[TYLKO U NAS] Warszawscy aktywiści powinni przyjąć na sztandary LWP, majora Wrzosa. Byłoby uczciwie

Rozpoczynamy nowy cykl tekstów pod tytułem Czym żyła Warszawa? Zamierzamy cofnąć się w czasie i sięgnąć do periodyków oraz gazet codziennych wychodzących w stolicy w okresie przed- i powojennym i w każdą niedzielę miesiąca przypominać Naszym Czytelnikom realia życia w Warszawie. Dzisiaj zaglądamy na łamy Życia Warszawy z początku października 1945 roku.

„Nie może być mowy o prywatnej własności samochodów”

Warszawa na jesień 1945 roku próbowała powoli odzyskać instytucje niezbędne do normalnego funkcjonowania. 1 października rozpoczął się pierwszy po wojnie rok akademicki, ale uczelnie wyższe były zniszczone, zdziesiątkowane kadrowo i pozbawione zaplecza lokalowego. Studenci, którzy po sześciu latach okupacyjnej przerwy próbują powrócić do nauki, znajdują się w sytuacji opłakanej. Miesiąc wcześniej, przy ul. Polnej 50, otwarto pierwszy powojenny dom akademicki. „160 studentów ma już zapewniony dach nad głową” – triumfalnie informowało „Życie Warszawy”. Podczas otwarcia minister oświaty Czesław Wycech mówił o konieczności odbudowy burs i internatów jako fundamentu nowej edukacji akademickiej. Słowa ministra brzmiały optymistycznie, ale za nimi kryła się twarda rzeczywistość: był to jedyny w Warszawie dom oddany studentom. Kolejne obiekty wciąż zajmowały inne instytucje. Najbardziej palącym problemem pozostawał gmach przy placu Narutowicza, przejęty przez Państwowy Urząd Samochodowy. Studencka delegacja domagała się jego zwrotu. Odpowiedź majora Ignacego Wrzosa, szefa PUS, jaką udzielił studentom była charakterystyczna: “Urząd odda część budynku a całość dopiero wtedy, gdy znajdzie nowe pomieszczenia”.

Zatrzymajmy się dygresyjnie na chwilę przy postaci Wrzosa, bo wydaje się, że dzisiejsze ruchy miejskie i wszelkiej maści warszawscy aktywiści mają w nim swojego ideowego protoplastę i odwołują się do jego dorobku, może nawet nie wiedząc, że „to wszystko już było”.

Wrzos – zagorzały komunista, polityczny oficer LWP, rzucony na „trudny odcinek” automobilizacji kraju wsławił się maksymą: „w Polsce Ludowej nie może być mowy o prywatnej własności samochodów”. Jak mówił, tak robił; utworzył tzw. Gwardię Motoryzacyjną – twór, który w dzisiejszych realiach porównać można by było do wypożyczalni samochodów – tyle, że państwowej. Jednym aktem prawnym – na mocy rozporządzenia unieważnił wszelkie wcześniejsze (również przedwojenne) rejestracje aut prywatnych, bo obywatel Polski Ludowej powinien poruszać się środkami transportu miejskiego, rowerem lub pieszo. Skąd my to znamy? Czy warszawscy aktywiści nie powinni przyjąć na sztandary właśnie majora Wrzosa? Byłoby uczciwie.

Idea brzmiała nowocześnie, lecz w praktyce oznaczała odsunięcie od nauki sporej części młodych ludzi

Tymczasem na studia w Warszawie zgłosiło się we wrześniu około 90 tysięcy kandydatów. Po latach okupacji i tajnego nauczania młodzież chciała jak najszybciej podjąć naukę. Brak miejsc na uczelniach sprawił, że zapowiedziano egzaminy wstępne, a dla odrzuconych – zatrudnienie w formie praktyk zawodowych. Młodzi ludzie mieli podejmować pracę w przemyśle czy administracji i równolegle przygotowywać się do dalszych studiów. Idea brzmiała nowocześnie, lecz w praktyce oznaczała odsunięcie od nauki sporej części młodych ludzi.

