W związku z masowo upowszechnianym nieprawdziwym postem Marcina Kazimierza Matuszewskiego i oszczerstwami Gazety Wyborczej zawartymi w artykule redaktora Witolda Mrozka dotyczącymi mojej osoby, przedstawiam fakty dotyczące sprawy – pisze na swoim profilu, Ignacy Czwartos, polski malarz.
Same kłamstwa
23 lutego 2023 roku w Zachęcie Narodowej Galerii Sztuki odbył się wernisaż wystawy mojego malarstwa pt. „Malarz klęczał ,jak malował”. Dwa dni później oprowadzałem po swojej wystawie ( zgodnie z umową z Zachętą) pracowników Zachęty i przedstawicieli mediów. Po oprowadzaniu wyszedłem z synem na korytarz. Stała tam dosyć duża grupka ludzi i brodaty KO-wiec ,którego w pierwszej chwili nie poznałem ( dzień wcześniej widziałem jego zdjęcie ,te na którym pozuje w koszulce lewackich bojówek na tle mojego obrazu). KO-wiec przywitał gości ,stałych słuchaczy jego opowieści i nowo przybyłych. Na wstępie zaznaczył ,że jest to jego ostatnie oprowadzanie w Zachęcie i w związku z tym może pozwolić sobie na więcej i powiedzieć ,co myśli o wystawach. Zaznaczył ,że powody jego odejścia są trzy. Pierwszy jest tu, i tu wskazał na sale ,w których mieściła się moja wystawa. Drugim powodem była wystawa na piętrze autorstwa Stasysa Eidrigeviciusa ,trzecim albo dyrektor Zachęty, albo przygotowana przez niego wystawa Tadeusza Kulisiewicza. Dokładnie tego jednak nie pamiętam, ale w sprawie nie jest to tak istotne. Postanowiłem posłuchać, co ma do powiedzenia pan edukator i dołączyłem z synem do grupy. Swoje oprowadzanie po wystawach Marcin Kazimierz Matuszewski zaczął ,a właściwie nie zaczął od wystawy Eidrigeviciusa. Nie wszedł do sali, a publiczności oznajmił ,że według niego wystawa tego artysty nie powinna znaleźć się w Zachęcie i że on nie będzie komentował tej sztuki i że jego noga nie postanie na tej wystawie. Był oczywiście przy tym dobry i „pozwolił” zainteresowanym twórczością Statysa wejść na ekspozycję. Po chwili wycieczka udała się do sal , gdzie wystawione były rysunki Kulisiewicza. Tu miałem nadzieję, że czegoś się dowiem. W końcu Kulisiewicz był tak samo, jak KO Matuszewski komunistą. Nie dowiedziałem się jednak niczego. Matuszewski rozpoczął swój wykład o Kulisiewiczu od hejtowania swojego pracodawcy ,a jedyną informacją jaką usłyszałem od niego to fakt nie pokazania na wystawie rysunków Lenina ,które to on, przewodnik po wystawach ma w dziełach Lenina ,książeczce którą wymachiwał na” lewo i lewo”.
Tak więc hejt, hejt i brak lojalności wobec pracodawcy. Źle wykonywana robota. Zaprotestowałem i poprosiłem, żeby Matuszewski powiedział w końcu coś o Kulisiewiczu, bo historie na temat obecnego dyrektora Zachęty są wszystkim znane i dawno opisane w Gazecie Wyborczej. Nie przystał na moją prośbę, a zaprzyjaźnione z nim towarzystwo skupione wokół jego osoby prawdopodobnie nie czytało hejtu o Dyrektorze Janowskim i wolało wysłuchać wykładu na temat nie związany z wystawą. Nie wiem, czy w dalszej części swojego oprowadzania Matuszewski opowiadał o twórczości Tadeusza Kulisiewicza, gdyż widząc jego „zaangażowanie” i dobrą zabawę w dyskredytowaniu Dyrektora Zachęty zrezygnowałem z dalszej lekcji o sztuce. Nie wiem też, co Matuszewski opowiadał słuchaczom o mojej wystawie. Po zdjęciu, które opublikował na moim instagramie, mogłem się tylko domyślać, jaki ma stosunek do mojego malarstwa. Uznałem też, że jego zdanie ma charakter jedynie ideologiczny i „bukowe oko” nie pozwala mu wyjść poza ideologię i pretensje do świata . Tak oto stałem się obiektem jego frustracji związanych z nowym Dyrektorem. Tyle i aż tyle….. Nie mam wpływu na decyzję podejmowane przez Dyrekcję Zachęty i nie życzę sobie, żeby oskarżano mnie o przyczynienie się do zwolnienia z pracy kogokolwiek.
Pan Mrozek z Gazety Wyborczej opowiada się za zwolnionym edukatorem, ale gardzi malarzem i swoimi mało rzetelnymi artykulikami na temat wystawy wprowadza czytelników w błąd. Nie dziwi mnie to za bardzo, bo na sztuce się nie zna, nie widzi malarstwa, a jedynie co napędza jego „dziennikarską twórczość” to chęć wywołania kolejnej, medialnej aferki.
P.S.
Pytanie do rozpowszechniających rewelacje Marcina Kazimierza Matuszewskiego . Jak zachowalibyście się Państwo na miejscu dyrektora jakiejkolwiek instytucji ,gdyby zatrudniony przez Was pracownik nie wykonywał powierzonych mu obowiązków, dyskredytował pracodawcę i podważał prowadzoną przez działalność? Do postu dołączam zdjęcia. Pierwsze z wystawy w Zachęcie, obśmianej i zbezczeszczonej słownie (jest na nim edukator Matuszewski), drugie z trwającej równolegle wystawy w Muzeum Narodowym w Lublinie „Wróblewski i po….sztuka realizmu bezpośredniego (kurator Marcin Lachowski) z wersją obrazu pokazywanego w Zachęcie.
Zainteresowanych proszę o upublicznianie tej informacji.
Ignacy Czwartos