Czy Państwa zdaniem w sytuacji gdy do Warszawy zjeżdżają tłumy azjatyckich dziennikarzy, melomanów muzyki klasycznej i wielbicieli Chopina z Azji, a 29 (na 40) pianistów grających w drugim i 16 (na 20) grających w trzecim etapie to Azjaci, dojdzie kiedyś do sytuacji w której oficjalna strona konkursu chopinowskiego będzie miała (poza polską i angielską), także jakąś wersje języka azjatyckiego (na przykład chińskiego i/lub japońskiego i/lub koreańskiego i/lub wietnamskiego)? – pyta Radek Pyffel, znawca Chin, który bardzo dużo czasu spędził w Chinach, i zapewne w domyśle pyta o język chiński. Część materiałów z konkursu chopinowskiego jest dostępna na przykład w języku japońskim.
Uczymy się na błędach?
Zapewne mało kto wie, że pomysłodawczynią aby konkurs chopinowski rozszerzyć o azjatyckich muzyków, ale jak ich wielką promotorką była Włoszka, Marguerite Caruso, która lata temu bardzo blisko współpracowała z organizatorami tego arcyważnego światowego wydarzenia, które dziś de facto na niektórych Azjatów się zamyka. Ale jej pierwszymi gośćmi byli Japończycy. I jest coś w tym o czym pisze człowiek, który całe lata spędził w Chinach i świetnie poznał ich mentalność. Czy dzisiejszy festiwal chopinowski, być może nieświadomie, nie zniechęca na przykład Chińczyków ich do samego Chopina?
Kto by pomyślał, że język polski stanie się jest jednym z języków roboczych Stolicy Apostolskiej, obok angielskiego, francuskiego, niemieckiego, portugalskiego i hiszpańskiego. Otóż od jest i to oficjalnie od paru dni. Tak samo można spojrzeć na problem języka chińskiego.
Obecnie Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina jest dostępny w sześciu językach na oficjalnej stronie internetowej oraz w aplikacji mobilnej; polskim rzecz jasna, angielskim, francuskim, niemieckim, hiszpańskim i japońskim. Ale nie ma wersji chińskiej, a warto zwrócić uwagę, że w ostatnich latach udział pianistów chińskich w Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina znacząco wzrósł, co odzwierciedla rosnącą popularność Chopina w Chinach i rozwój edukacji pianistycznej w tym kraju. W tym roku do Polski, na nasz konkurs przybyło aż 84 pianistów. Rekordowa liczba aplikacji w 2025 (642) pokazuje globalny trend, ale Chiny przodują (ponad 60 kwalifikujących się w eliminacjach wstępnych). To efekt m.in. chińskich konkursów chopinowskich i edukacji muzycznej.
Pokutuje w Polsce takie przekonanie, że Chopin cieszy się popularnością w Azji głównie dlatego, że jest to muzyka technicznie trudna. Jednak uczestnicząc w tych koncertach i słuchając pianistów azjatyckich zawsze przypominałem sobie Polskę. Azjaci potrafili swoją grą doskonale oddać ten specyficzny rodzaj smutku, nostalgii i melancholii.
Gdy tak patrzyłem na tych azjatyckich pianistów i pianistki, którzy tę muzykę grali, to nie mogłem wyjść z podziwu, że wychowując się w zupełnie innym klimacie, innej kulturze, innej cywilizacji jednak jakoś tak dobrze tę muzykę czują. Na tyle dobrze, że mieszkając wtedy w Azji zawsze przypominałem sobie rodzinny kraj, a przed oczami stawały mi obrazy związane z Polską takie właśnie jak chociażby słynna polska złota jesień którą obserwujemy teraz…
Słuchając gry tych pianistów i pianistek, zastanawiałem się jak to jest że oni tak dobrze Chopina rozumieją i tak dobrze potrafią go zagrać i że zapewne nie tylko o technikę w tym wypadku chodzi.
To słowa człowieka, który naprawdę zna bardzo dobrze China, mianowicie Radosława Pyflla, który w Chinach spędził ponad 10 lat. Warto zatem wsłuchać się w to co do nas mówi, bo kto wie, czy rzeczywiście nie jest tak, że nieświadomie zamykamy się na wielkich wielbicieli naszego polskiego muzyka, w tym i polskiej kultury. Azjatów należy szanować, jak każdego człowieka. W aspekcie ekonomicznym straciliśmy na przykład czysty zysk netto w postaci nowego chińskiego szkalu. Po ostatnich wydarzeniach na granicy polsko – białoruskiej, na pewno ich straciliśmy na jedno pokolenia – to opinia innego ośrodka zajmującego się chińskim think tankiem.