Rząd deklarował, podobnie jak w niesławnych 100 Konkretach Tuska z ostatniej kampanii wyborczej, że zapewni studentom pomoc materialną: półdarmowy kwaterunek, wyżywienie w stołówkach i dodatki pieniężne. Różnica była tak, że takie rozwiązania w 1945 roku faktycznie zaistniały, jednak w skali homeopatycznej i tylko dla wybranych. Z naiwności wierzących w 100 Konkretów i akademików za złotówkę to się nawet minister edukacji śmiał.

W oficjalnym przekazie medialnym mocno akcentowano też „demokratyzację” uczelni i z radością przyjmowano informacje o zwiększonym udziale wyzwolonej z “pęt i ciemnoty szlachetczyzny” młodzieży robotniczej i chłopskiej, która miała stanowić łącznie połowę nowych studentów (przypominamy, że wtedy wprowadzono punkty za pochodzenie społeczne, premiujące kandydata na studia).

Życie Warszawy z 1 października jadowicie też rozprawia się z referendum, jakie przeprowadziły we wrześniu 1945 roku Polskie władze na uchodźstwie wśród żołnierzy Sił Zbrojnych na Zachodzie. „O atmosferze moralnej panującej wśród wojsk polskich za granicą wiemy bardzo dobrze. Jest ona zatruwana jadem bezkrytycznej nienawiści do nowej rzeczywistości polskiej przez klikę niedobitków sanacyjnych, szukających w Armii zachodniej ostatniej odskoczni do dalszych machinacji politycznych. Jest to nienawiść ludzi, którym grunt usuwa się spod nóg, którzy zdają sobie doskonale sprawę, że kariera ich w odrodzonym kraju jest na zawsze przekreślona”.

Gazeta rezonuje argument prawny, forsowany przez Rząd w Warszawie, że jednym depozytariuszem armii jest Warszawa, nieuznająca władz na uchodźstwie za legalne. „Tylko rząd polski (czyt. warszawski – przyp. red.) decydować może o losach tej armii, tylko rząd polski wezwać może jej żołnierzy do powrotu, tylko on byłby powołany do przeprowadzania jakichkolwiek ankiet”. Redaktor Życia Warszawy cynicznie też deklaruje: „Całe bez wyjątku społeczeństwo jest pełne podziwu dla bohaterstwa żołnierza polskiego, tak w kraju, jak i na obczyźnie, żywi dla niego szacunek i miłość. […] dlatego nie tylko w poczuciu prawnej słuszności tej sprawy, kraj oczekuje powrotu nie zdemobilizowanych żołnierzy, lecz zorganizowanych szeregów naszej Armii na Zachodzie – z okrytymi chwałą sztandarami i z pełnym ekwipunkiem polowym”. O tym, jakie losy zgotowali komuniści tym, którzy uwierzyli w takie deklaracje – a było to ok. 110 tys. żołnierzy, którzy zdecydowali się wrócić do komunistycznej Polski, wiemy z historii. Brak jest oficjalnych danych, ale zakładać ostrożnie można, że przynajmniej połowa z nich doświadczyła represji, więzienia a tysiące zostało po prostu zamordowanych.

 



🟥 Jeśli podoba Ci się to, co robimy to nie zapomnij dać nam lajka i przekazać dalej, swoim znajomym.

A jeśli ciągle masz swój samochód i nie zamierzasz poddać się represjom warszawskiego aktywu miejskiego im. Ignacego Wrzosa to możesz nagrodzić nas kawą lub darowizną.

➡️ Możesz nas wesprzeć zapraszając nas na kawę: https://buycoffee.to/portalwarszawski

➡️ Lub dokonać bezpośredniej wpłaty na numer: 90 1240 1226 1111 0010 8864 5699 – dopisek: DAROWIZNA
ZA KAŻDE WSPARCIE DZIĘKUJĘ ⤵️⤵️


 

Portal Warszawski. O krok do przodu

Wspieraj niezależne warszawskie media.

Dzięki Tobie możemy pełnić naszą misję

Konto do wpłat: 61102049000000890231388541

w tytule wpłat: Darowizna

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły