[NASZ NEWS] Ratusz siłowo chce wprowadzić „Tempo 30” na Saskiej Kępie. Później cała Warszawa
Saska Kępa po tym jak odrzuciła przyjęcie haraczu w postaci strefy płatnego parkowania, stała się celem ataku i terroru Zarządu Dróg Miejskich i jego psów gończych. Znany dobrze wszystkim patoradny pisze kolejną interpelację z prośbą o interwencję i osłupkowanie ulic na Saskiej Kępie (swoją drogą takiego radnego można pozbawić prerogatyw, wystarczy tylko umieć i chcieć – wszystko w rękach mieszkańców), „redaktorki” z „wolnych mediów” bronią pomysłu, a miasto nie ustaje i siłowo chce wprowadzić na Saskiej Kępie, później w całej Warszawie, Tempo 30. To oczywista wendeta i chęć ukarania niepokornych mieszkańców Warszawy. Jak za starej komuny, gdzie na siłę łamano ludziom kręgosłupy. Znając biografie naszych włodarzy, widać te atawizmy wciąż są żywe, a sposoby znane z przeszłości pomagają im realizować ich plany.
Pytanie o „Tempo 30”
Radna Ewa Szydłowska napisała interpelację w sprawie owego projektu.
Komentarz
Na dzień dobry przyznają się, że taka strefa ma się pojawić na Saskiej Kępie. To jest ich sposób działania, a kiedy wyeliminują już ruch samochodowy to jedynym zagrożeniem będą rowerzyści. O przepraszamy, piesi. Bo to piesi będą wchodzić na swoich ciągach pieszych pod nadjeżdżające rowery. Obecnie nam panujący nie raczą robić przejść na ścieżkach rowerowych, a wręcz zabraniają tego robić.
Czas to zmienić i podziękować obecnej władzy za to, że próbuje wychowywać mieszkańców, szkolić ich z zachowania i karać nieposłusznych, zamiast dbać o nich dbać i im służyć. Bo przecież urzędnik, dostaje pobory z podatków tychże mieszkańców. Najwyraźniej nie wyszliśmy jeszcze z czasów komuny i urzędnik stawia się ponad prawem i nie liczy się z wolą mieszkańców. Na Saskiej Kępie doszło do całkowitego absurdu i ma rację Łukasz Warzecha, że jesteśmy na wojnie, że „aktyw” poszedł z nami wszystkimi na wojnę (o czym od lat piszemy), i żeby znów było normalnie, my musimy ich po prostu wyrugować z życia publicznego.
Jak już wielokrotnie się przekonaliśmy, „aktywiści” posuwają się do fałszerstw co miało miejsce przy składaniu podpisów w sprawie SPPN. Taka sama sytuacja miała miejsce przy tak zwanych konsultacjach , które to z konsultacjami niewiele miały wspólnego. Po prostu przy założeniu, że coś ma być, próbowali „konsultować” ile miejsc do parkowania można jeszcze zabrać, i niestety Saska Kępa w ramach zemsty idzie na pierwszy. ogień. Później cała Warszawa.