Drogowcy pochwalili się, że w Warszawie jest już 750 km tras rowerowych. Zalał ich potok skarg – zaczyna swój śmieszny artykulik, Osowski bis, czyli niejaki Michał Witczuk, taki sam znawca jak ten pierwszy.
Brednie redaktorka a fakty
Warszawscy drogowcy podliczyli, że uwzględniając ostatnie inwestycje, w stolicy jest już 750 km tras dla rowerów, w tym blisko 530 km „DDR-ek” – dróg dla rowerów. Ale wielu rowerzystów odpowiedziało na te wyliczenia całym katalogiem żalów.
Jeśli brać pod uwagę roczny przyrost łącznej długości tras rowerowych, to tempo rozwoju sieci rowerowej w Warszawie od kilku lat spada. Na koniec 2018 r., czyli na początku kadencji Rafała Trzaskowskiego, łączna długość różnego rodzaju tras dla rowerów wynosiła w stolicy 589 km. W 2019 było ich już aż 644 kilometrów, a w 2022 aż 736 km (wzrost o 28 km).
O czym nie napisał Witczuk?
530 000m x 2,5 =1 325 000 m2 wyasfaltowanych terenów gdzie można by posadzić kwiatki. Jednocześnie niedawno Trzaskowski chwalił się, że zabrał 40 tys m2, głównie mieszkańcom korzystających z samochodu.
1 325 000 = 132,5 ha
Portal Warszawski