„Rzeźba plenerowa w Warszawie w latach 70. XX wieku” autorstwa dr Katarzyny Chrudzimskiej-Uhery w publikacji pokonferencyjnej pt. „Rzeźba w architekturze” wskazuje, że mamy do czynienia z „Wiosną” Teresy Brzóskiewicz) oraz w pobliżu skrzyżowania ul. Zwycięzców i Międzynarodowej postać stojącą („Majestat wszechżycia” Ryszarda Wojciechowskiego). Dzięki temu artykułowi wiem już kiedy rzeźby powstały (koniec lat 70.), gdzie się znajdują (pas „Osiedli Młodych”) i w jakim celu je zrealizowano (uzupełnienie planowanych, acz niezrealizowanych stref wypoczynku, handlu, etc.). Dzięki zebranym informacjom mogę śmiało napisać – te rzeźby od początku miały pecha. Pierwotnie zaplanowano je jako element kompletnej wizji przestrzeni publicznej, z której zrealizowano głównie blokowiska. Nie sprzyjała im też sytuacja gospodarcza – np. cokoły wykonano przeważnie z betonu, choć według pierwotnych założeń miały być obłożone marmurem lub elementami ceramicznymi – pisze Tadeusz Rudzki, wielki znawca Saskiej Kępy i rzeźby.
Rzeźby te stanowią dziś zatem jeden z nielicznych zachowanych elementów niezrealizowanego kilkadziesiąt lat temu planu. Należy brać to pod uwagę oceniając ich dzisiejszą sytuację. Jednocześnie nie sposób nie zauważyć, że te, które trafiły na Saską Kępę (Międzynarodowa, Al. Stanów Zjednoczonych, Afrykańska) i tak mogą liczyć na przychylniejszy odbiór niż te zrealizowane w ramach tego samego planu innych częściach miasta. Tym niemniej rzeźby pozostają jakby zapomniane – rozmawiałem o nich z kilkoma znajomymi z ul. Międzynarodowej – nikt nie wie skąd się wzięły, jaka była geneza ich powstania oraz kto jest ich autorem. Często nie jest jasne, co niektóre z nich przedstawiają. Nie ma informacji o tym, kto dziś odpowiada za ich stan – praktycznie wszystkie są zaniedbane, przynajmniej część w stanie wymagającym pilnej konserwacji. Jednocześnie panuje przekonanie, że gdyby spróbować wokół nich dobrze zorganizować przestrzeń, to miałyby one szansę na to, aby wreszcie spojrzano na nie życzliwszym okiem. ” – kontynuuje Tadeusz.

Niestety, spojrzano na tę rzeźbę mało życzliwie, lub wręcz z dziwną pożądliwością. Jak informuje Samorząd zniknęła jedna z rzeźb.
Nie znam jej tytułu, „Wiosna” jest przy Międzynarodowej w innym miejscu – mówi Tadeusz Rudzki. Widoczna na zdjęciu wrzuconym przez Ewa to rzeźba autorstwa Barbary Falender – tyle o niej wiem. Natomiast nikt na razie nie twierdzi, że doszło do kradzieży – równie dobrze mogła zostać wysłana do konserwacji, teoretycznie mogło być też tak, że właściciel ją dał spółdzielni w depozyt, a teraz odebrał. Scenariuszy możliwych jest dużo, oby ten był pozytywny – kontynuuje Tadeusz Rudzki.
Sprawą już zainteresowaliśmy miejskiego Stołecznego Konserwatora Zabytków
PW
zdj. SMSK