[NASZ TEMAT] Nasze artykuły wzbudzają wściekłość w zabetonowanym WSM ŻC. Grożą nam pozwami
W posiedzeniu Walnego Zgromadzenia Członków znanej żoliborskiej SM uczestniczył nasz dziennikarz. O przyczynach zwołania kolejnego WZC w starej żoliborskiej spółdzielni pisaliśmy dwa tygodnie temu. Zgłoszenie przez Członków WSM „ŻC” złamania zapisów statutowych, doprowadziło, na mocy p. 4. §79 Statutu WSM ŻC, do zwołania kolejnego w ciągu ostatnich czterech miesięcy posiedzenia Walnego Zgromadzenia Członków.
Zabytkowy WSM ŻC
W ramach zwiedzania Warszawy odwiedziliśmy w ubiegły czwartek stary Społeczny Dom Kultury, by ponownie przyjrzeć się z bliska funkcjonowaniu Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej „Żoliborz Centralny”. Zastaliśmy tam nie tylko zabytkową architekturę, lecz także prawdziwie „zabytkowy” model władzy. Dla żoliborskiej SM czas, jak widać, stanął w miejscu. Wspólnotowa, demokratyczna spółdzielczość. Bez trudu można było przedostać się pośród zebranego tłumu na salę obrad nie będąc członkiem spółdzielni. Posiedzenia Walnego Zgromadzenia w WSM „ŻC”” od lat odbywają się przy otwartych drzwiach. To zapewne dlatego, że żoliborska spółdzielnia przeprowadza zebrania swoich organów z poszanowaniem zasady transparentności. Przejrzystość i jawność działania, – to podstawowe cechy demokratycznej i wspólnotowej natury spółdzielczości.
Wchodząc na Walne nie wyobrażaliśmy sobie, że będziemy widzami tak zabawnego spektaklu komediowego. Zgromadzenia WSM w dniu 26 stycznia przypominał wyreżyserowane przedstawienie. Żeby było śmieszniej, zwołane posiedzenie odbyło się tuż obok Teatru „Komedia”, w którym 25 lat temu gwiazdami byli Jan Kobuszewski i Krystyna Kwiatkowska, a od września nowym jego dyrektorem jest Krzysztof Wiśniewski. Podczas posiedzenia WZC Rada Nadzorcza „starannie”realizowała postulaty wolności słowa i tzw. wspólnego pola dialogu. Na przykład jeden z członków Rady Nadzorczej zasiadający przy stole prezydialnym, nie omieszkał wykorzystać swej władzy, by groźnym tonem ostrzec niektóre osoby obecne na Sali i domagające się udzielenia im głosu, że wyrzuci je z sali obrad. Obecni na zebraniu Spółdzielcy skomentowali, że to całkiem nowatorskie, nieznane wcześniej w „zabytkowej” spółdzielni podejście. Zastanawiają się nawet, czy następnym razem nie wyprosić profilaktycznie wszystkich członków z zebrania. O ile łatwiej będzie prowadzić Walne Zgromadzenie Członków bez Członków.
Pełen wachlarz zastraszeń
Co do metod moderowania tłumu, dwóch członków Rady poradziło sobie zdecydowanie najsprawniej. Jeden z nich wywoływał z sali osoby, które przed walnym zgłosiły nieprawidłowości, rozglądał się przy tym bacznie jak myśliwy na polowaniu. Inna osoba, radna RN od wielu lat, w publiczne wytykała palcem osoby, które jak to nazwała „mieszają” od dawna w spółdzielni, za to zawieszony członek Rady piętnował osoby, które w jego opinii „dystrybuowały” posty z naszego Portalu. Bardzo przepraszamy wszystkie osoby, które ucierpiały lub kiedykolwiek mogłyby ucierpieć z powodu udostępniania naszych artykułów na portalach społecznościowych. Co ciekawsze, Radca Prawny, Marek Parzych zatrudniony przez Spółdzielnię WSM ŻC zapowiedział, że pozwie nasz portal do Sądu. Rozumiemy, że zrobi to za spółdzielcze pieniądze członków WSM ŻC, z których pobiera swoje wysokie uposażenie i będzie bronił interesów pana Michała pozostającego w konflikcie interesów ze Spółdzielnią. Gratulujemy pomysłowości i czekamy na pozew.
