[TYLKO U NAS] Uzasadnienie wyroku ws. głośnego wypadku na ul. Sokratesa w Warszawie – kwestie przyczynienia się pieszego

Sprawa dotyczy głośnej medialnie sprawy wypadku drogowego, który miał miejsce na ul. Sokratesa w Warszawie gdzie na lewym pasie ruchu, dwupasowej jednokierunkowej jezdni dwujezdniowej drogi, doszło do śmiertelnego potrącenia pieszego, przechodzącego ze strony prawej na lewą względem kierunku jazdy samochodu. Do potrącenia doszło po tym jak samochód jadący prawym pasem ruchu zatrzymał się po wejściu pieszego na jezdnię, zaś za pokrzywdzonym poruszała się żona z dzieckiem w wózku.

Oto fragment uzasadnienia

W piątek pojawiło się uzasadnienie prawomocnego wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie II AKa 114/22 [wszystkie wyr. red.]. Wyrok ten jest godny przytoczenia w zakresie (fragmencie) w jakim odnosi się do nieprawidłowości nie tylko kierującego lecz także pokrzywdzonego, albowiem media skupiają swoją uwagę wyłącznie na skazanym. Jego doniosłość wynika z przekazu jaki płynie do niechronionych uczestników ruchu drogowego polegającego na jasnym przesłaniu, że pierwszeństwo nie jest bezwzględne i na każdym uczestniku ruchu ciąży obowiązek przeciwdziałania zagrożeniom. Bez względu na to, kto owo zagrożenie wywołał. Zasady zawarte w art. 3 i 4 PoRD są uniwersalne i dotyczą wszelkich sytuacji w ruchu drogowym, a zatem także przejść dla pieszych. Z przedmiotowej sprawy płynie jeszcze jedna ważna rzecz, jakkolwiek opinie prywatne (pozaprocesowe) praktycznie nigdy nie stają się podstawą rozstrzygnięć, to są istotnym środkiem mającym wpływ na przebieg postępowania w zakresie argumentacji stron (tzw. informacja o dowodzie), albowiem pozwalają niekiedy szerzej spojrzeć na rozwiązywany problem. Z opinii takich korzystają zarówno strony pokrzywdzone jak i broniące się.

„Zarówno sąd I instancji jak i biegły (…) A.B., kwestię przyczynienia się A.G. do zaistnienia wypadku, oceniali przede wszystkim z punktu widzenia zasad ruchu drogowego, których popełniając przestępstwo, bezspornie nie przestrzegał oskarżony. Dość ogólnie, głównie przez pryzmat podkreślanej zwłaszcza w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku zasady „bezwzględnego” i „absolutnego” pierwszeństwa pieszego na przejściu dla pieszych (vide k.1.632, 1.638v, t. IX), oceniane było natomiast zachowanie się ww. pokrzywdzonego. W tym zakresie sąd I instancji zauważył, że A.G. nie znalazł się „w sposób nagły i niespodziewany na torze ruchu BMW” i „nie można mówić aby wtargnął na przejście” (k.1.638v, t. IX).

Stanowiska te nie były prawidłowe.

 


Miał rację adw. T.O. podkreślając, że Zasada pierwszeństwa pieszego na przejściu nie rzutuje (…) na obowiązek zachowania szczególnej ostrożności przez cały czas znajdowania się na przejściu (k.1.765, t. IX).

Zasada pierwszeństwa pieszego na przejściu dla pieszych, w dacie zaistnienia przedmiotowego wypadku, wynikała z przepisu art. 13 ust. 1 in fine p.r.d., to jest, że „Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem”. Należy jednocześnie dodać, że ten sam przepis, w pierwszym zdaniu wówczas stanowił, że „Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, korzystać z przejścia dla pieszych”.

Pierwszeństwo pieszego na tzw. „pasach” nie miało więc charakteru bezwzględnego i podlegało, jak i nadal podlega, wskazanemu w tym przepisie ograniczeniu. Niewątpliwie przy tym, obowiązek zachowania „szczególnej ostrożności” dotyczy zwłaszcza zachowania pieszych na przejściach bez sygnalizacji świetlnej a więc takim, po którym, tempore criminis, poruszali się A.G. z żoną i dzieckiem. Prawidłowe zachowanie się pieszego na przejściu dla pieszych oznacza respektowanie przez taką osobę także innej zasady, wskazanej w przepisie art. 4 tej ustawy, to jest, że Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania”. Oceniając kwestię przyczynienia się A.G. do zaistnienia wypadku, należy to więc czynić z uwzględnieniem ww. przepisów i stopnia, w jakim osoba ta podporządkowała się zawartym w nich zasadom.

Zachowanie szczególnej ostrożności na przejściu dla pieszych oznacza przede wszystkim konieczność obserwowania przez pieszego odcinka drogi, przez który przechodzi i w konsekwencji tego, jak zostało to wskazane w tezie 2 w: Malinowski Łukasz, Prawo o ruchu drogowym. Komentarz (opublikowano: Lexis Nexis 2012), „powinien on zwiększyć uwagę i dostosować swoje zachowanie do warunków i sytuacji zmieniających się na drodze w stopniu umożliwiającym odpowiednio szybkie reagowanie. Przed wejściem na jezdnię powinien on dokonać oceny sytuacji, pamiętając jednocześnie o obowiązkach wynikających z art. 14 p.r.d. Pieszy powinien także uwzględnić prędkość, z jaką poruszają się pojazdy znajdujące się na drodze (…)”.

Tymczasem, jak wynikało z zapisów kamery monitoringu (vide choćby k.360), pokrzywdzony na chodniku, na kilka metrów przed przejściem dla pieszych, na moment zatrzymał się i rozejrzał, w tym, w lewą stronę. Miał więc wówczas możliwość zauważenia, zbliżającego się w jego kierunku samochodu kierowanego przez oskarżonego, wyróżniającego się nie tylko bardzo agresywnym stylem jazdy ale i jaskrawym kolorem. Następnie A.G. podszedł do tego przejścia, zwolnił kroku, aby przepuścić przejeżdżający ulicą autobus i nie czekając na zatrzymanie się samochodu Renault, który poruszał się prawym pasem jezdni w kierunku ulicy Wólczyńskiej, wszedł na „pasy” i jednostajnym krokiem przechodził na drugą stronę. Do momentu wypadku, co wynikało z obliczeń biegłego A.B., poruszał się on w obszarze tego przejścia „w przedziale czasu wynoszącym około Δt= 4,920 s, pokonując odcinek drogi o długości wynoszącej około: ΔS= ΔL” czyli około 4,4 m (k. 2.142v, t. XI). Taki czas przebywania na pasach, jak słusznie zauważył to adw. T.O., „o ile zgodnie z nałożonym na pieszego obowiązkiem szczególnej ostrożności poświęcony był na dokładną obserwację pasa jezdni, był czasem dostatecznym, aby zidentyfikować potencjalne zagrożenie (pojazd zbliżający się do przejścia z prędkością, rozpoznaną przez niemal wszystkich świadków jako nadmierną) i odpowiednio na nie zareagować” (k.1.766 t. IX). Innymi słowy, w tym okresie, pokrzywdzony w dalszym ciągu miał możliwość zauważenia samochodu kierowanego przez oskarżonego gdyż, jak stwierdził to biegły, „miał możliwość zobaczyć samochód BMW nawet z perspektywy ponad dachem samochodu Renault” (k. 2.175, t. XI).


 

Zwracają w tym miejscu uwagę wypowiedzi biegłego, że A.G. przed wypadkiem, będąc w bliżej nieokreślonym miejscu, prawdopodobnie pomiędzy dwoma pasami jezdni w tym samym kierunku („praktycznie dochodząc do środka tej części jezdni”) spojrzał w lewo i zobaczył „samochód w perspektywie około 80 m” oraz „Nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy dochodząc do połowy przejścia, a więc wychodząc za obrys samochodu Renault czy pieszy spojrzał się w lewą stronę”. Nie sposób ich nie ocenić jako sprzecznych, co oznacza, że nie można na ich podstawie twierdzić, że A.G. w sposób prawidłowy prowadził obserwację ruchu drogowego. Jak słusznie wskazał r.pr. H.M., pokrzywdzony A. G. wyszedł zza obrysu samochodu Renault Laguna w sposób płynny, nie patrząc w lewą stronę (k.1.722, t. IX). Miał też rację adw. T.O. podkreślając, że Wkroczenie na lewy pas jezdni (…) w takiej sytuacji stanowiło niedostosowanie zachowania do zmieniającej się sytuacji”.

Idąc dalej, gdy A.G. znajdował się już na lewym pasie jezdni w kierunku ul. Wólczyńskiej, na torze jazdy samochodu kierowanego przez oskarżonego, to zareagował on dopiero wtedy, gdy pojazd ten, już od jakiegoś czasu gwałtownie hamował. Z obrazu z monitoringu wynika, że w tym momencie pokrzywdzony był zaskoczony widokiem tego pojazdu i nieprzygotowany do podjęcia skutecznej obrony przed potrąceniem. Przy czym, jak wskazał to biegły A.B.: „Pisk hamujących opon pieszy mógł usłyszeć na mniej niż 30 metrów przed potrąceniem. Pieszy mógł usłyszeć hamujący samochód na 1,2 sekundy przed uderzeniem pomniejszone o 1/10 wynikające z prędkości rozchodzenia się fali dźwiękowej” (k.2.175, t. XI). Był to więc już zbyt krótki czas, aby przedsięwziąć przed ruchem tego samochodu jakiekolwiek, skuteczne manewry obronne (w opinii biegłego czytamy: „Z nagrania widzimy, że pieszy przechodzi, nagle się zatrzymuje i podejmuje manewr cofnięcia poprzez próbę odskoku. Na monitoringu jest to dobrze uwidocznione”, k.2.175, t. XI).

Należy przyjąć, że prawdopodobnie A.G. nie zauważył wcześniej samochodu 

Należy przyjąć, że prawdopodobnie A.G. nie zauważył wcześniej samochodu kierowanego przez K.M.O. mimo, że nie tylko mógł, ale wręcz powinien zwrócić na niego uwagę (choćby na skutek akcentowanego w zeznaniach świadków „ryku silnika”) oraz zidentyfikować oczywiste zagrożenie, którego źródłem było przemieszczanie się tego pojazdu po drodze. W takich warunkach, zachowanie pokrzywdzonego powinno polegać na niezwłocznym przerwaniu manewru przechodzenia przez pasy a nawet, cofnięciu się na chodnik. Kontynuując przechodzenie przez przejście dla pieszych i z nieznanych powodów w żaden, adekwatny sposób nie reagując na takie oczywiste i naganne zachowanie K.M.O., A.G. nie zachował więc szczególnej ostrożności w prezentowanym w niniejszym uzasadnieniu rozumieniu tego pojęcia. Tak więc nie ma znaczenia uwaga zawarta w opinii biegłego A.B., że ze względu na to, że „tory ruchu pieszego i samochodu BMW były praktycznie prostopadłe”, A.G. miałby „ograniczoną możliwość dokonania skutecznej oceny prędkości samochodu BMW” (k.2.175, t. XI). W niniejszej sprawie, nie znajduje ona odniesienia do zachowania pokrzywdzonego na pasach, a więc do warunków, w jakich przedmiotowy wypadek zaistniał.

