Autor słynnej rzeźby papieża przygniecionego meteorytem, pokazywanej w Zachęcie, pozwany o miliony
Jak podaje portal Libertyn.eu autor słynnej rzeźby papieża przygniecionego meteorytem oraz Adolfa Hitlera klęczącego na podłodze pozwany o miliony. Inny artysta twierdzi, że to on jest ich twórcą. Mowa o Maurizio Cattelanim.
O które prace chodzi?
Chodzi m.in. o „La Rivoluzione Siamo Noi”, „Him”, „Untitled (Little Cattelan of Rotterdam)” i najsłynniejszą „La Nona Ora” („Dziewiątą godzinę”). Ta ostatnia to rzeźba papieża Jana Pawła II przygniecionego meteorytem, pokazywana na wystawie w warszawskiej „Zachęcie” w 2000 roku – wywołała skandal i wzburzenie prawicowych polityków, jeden z ówczesnych posłów uznał, że jest bluźnierstwem i własnoręcznie wyswobodził figurę papieża, przesuwając 60-kilogramowy kamień i urywając rzeźbie nogę. Zaś „Him” z 2001 roku przedstawia pokutującego Adolfa Hitlera klęczącego na podłodze.
Ta praca też była wystawiana w Warszawie, na ul. Próżnej. Artysta zainstalował ją w w bramie pożydowskiej kamienicy na ul. Próżnej. Wstrząsająca, doskonała kontekstowa narracja. (od red.)
Jest też „Now” (2004 ), która pokazuje John F. Kennedy w swojej trumnie oraz „Stephanie” z 2003 roku (znana również jako „Trophy Wife”), która przedstawia modelkę i żonę kolekcjonera Petera Branta, Stephanie Seymour, nago, w pozie, w której wydaje się, że wyłania się ze ściany z rękami zakrywającymi piersi. Na aukcji w 2010 roku roku sprzedano ją za 2,4 miliona dolarów, a Cattelan wrócił z tym pomysłem dziesięć lat później na okładkę magazynu „Garage”, na której pozowała Kendall Jenner w podobny sposób.
Rzeźbiarz w sądowym pozwie podaje, że wszystkie te prace w rzeczywistości opierają się na wykonanych przez niego oryginalnych woskowych modelach, które narodziły się w jego pracowni w Saint-Ouen. Od końca lat 90. włoski artysta poprosił Francuza, wieloletniego rzeźbiarza z paryskiego Muzeum Grévin (które poświęcone jest rzeźbom z wosku), o wykonanie kilkunastu hiperrealistycznych figur. – Wysłał dziesięciowierszowy faks lub jego włoscy współpracownicy, którzy ledwo mówili po francusku, udzielili mi instrukcji. To wszystko było dość niejasne i ode mnie zależało, jak to rozgryźć – mówi Daniel Druet. W ciągu niespełna dziesięciu lat kilkakrotnie modelował samego Cattelana. W jednej z rzeźb włoski artysta wisi za kołnierzyk marynarki na wieszaku; w innym wyskakuje z ziemi jak kret unoszący głowę nad ziemię.
Według „Le Monde”, pozew ma na celu uznanie Drueta za „wyłącznego autora” rzeźb Cattelana.Rzeźbiarz domaga się prawie 5 milionów euro od galerii Perrotin, która reprezentuje włoskiego artystę, oraz muzeum Monnaie de Paris, które zorganizowało dużą retrospektywę Cattelana w 2016 roku. Francuz twierdzi, że muzeum było współwinne przywłaszczenia bez podpisania jego oryginalnych woskowych rzeźb. Ostatecznie twierdzi, że jego prawa jako autora zostały naruszone, ponieważ nigdy nie został nazwany twórcą oryginalnych modeli, a zamiast tego opisano go jako podwykonawcę.
