Tak wynika z wypowiedzi rządowego Rzeczniczka Praw Dziecka , Moniki Horna-Cieślak, która twierdzi, że wpływa wiele zgłoszeń dotyczących łamania praw dziecka w środkach transportu publicznego. Zgłaszający formułują zastrzeżenia wobec: zachowania osób kontrolujących oraz kierowców pojazdów, sposobów uiszczenia opłaty za przejazd, kontroli dokumentów poświadczających uprawnienia małoletnich pasażerów do przejazdów ulgowych lub bezpłatnych.
O co dokładnie chodzi?
W mediach pojawiają się doniesienia o przypadkach, gdzie kontrolerzy biletów w sposób nieadekwatny zwracali się do dzieci, które np. zgubiły bilet lub nie miały ważnego dokumentu podróży. W Polsce takie sytuacje były opisywane w kontekście komunikacji miejskiej w większych miastach, jak Warszawa czy Kraków.
Ale jednym z najbardziej wyraźnych przykładów jest sprawa z 2020 roku w Gdańsku, gdzie 69-letni mężczyzna został skazany na 4,5 roku więzienia za molestowanie dzieci w autobusach i tramwajach. Szczegóły sprawy obejmują: Oskarżenie o sześć czynów seksualnych wobec nieletnich, głównie poprzez dotykanie i ocieranie się o dzieci. Wyrok uwzględniał 2,5 roku rzeczywistego więzienia po odliczeniu czasu spędzonego w areszcie przed procesem.
W 2019 roku w Warszawie kierowca autobusu nie pozwolił dziecku wsiąść do pojazdu podczas ulewy, co wywołało publiczną dyskusję o braku empatii w komunikacji miejskiej. Są przypadki, gdzie dzieci były wypraszane z autobusów z powodu braku biletu, mimo że były w trudnej sytuacji, np. zgubiły bilet lub nie miały drobnych.
Moja małoletnia córka dwukrotnie została potraktowana z uwłaczający sposób.Nakazano jej natychmiast opuścić pojazd,uiścić opłatę na miejscu. Za drugim razem gdy córka zaczęła tłumaczyć,iż dopiero co wsiadła,nawet nie zdążyła podejść do kasownika,to na cały autobus zwyzywano ją.Po napisaniu moich skarg,oczywiście otrzymałam zwrot pieniędzy.Jest to hipokryzja i kompletny brak okazania szacunku – pisze pod wpisem rzecznika Pani Marta.
Wiadomo o jakie miasto chodzi. Oczywiście Łódź. Byłam świadkiem jak kontroler odzywa się do dziecka jak do dorosłego, zastraszał i chciał go wyrzucić z pojazdu choć źle trafił. Kontrolerowi powiedziałam aby sprzedał mi bilet dla tego dzieciaka, bo ten kto nie ma biletu może poprosić o sprzedaż biletu co prawda kosztuje to więcej niż zwykły bilet, ale sprzedać musi. Kontroler miał pecha, bo jechałam wtedy na wózku inwalidzkim i miałam okulary z kamerą i nagrała mi się ta sytuacja. Złożyłam skargę dodając nagranie do pisma. Niestety nie wiem jak dalej potoczyła się sprawa, ale nie godze się na to by jakiekolwiek dziecko było źle traktowane w mojej obecności czy to przez rodzica czy kontrolera – pisze Kinderek – Człowiek.
Szanowna Pani. Rodzice muszą znać regulamin poszczególnych przewoźników, muszą się do niego stosować. Dzieci nagminnie nie mają legitymacji, mało tego zostają wrzucani do pojazdów jak worek ziemniaków, kierownicy pociągu, konduktorzy, kierowcy, rezizorzy, kontrolerzy wykonują swoje obowiązki. Oczywiście, że znajdzie się odsetek drani, prostaków, ale należy pamiętać, że pasażer oprócz praw ma również OBOWIĄZKI. I UPRZEDZAJĄC NAGONKĘ na mój komentarz, nie sprawdzam nigdzie biletów. Sprawdzałam 9lat temu, teraz obserwuję jak bardzo roszczeniowe jest społeczeństwo względem swoich praw, aczkolwiek o obowiązkach już zapomina. – to wpis Pani Agnieszki.
Jak to dobrze, że ktoś wreszcie to zauważył. Jakim absurdem jest stawianie dziecka w sytuacji wysoko stresowej, które dopiero zaczyna być samodzielne. A wystarczy zwykła życzliwość…– pisze Pani Sylwia.
Jak czytamy dalej w oświadczeniu Rzecznika Praw Dziecka ze zgłoszeń wynika również, że działania kontrolerów ukierunkowane są na bezwzględne nałożenie kar, opłat dodatkowych, zastraszenie i tworzenie sytuacji stresowych oraz nacechowane są brakiem uprzejmości wobec małoletnich. Zwracam się więc do Marszałków Województwa z prośbą o działania na rzecz podniesienia standardu podróży i tym samym poziomu satysfakcji pasażera, w szczególności poprzez zwrócenie uwagi na traktowanie małoletnich, podczas kontroli biletów w podległych Państwu środkach transportu właściwych terytorialnie – napisałam w piśmie z dnia 1 lipca.
Podkreśliłam, że kontrolerzy powinni być świadomi emocji dzieci i podchodzić do nich z empatią stosowną do ich wieku. Ważne, by umożliwić młodym osobom zrozumienie procedur oraz odpowiedzieć na ewentualne pytania w sposób przystępny i bezstresowy. Warto też poinformować małoletniego pasażera, że może zwrócić się o pomoc do rodzica, ewentualnie innego opiekuna prawnego. Te rozwiązania mogą pomóc w budowaniu zaufania i zrozumienia.
Ważny jest również aspekt wykazania zrozumienia w sytuacjach, gdy dzieci mogą mieć problemy z posługiwaniem się biletem, brakiem dokumentu tożsamości czy też z dojechaniem do stacji docelowej. Z punktu bezpieczeństwa małoletniego ważne jest, by mógł on kontynuować podróż do celu, a nie został wysadzony na przypadkowej stacji.
za; Rzecznik Praw Dziecka
Portal Warszawski. O krok do przodu