Solidarność jest wielka – co poniektórzy piszą, że jesteśmy hejterami, lub wchodzą nam do łóżka, z naczelnego chcą uczynić wariata, próbując deprecjonować nasze prywatne życie – z takich działań znany był komunistyczny Urząd Bezpieczeństwa. Stare, sprawdzone metody.
Tymoteusz Gaweł na przykład zapewne posiadł jakąś tajemną wiedzę na temat życia naczelnego PW, i przy okazji straszy nas pozwem. Wspaniale, będzie musiał udowodnić hejterską wartość, i że życie mocno skrzywdziło naczelnego…
Zawieszony członek Rady Nadzorczej wygłosił swoją mowę obronną stojąc przed prezydialnym podium. Nie zważając na zatwierdzone wcześniej przez WZC ograniczenie czasu wszystkich wypowiedzi do 2,5 minuty ciągnął i ciągnął opowieść o swoich sukcesach odniesionych na polu działalności gastronomicznej i charytatywnej. Mowa o niejakim Marchockim, wcześniej już opisanym przez nas dwa tygodnie temu, restauratorze, i jego dziwnych wynajmach. Mówił także coś o niewdzięcznej i niewynagradzanej pracy radnych w spółdzielczym organie nadzoru. Na sali podniosły się głosy w sprawie ograniczenia czasu wypowiedzi radnego do 2,5 minuty. Powoływano się nawet na zasadę równości wszystkich członków spółdzielni wobec obowiązującego prawa. Przewodniczący prezydium WZC wyjaśnił jednak, że pan Marchocki nie musi trzymać się limitu 2,5 minuty, bo przemawia w ważnej sprawie osobistej.
Gołym okiem widać, że pozostając w Radzie Nadzorczej poprzedniej kadencji, zawieszony później członek RN pozostawał w jawnym konflikcie interesów ze Spółdzielnią, w której pełnił funkcję radnego w jej organie nadzoru (Rada Nadzorcza). Mimo to, Radca Prawny, zatrudniony w WSM ŻC, Marek P., wyjaśniając pojęcie „konkurencyjności” wobec Spółdzielni, nie poinformował zebranych, na czym polega w pojęciu prawnym konflikt interesów. Zachodzimy w głowę, po co zwoływano dodatkowe Walne Czlonków na podstawie p. 4. §79 STATUTU, jeśli wszystko było ok. Ale pewnie niewiele zrozumieliśmy. Dzisiejszy prekariat to dawny proletariat. Blisko więc nam do spółdzielczości. Rozumieć nie musimy, Radca Prawny nam wszystko wyjaśni.
Otwartość na zmiany
WZC w liczbie około 200 osób, „nafaszerowane” poprzedzającymi głosowanie wywodami prawnika oraz poruszone do głębi ostatnim słowem pokrzywdzonego, zawieszonego członka RN utrzymało w mocy do dalszego pełnienia swoich obowiązków w organie nadzorczym spółdzielni. To prawdziwa zmiana na lepsze, trzeba ją będzie tylko gdzieś dopisać do Ustawy Antykorupcyjnej. Uśmiech przez łzy Pod koniec zebrania można było odnieść wrażenie, że mieliśmy do czynienia z „zabytkową” demonstracją siły. Władze spółdzielni przedstawiły zebranej widowni arsenał środków, które mogą i z pewnością potrafią w każdej chwili przeciwko członkom użyć. Zabawa przednia, ale uśmiechamy się przez łzy.
Totalitaryzmy, ograniczając wolność jednostki są nastawione na bezwzględną ekspansję. W systemach totalitarnych wszystkie działania skierowane są na osiągnięcie wyznaczonego celu, niezależnie od kosztów. Cokolwiek może przyczynić się do osiągnięcia celu, jest wspierane; wszystko, co może udaremnić cel, zostaje odrzucone. Najmniejszy sprzeciw jest piętnowany jako zło, a wewnętrzne różnice polityczne są niedozwolone. Pod rządami totalitarnymi organizacje społeczne są zniechęcane i tłumione. Nieskończona różnorodność jednostek zaciera się, ustępując miejsca masowemu konformizmowi lub przyzwoleniu na zachowania usankcjonowane przez władzę.