Cattelan, który zazwyczaj unika rozmów z mediami, nie skomentował sprawy. Za to galeria Perrotin w oświadczeniu wysłanym do portalu Artnet oznajmiła, że twierdzenia Drueta są bezpodstawne i grożą naruszeniem podstawowych zasad tworzenia sztuki w XXI wieku. Galeria przyznała jednak, że Druet stworzył wiele oryginalnych form i prototypów, ale pomysły i koncepcje wykreował sam Cattelan. „Nie ma wątpliwości, że osobowość Maurizio Cattelana istnieje we wszystkich jego pracach poprzez twórcze wybory, których dokonuje, inscenizację i znaczenie odnajdywane przez każdego widza” – można przeczytać w oświadczeniu. „100-letnie orzecznictwo, które obecnie reguluje kryteria ustalania autorstwa dzieła sztuki, jest nieodpowiednie dla sztuki konceptualnej. Jeśli precedens nie ewoluuje, może to mieć poważne konsekwencje dla aktorów świata sztuki”.
Zarówno Cattelan, jak i Druet przyznają, że nie określili dokładnie warunków współpracy, gdy zaczęli razem działać. – Byliśmy naiwni. Nie rozmawialiśmy o kontrakcie – Emmanuel Perrotin, właściciel galerii Perrotin powiedział w wywiadzie dla „Le Monde”. I zapewnił, że Cattelan zapłacił rzeźbiarzowi za jego pracę i że nie ma wobec niego żadnych zaległości finansowych.
Rozprawa rozpocznie się 13 maja w Paryżu. Nie będzie to tylko spór między dwójką artystów, ale także wokół pytania tak starego jak sama sztuka: kto tworzy dzieło?
Kim jest Cattelan?
Cattelan to syn sprzątaczki i kierowcy ciężarówki z Padwy, który nie ma formalnego wykształcenia artystycznego. Zanim został gwiazdą sztuki, zdążył być listonoszem i pielęgniarzem; pracował w kostnicy, a przez jakiś czas dorabiał nawet jako dawca krwi i spermy. W latach 80. zajął się projektowaniem drewnianych mebli. W gruncie rzeczy przez pierwsze 30 lat swojego życia zastanawiał się, jak przeżyć, unikając pracy. Sztuka wydawała się niezłym rozwiązaniem tego zagadnienia, załatwiając przy okazji inny problem. – Jestem idiotą – powiada Cattelan – tak w każdym razie często traktowano mnie i moje pomysły. I okazało się, że sztuka jest być może jedyną dziedziną, w której idiotyzm na poważnie się liczy.
Nie jest artystą w tradycyjnym sensie. Jego działalność tak różni się od konwencjonalnie pojętej sztuki jak wypychanie zwierząt od dawnej rzeźby. Włoch jest twórcą galeryjnych prac, ale bywał także kuratorem wystaw (m.in. Biennale w Berlinie w 2006, które zaczynało się w kościele, a kończyło na cmentarzu), galerzystą i wydawcą czasopism – np. „Toilet Paper” („Papier toaletowy”). W 1996 roku w Amsterdamie ukradł dzieła innego artysty z sąsiedniej galerii, aby wystawić je jako własne pod tytułem „Another Fucking Readymade”. Trzy lata wcześniej Francesco Bonami chciał zawrzeć jego prace w wystawie „Aera”, realizowanej w ramach Biennale w Wenecji, a on uznał za stosowne wynająć przydzieloną mu przestrzeń agencji reklamowej, która umieściła tam reklamę nowych perfum. Zatytułował to dzieło „Working is a Bad Job”. Innym razem wysłał do radia na wywiad znajomego dziennikarza, by ten udawał Cattelana. Sławny Włoch jest figurą kultury XXI wieku, w której wszystko jest płynne, a przywilejem twórcy jest odgrywanie coraz to innych ról. – Całe moje życie polega na szukaniu siebie samego i znajdowaniu kogo innego – mawia.
Włoch spotkał się też z zarzutami, że przy innej ważnej okazji ukradł pomysły innych. W 2005 roku w wywiadzie dla „Vanity Fair” artystka Vanessa Beecroft powiedziała, że miała romans z Cattelanem. – Za każdym razem, gdy mu coś mówię, zmienia to w rzeczywistość – powiedziała, wzbudzając powszechne spekulacje. Cattelan poproszony przez „Guardiana” o odpowiedź, milczał, aż wydukał: „Cokolwiek powiem, może zostać użyte przeciwko mnie”.