Dancer” czy gitarową balladę “Drifting Away” a przekonacie się, że polski rock był bardziej wielobarwny niż księgi tajemne to opisują.

 



 

Arkadiusz Kozłowski. Dziennikarz, krytyk muzyczny

Portal Warszawski. O krok do przodu

Wspieraj niezależne warszawskie media.

Dzięki Tobie możemy pełnić naszą misję

Konto do wpłat: 61102049000000890231388541

w tytule wpłat: Darowizna

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły