Mowa o Wojciechu Galeńskim, który kiedyś był kierowcą ZMA, a od lat jest aktywistą, który koncentruje na walce z nielegalnym parkowaniem. Niestety, mimo chlubnych intencji, wybierane przez niego metody są kontrowersyjne i ocierają się o łamanie prawa. Jedną z nich było smarowanie samochodów psimi odchodami. Do tych odchodów ma zresztą niezwykłe upodobanie. Publikowaliśmy kiedyś jego „wyrafinowany” dialog z niejakim Lejkiem z ZDM o kupie właśnie, tym razem ludzkiej.
Jest sposób na takich konfidentów jak ja
Jest sposób na takich konfidentów jak ja. Dzwonicie po kolegę, który mnie pobije i wyrwie telefon, następnie robicie z siebie moją ofiarę. Sąd łyka każde wasze kłamstwo, nawet to, że nie znacie osoby, po którą zadzwoniliście. Można nawet kompletnie mieszać się w zeznaniach, to nie ma znaczenia, bo sąd obejrzy sobie moje filmiki na yt i na tej podstawie wyrobi sobie o mnie opinię. Policja zamiast sprawdzić billingi Waszego telefonu umorzy sprawę po trzech latach z powodu przedawnienia. No, prawie po trzech latach, miesiąc wcześniej nawet. A ja za swoje zachowanie (wulgarne słowa, blokowanie ruchu i plucie na samochód) będę musiał zapłacić 1000 złotych grzywny + 230 zł kosztów i opłat. Dziękuję.
https://twitter.com/wrr_wawa/status/1587456394495954945?fbclid=IwAR1wXEZ6oTD21_Hc-jRrVUhvZ97mvL0uS0uPCzsam3cMEIlqdIekQukiHHQ
Pod wpisem Galeńskiego uruchomili się jego towarzysze „aktywiści”, między innymi Łukasz Zboralski, który został szybko sprowadzony do parteru…

A tu „wyrafinowana” rozmowa Michała Lejka (ZDM) i Wojciecha Galeńskiego
[TYLKO U NAS] Obrzydliwe. Naczelnik wydziału parkowania w ZDM (Lejk) o sra.iu (dosłownie) z patoaktywistą. I nie tylko
Portal Warszawski