[TYLKO U NAS] To musi wybrzmieć! Za antypolskimi tęczowymi raportami stoją degeneraci i oszuści!. Oto dowody
Nie ma chyba bardziej moralnie odrażającego środowiska jakim są tęczowi aktywiści. Piszemy to z własnego życiowego doświadczenia i w pełni świadomi. Jeszcze bardziej bardziej odrażający jest fakt, że polski tęczowy aktyw (Robert Biedroń numer jeden – warto przypomnieć jego szkodliwe brednie, a które opisaliśmy w artykule pod tytułem Próby samobójcze osób homoseksualnych to kłamstwo Biedronia i gejowskiego lobby. Brak na nie dowodów) jest wybitnie antypaństwowy (chyba jako jedyny na świecie) i świadomie niszczy własną ojczyznę, czyli Polską. Dlatego też taka nic nie warta merytorycznie organizacja jaką jest ILGA od lat zajmuje się szkalowaniem Polaków na arenie międzynarodowej. Ale za tym wszystkim stoją istni degeneraci, z którymi żadem szanujący się i świadomy homoseksualista naprawdę nie chce mieć nic wspólnego. Bo to nic ma nic wspólnego z miłością ale z kryminałem. A NOIZZ jako medium ma wiarygodność czerskiej, zresztą każdy może przekonać się z nadzwyczaj „wysokim” poziomem” panów i pań „redaktorów”.
Raport jest przede wszystkim stronniczy
Dane do niego zbierane są wszak przez „ekspertów” ILGA-Europe we współpracy z lokalnymi organizacjami LGBT. Tu, Informacje o Polsce zbiera więc Kampania Przeciw Homofobii oraz Transfuzja, organizacje wielokrotnie skompromitowane i żyjące z okłamywania ale często nielegalnie działające w ramach swojego statusu.
KPH, na przykład, stawało w obronie przestępstw StopBzdurom i Michała Szutowicza (ps. „Margot”). Jak wiemy Szutowicz trafił na 2 miesiące do aresztu w 2020 roku za atak na kierowcę furgonetki Fundacji Pro-Prawo do Życia i niszczenie pomników. KPH domagało się wtedy jego uwolnienia. KPH skompromitowało się również, nagłaśniając niepotwierdzoną historię o rzekomej próbie wepchnięcia aktywistki o ps. „Lu” pod tramwaj w 2020 roku. Mimo braku JAKICHKOLWIEK dowodów, KPH pomogło puścić w świat fejka, że w Polsce atakuje się aktywistów LGBT.
Zaś Trans-Fuzja to organizacja jeszcze bardziej niebezpieczna: jej aktywiści zachęcają do okaleczania dzieci, gdzie jednymi z założycieli są Anna Grodzka (dawniej: Krzysztof Bęgowski) i transseksualista znany jako Edyta Baker (dawniej Andrzej). Ponadto Trans-Fuzja zachęca np. dzieci do oszukiwania własnych rodziców, a aktywiści gender nakłaniają dziewczynki do kupowania binderów bez wiedzy/wbrew woli dorosłych. Przypominamy, że bindery to pasy do ugniatania piersi, które Powodują bezdech, rany skórne i wykrzywiają kości. Poza tym, TF zachęca również nauczycieli do używania fałszywych imion dzieci/utrzymywania ich w zaburzeniach oraz wysyłania dzieci do przebieralni podług gender, co oznacza to, że chłopcy mają obnażać się przed dziewczynkami. „Ciekawi” są również obecni aktywiści z Trans-Fuzji.
Jednym z nich jest np. „Nina” Kuta (prawdopodobnie „Piotr”), i poleca on przyjmowanie hormonów płci przeciwnej jako „ratunek” dla „#trans dzieci”. Według Kuty dzieci same powinny szprycować się substancjami nielegalnymi, kradzionymi bądź znalezionymi.
Takie eksperymenty na dzieciach, do których zachęca „Nina” mogą u dzieci wywołać; zaburzenia hormonalne, problemy z rozwojem kości i narządów wewnętrznych, choroby sercowo-naczyniowe, niepłodność, atrofię genitaliów, depresję, obrzęk mózgu, ślepotę, raka.
Mimo tej wiedzy „Nina” i tak poleca takie eksperymenty na innych. Przykład? Poniżej widzimy screeny wpisów , które są udziałem prawdopodobnie osoby nieletniej, która chce okaleczać swoje ciało hormonami (HRT), chce to robić bez wiedzy specjalistów i pyta o sposoby na grupie gender (Zło w czystej postaci). Trans aktywiści zamiast wcześniej rozmowy, spotkania „face to face”, zgłębienia tematu torpedują ją i oferują jej selfmed (DYI, do it yourself, DIY = do it yourself), czyli leki brane nielegalnie lub wbrew zaleceniom. Dalej ów „Nina” poleca zatrzeć ślady po rozmowie. Czy może być coś bardziej odrażającego?
To nie wszystko! „Nina” uważa też , że w Polsce trwają jakieś masowe mordy na transseksualistach. I to on, ten transseksualista, wracając do tematu, działa dla Trans-Fuzji, która dostarcza dla ILGA wiadomości o naszym kraju. Jak myślicie: jak wiarygodne dane zbierane przez takie osoby?
Czemu raport ILGA jest niewiarygodny?
Po pierwsze dlatego (na co wskazuje Myślozbir, czyli Waldek Krysiak, dzięki któremu ten artykuł powstaje, a który jest jawnie żyjącym gejem i doskonale zna temat) raport opiera się na doniesieniach medialnych i wybranych incydentach, a nie na badaniach. Czyli wszytko co czytamy w raporcie ILGA jest w 100% kłamstwem. I to kłamstwem świadomym, który ma na celu jedną rzecz – krzywdzić ludzi. Nie czas tu i miejsca na ocenę tego zjawiska, ale na pewno raport ten nawet koło nauki i faktów nie stoi. Nie stosuje on też wskaźników, takich jak statystyki przestępstw wobec osób LGBT i dane o postawach społecznych, a jego oceny (raportu) są wyłącznie arbitralne. Ponadto raport powiela absurdalne mity jak te o „strefach wolnych od LGBT”, których nigdy w Polsce nie było. Jak wiemy te strefy były dziełem urojeń pewnego tęczowego celebryty, który wrócił do Polski i z kłamstwa (które oczywiście podjęły wszystkie czerskopodobne nowotwory i tzw. dziennikarze) zrobił sobie sposób na życie. Czy może być coś bardziej odrażającego?
Tutaj warto zwrócić uwagę, że ILGA Europe otrzymuje fundusze od UE i organizacji (między)narodowych, co może wpływać na kierunek raportu i jego zgodność z ideologią darczyńców. Warto też pochylić się nad samą strukturą tego „raportu”, który a z zasady jest stronniczy. Dokument dzieli się na kilka kluczowych kategorii, które odzwierciedlają priorytety organizacji. Te mają swoje problemy, bo są z góry założonymi żądaniami, które dany kraj ma spełnić. Jak nie, to odbiera się krajowi punkt. Proste!
A jak to wygląda? Prawne uznanie związków jednopłciowych – kategoria zakłada, że brak podobnych regulacji równa się homofobii, ignorując różnice kulturowe. W Polsce brak takiej regulacji nie oznacza wrogości wobec osób LGBT, co pokazują badania CBOS (60% poparcia dla związków partnerskich). Kolejny temat to ochrona przed dyskryminacją. Ta Kategoria zakłada, że brak SPECJALNEJ ochrony dla osób LGBT jest tożsamy z całkowitym brakiem ochrony. Tymczasem osoby niehetero i transseksualiści są w Polsce traktowani tak samo, jak inni obywatele. Jak łatwo się domyślić, raport domaga się NADZWYCZAJNYCH PRZYWILEJÓW dla tęczowych mniejszości. Proste!
Są, a jakże, prawa (!!??) osób trans i intersex. Ta kategoria promuje już wprost ideologię gender. Raport zachwala okaleczanie ciała, a nawet „zmianę płci” dla dzieci ignorując przy tym badania o szkodliwości „tranzycji” (np. raport Cass 2024). I oczywiście krytyka takich procedur jest automatycznie uznawana za „transfobię”. Póżniej mamy kategorię Wolność zgromadzeń i wypowiedzi. Tu znów raport wyolbrzymia ograniczenia nakładane na aktywistów. Np. w Polsce marsze LGBT odbywają się regularnie, a incydenty (Białystok 2019) są bardzo rozdmuchiwane, choć były i są marginesem. Nawet cofnięte zakazy parad są wypominane. Prawne uznanie związków jednopłciowych to kolejny problem na łamach raportu, który oczywiście forsuje fałszywe tezy. Kategoria ta zakłada, że brak podobnych regulacji równa się homofobii, ignorując różnice kulturowe, a doskonale wiemy, że w Polsce brak takiej regulacji nie oznacza wrogości wobec osób LGBT, co pokazują badania CBOS (60% poparcia dla związków partnerskich).
I tak dalej i tak dalej i tak dalej sączy się to tęczowe oszustwo, które jest wybitnie działaniem antypaństwowym i kto wie, czy nie powinno być (jak każde działanie na niekorzyść własnego kraju) traktowane jako zdradę stanu.
A za co Polsce przyznano punkty? Np. za: uchylenie mitycznych „stref wolnych od #LGBT”, których nigdy nie było, ochronę przed dyskryminacją w kodeksie pracy, wolność zgromadzeń i tęczowych marszów – mimo rzekomego ich braku…
Za co Polsce odebrano punkty? Za BRAK: równości małżeńskiej, specjalnej ochrony dla transseksualistów, „zmiany płci” na zawołanie, specjalnej ochrony przed „nienawiścią”, sexedu we wszystkich szkołach, „zmiany płci” dla dzieci (ta jednak, niestety, ma miejsce w Polsce).
RESUME
Raport ILGA Europe przedstawia Polskę jako jeden z najbardziej „homofobicznych” krajów w Europie, ale ocena ta opiera się na subiektywnych kryteriach i braku realizacji postulatów aktywistów, a nie na rzeczywistym poziomie niechęci wobec mniejszości seksualnych. To nie są fakty. To jest propaganda, która może realnie zaszkodzić naszemu krajowi. Proces tworzenia tego raportu jest nieprzejrzysty, oparty na relacjach skrajnie lewicowych, skompromitowanych organizacji i pozbawiony sensownej metodologii.
To nie jest naukowy raport. To broń polityczna, atakująca Polskę – tylko tyle i aż tyle!
PODOBAJĄ CI SIĘ NASZE DZIAŁANIA?! WSPIERAJ NASZE DZIAŁANIA! Jeśli chcesz możesz na! się odwdzięczyć za naszą służbę i zaprosić nas na kawę: https://buycoffee.to/portalwarszawski
Możesz też dokonać wpłaty na numer: 61102049000000890231388541 – dopisek: DAROWIZNA