Konkurs chopinowski okazał się wielkim paradoksem – pisze dalej Pyffel. Z jednej strony potęga muzyki Chopina i polskiego soft power, w tym samego konkursu który jest wielką globalną marką. Z drugiej Polska, która niestety nie zauważa wielkiej miłości Azjatów i Azji do tej muzyki. Odtrąca ją i broni się przed nią z całych sił…
Co jest tym śmieszniejsze, że przecież muzyka klasyczna ( i nie tylko) przenosi się do Azji i cały świat, w tym Zachodni Europejczycy i Amerykanie o to zabiegają i od lat marzą o tak mocnych markach jaką jest Chopin i jego wspaniała- poruszająca azjatycką wrażliwość- muzyka, które mogliby Azjatom i w Azji zaprezentować.
Wielką sztuką było pomimo tak wielkiego zainteresowania azjatyckich dziennikarzy, melomanów, pianistek i pianistów (już w II etapie stanowiących 75% wszystkich uczestników) nie przygotować żadnej azjatyckiej wersji językowej na oficjalnej stronie konkursu. Sztuką było także przekręcanie imion i nazwisk fantastycznych azjatyckich pianistów i pianistek w czasie jego trwania, a wszystko przebił niezwykle sprytny manewr rozpoczęcia remontu pomnika Chopina w Łazienkach akurat teraz w czasie konkursu (który odbywa się raz na 5 lat), aby – kochający robić zdjęcia Azjaci- przybywający do Warszawy niczym do jednej ze świętych stolic muzyki klasycznej, nie mogli sobie zrobić.
Szczerze mówiąc na początku myślałem, że to „fejk”, albo wojna hybrydowa. Ale niestety okazało się, że to prawda… :)
Polki i Polacy pobudka! – woła Radek Pyffel. Podziwiajmy genialnego Fryderyka Chopina, który trafił do serc milionów ludzi z innego kręgu kulturowego i cywilizacyjnego przemawiając pięknym i uniwersalnym językiem muzyki. Pokażmy że jesteśmy godni tego co stworzył i nam pozostawił. Pokażmy, że jesteśmy dziedzicami i dziedziczkami wielkich spraw…Tak sobie tylko napisałem, bo znając trochę Azję i tę mentalność, oraz ich zamiłowanie do muzyki klasycznej i Chopina wielokrotnie zrobiło mi się jako Polakowi zwyczajnie głupio (lub przykro)…
I już na zakończenie warto odpowiedzieć sobie na pytanie, które zadaje Pan Radek Pyffel.
Czy Państwa zdaniem w sytuacji gdy do Warszawy zjeżdżają tłumy azjatyckich dziennikarzy, melomanów muzyki klasycznej i wielbicieli Chopina z Azji, a 29 (na 40) pianistów grających w drugim i 16 (na 20) grających w trzecim etapie to Azjaci, dojdzie kiedyś do sytuacji w której oficjalna strona konkursu chopinowskiego będzie miała (poza polską i angielską), także jakąś wersje języka azjatyckiego (na przykład chińskiego i/lub japońskiego [PANIE RADKU – po japońsku jest – od red.] i/lub koreańskiego i/lub wietnamskiego)?
A) Nie będzie to możliwe,
B) Tak, to już dawno powinno się stać. Byłoby to okazanie szacunku wobec pianistów i pianistek z Azji, oraz azjatyckich wielbicieli Chopina z Azji,
C) Stanie się to możliwe dopiero wtedy, gdy w II etapie konkursu chopinowskiego wystąpią sami Azjaci, a więc 100% (a nie zaledwie 29 na 40 co stanowi 72,5% tak jak jest to teraz),
D) Pytanie nie ma sensu, gdyż jeśli interesuje Cię Chopin ucz się polskiego i angielskiego. To proste. Kilku azjatyckich pianistów już się nauczyło,
E) Żadne z powyższych (inne, jakie?)
F) Pytanie nie ma sensu
🟥 A NAM NIE ŻAŁUJCIE NAM WSPARCIA, TYM BARDZIEJ, ŻE ZAWSZE JESTEŚMY O KROK DO PRZODU!
NIE ZAPOMNIJ WESPRZEĆ JEDYNEGO NIEZALEŻNEGO PORTALU, KTÓRY OD LAT WALCZY O NASZE MIASTO, WARSZAWĘ, A KTÓRY JEST POZBAWIONY JAKIEGOKOLWIEK WSPARCIA FINANSOWEGO, A KTÓRY ZAWSZE REAGUJE NA SPOŁECZNE POTRZEBY!
➡️ Możesz nas wesprzeć zapraszając nas na kawę: https://buycoffee.to/portalwarszawski
➡️ Lub dokonać bezpośredniej wpłaty na numer: 90 1240 1226 1111 0010 8864 5699 – dopisek: DAROWIZNA

Portal Warszawski. O krok do przodu