Ustalenia te w szczególności potwierdzone są zeznaniami W. B. z rozprawy sądowej, gdzie świadek ten m.in. powiedział, że „Pamiętam ten hałas jaki się pojawił w związku z nadjeżdżaniem samochodu, był głośny, przejmujący, zwróciłem uwagę na ten hałas. Później moja uwaga zaczęła się koncentrować między tymi ludźmi na przejściu a samochodem (…) Przeraziłem się, bo widziałem, że ci ludzie się chyba nie zatrzymują, a ten samochód również nie zdąży się zatrzymać (…) wówczas byłem po przeciwległej stronie przejścia, jeszcze na chodniku (…) 5-7 metrów od przejścia (…) to wejście tej rodziny na ulice było dosyć takie pewne i energiczne. Przeraziła mnie ta pewność wejścia na ulicę w związku z tym hałasem, który nagle się pojawił. Doszedłem do przekonania, że nic dobrego nie może się wydarzyć (…) Wiem, że jak byli na przejściu dla pieszych, już słyszałem ten samochód. Najpierw go usłyszałem (…) Nie zaobserwowałem żadnych ruchów pieszych dotyczących tego, czy oni sprawdzają co się dzieje na pasie obok…” (k.1.152-1.153v, t. VI). Należy dodać, że świadek ten, w zbieżności z opinią A.B. oraz zapisem z kamery monitoringu wskazał też (k.1.153, t.VI), że samochód kierowany przez oskarżonego zaczął hamować „może 30 metrów od przejścia”. Także i ta okoliczność wskazuje na precyzję wypowiedzi świadka, które to, przez sąd I instancji, zostały uznane za wiarygodne (k.1.631, t. IX).

Brak zwrócenia uwagi przez A.G. na ruch pojazdu oskarżonego w istocie wynikał też z opinii biegłego A.B., to jest wypowiedzi tej osoby, że ocena co do możliwości bezpiecznego przejścia przez pasy, dla pokrzywdzonego wynikała nie z tego, że obserwował samochód oskarżonego i był gotów do niezwłocznego podjęcia prawidłowych decyzji związanych z jego ruchem co z doświadczenia życiowego, to jest z sytuacji, „gdy widząc po swojej lewej stronie zatrzymujący się samochód Renault” (…) również może być pewny, że jego kontynuowanie przejścia przez pasy jest bezpieczne” (k.2.174-2.175, t. XI). Wbrew stanowisku tej osoby należy powtórzyć, że opieranie się przez A.G. na wrażeniu wynikającym z prawidłowej reakcji kierowcy Renault, w warunkach niniejszej sprawy, gdy nieprzestrzeganie przez oskarżonego przepisów ruchu drogowego było i rażące i dostrzegalne dla innych użytkowników ruchu, nie uzasadniało przyjęcia, że zachował się na pasach w sposób szczególnie ostrożny.

W tych warunkach należało przyjąć, że jakkolwiek winnym zaistnienia przedmiotowego wypadku był K.M.O., to jednak A.G., gdyby zachował się w pełni w sposób uwzględniający dyspozycję przepisu art. 13 ust. 1 p.r.d., mógł i powinien go uniknąć. Stąd stanowisko sądu, że w niewielkim stopniu on również przyczynił się do jego zaistnienia.”

Dyskusje o sprawie znajdują się także pod linkami:

[KOMENTARZ] Jest prawomocny wyrok dotyczący wypadku na ul. Sokratesa – to nasz ekspert, P. Krzemień, miał rację

 

Zemsta Zboralskiego? – rzecz o kłamstwach samozwańczego „eksperta” ds. bezpieczeństwa drogowego

 

[TYLKO U NAS OPINIA EKSPERTA] „Sędziom procedującym wypadek na ul. Sokratesa jest potrzebne pilne szkolenie w zakresie PoRD i metodyki opiniowania „

 

 

zdj. Polskie Radio

Portal Warszawski

Wspieraj niezależne warszawskie media.

Dzięki Tobie możemy pełnić naszą misję

Konto do wpłat: 61102049000000890231388541

w tytule wpłat: Darowizna

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły