Cała Warszawa strefą „tempo 30”? KOSZMAR kierowców i mieszkańców nadchodzi!

Koncept wywodzi się z Europy – pierwsza eksperymentalna strefa powstała w 1983 r. w niemieckim Buxtehude. W Polsce pionierem był Gdańsk w 2010 r. W Warszawie rozwój tych stref był stopniowy, z początkowymi wdrożeniami lokalnymi, a następnie ambitnymi planami objęcia większości miasta. Pierwsza strefa Tempo 30 w Warszawie została wprowadzona w październiku 2016 r. w południowej części Śródmieścia (kwartał ograniczony ulicami Piękną, Alejami Ujazdowskimi, Trasą Łazienkowską i Marszałkowską). Miało to na celu poprawę bezpieczeństwa pieszych i rowerzystów poprzez ograniczenie prędkości do 30 km/h. Pomysł powstał wcześniej (planowany na 2015 r., ale opóźniony), a od tego czasu strefy są stopniowo rozszerzane – obecnie plany obejmują całą Warszawę. 

Władzom Warszawy nie zależy na żadnym bezpieczeństwie, tylko na zohydzeniu korzystania z własnego samochodu!

Projekt „Strefa Tempo 30”, zapowiadany trzy lata temu jako sposób na „bezpieczniejszy i płynniejszy ruch”, dziś zamienia ulice w tor przeszkód. Garby, zwężenia, szykany, wysepki i słupki pojawiają się masowo – nawet tam, gdzie nie ma żadnej zabudowy ani pieszych. Dlaczego Trzaskowski walczy z kierowcami? – czytamy na profilu posła Pawła Usiądka.

Warszawa coraz szybciej zmienia się w laboratorium drogowych absurdów. Przykład? Ulica Polnych Kwiatów: wzdłuż torów i lasu, bez domów, a mimo to wprowadzono tam strefę 30. Drogę dwukierunkową zwężono tak, że auta nie mogą się minąć, między słupkami leży garb, a kierowcy muszą się zatrzymywać „w środku niczego”. O płynności ruchu można zapomnieć – zamiast spokoju i bezpieczeństwa pojawiło się ryzyko kolizji, bo nie wszyscy wiedzą, kto ma pierwszeństwo.

To nie wyjątek, lecz nowy standard. W okolicy pojawiły się kolejne zwężenia i strefy 30 co kilkaset metrów, a kierowcy, by wydostać się na normalną drogę, pokonują po kilka kilometrów garbów. Równolegle mnożą się „strefy zamieszkania”, w których obowiązuje już 20 km/h. Wiele z nich wyznaczono w miejscach, gdzie… nikt nie mieszka. Cel? Jeszcze bardziej ograniczyć kierowców tanim kosztem. Oficjalny argument to „bezpieczeństwo”, ale skutki są odwrotne – chaos, frustracja, niebezpieczne sytuacje i wzrost hałasu.

Nie chodzi już o bezpieczeństwo, tylko o zniechęcenie ludzi do jazdy samochodem. Warszawa pod rządami Trzaskowskiego staje się miastem, w którym kierowca ma być intruzem – nawet wtedy, gdy jedzie pustą ulicą. Wszystko zgodnie z agendą Cities 40.

Dość tej wojny z obywatelami!

za; Paweł Usiądek

Portal Warszawski. O krok do przodu

Wspieraj niezależne warszawskie media.

Dzięki Tobie możemy pełnić naszą misję

Konto do wpłat: 61102049000000890231388541

w tytule wpłat: Darowizna

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły