„Dziś „Polska Walcząca” nie łączy — ona różnicuje”

W genezie symbolu „Polski Walczącej” leży nie tylko potrzeba wizualnej tożsamości ruchu oporu, ale również akt oporu samego w sobie. Malowanie kotwicy na murach okupowanej Warszawy było ryzykownym gestem — sztuką uliczną, zanim ukuto ten termin. Była jednocześnie grafem, performansem i bronią. W odróżnieniu od monumentalnych symboli państwowych, kotwica była kontr-symbolem, znakiem walki poza oficjalnym porządkiem, aktem rebelii przeciwko ikonografii władzy – czytamy na stronie Conceptual Art Polish, którzy dokonują bardzo ciekawej analizy symbolu Polski Walczącej.

Multiplikacja znaczeń: od pamięci do marketingu

Ale to, co miało charakter partyzancki i efemeryczny, zostało później zinstytucjonalizowane, wpisane w kanon narodowy, zakonserwowane przez pamięć zbiorową.  Z punktu widzenia sztuki konceptualnej to moment krytyczny: kiedy idea staje się formą martwą, zasuszoną w muzeum lub na pomniku, przestaje pełnić swoją funkcję krytyczną. Tym bardziej, że jej nowe znaczenia nie są już jednoznaczne.

W przestrzeni publicznej symbol Polski Walczącej funkcjonuje dziś w nadmiarze. Można go spotkać na koszulkach patriotycznych marek odzieżowych, grafikach kibicowskich i banerach narodowców, memach internetowych, murach i pomnikach, a także — paradoksalnie — w dokumentach urzędowych jako „chronione dziedzictwo”. Jest to przykład znaku rozszczepionego: niesie jednocześnie wartości heroiczne i ksenofobiczne, jest używany do upamiętnienia i do wykluczenia. Czasem symbol ten służy do gloryfikacji przeszłości, innym razem — do agresji wobec tych, którzy tej wersji przeszłości nie akceptują.

Dla artysty konceptualnego to idealna materia: symbol pęknięty, przeciążony znaczeniem, nienaturalnie wydłużony w czasie To, co miało być konkretem, staje się pustym pojemnikiem, który każdy może napełnić dowolną treścią — często sprzeczną z pierwotnym etosem AK-owskim.

W kulturze współczesnej symbol „Polski Walczącej” został umieszczony w sferze świętości narodowej. Prawo zabrania jego „znieważania”, ale nie precyzuje, co znaczy „zniewaga”.  Tu dochodzimy do paradoksu: symbol oporu wobec autorytetu staje się sam autorytetem, nietykalnym i zdolnym do tłumienia dyskusji. To sytuacja, którą sztuka konceptualna zna aż za dobrze. Kiedy znaki stają się nietykalne, stają się też bezużyteczne jako nośniki krytyki. Artysta, który pracuje konceptualnie, nie ma obowiązku ich „szanować” w tradycyjnym sensie — jego zadaniem jest otwieranie pola sporu, ujawnianie pęknięć, odzyskiwanie języka.

Dziś „Polska Walcząca” nie łączy — ona różnicuje. Dla jednych jest świętością, dla innych – estetycznym banałem, dla jeszcze innych – symbolem nacjonalistycznej przemocy.   Sztuka konceptualna nie musi wybierać żadnej z tych opcji. Może — i powinna — działać w szczelinie między nimi. Symbol ten nie musi zostać odrzucony, ale odczytany na nowo, przewrotnie, niewygodnie, boleśnie.

Bo może dopiero wtedy — kiedy przestaniemy się go bać, idealizować, zamykać w szkatułce „pamięci narodowej” — odzyska on swój walczący potencjał. Może nie jako znak narodowy, ale jako polemiczna, otwarta forma.

Leon Zelig z CAC

Portal Warszawski. O krok do przodu

Wspieraj niezależne warszawskie media.

Dzięki Tobie możemy pełnić naszą misję

Konto do wpłat: 61102049000000890231388541

w tytule wpłat: Darowizna

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły