Unia Europejska przyjęła zakaz sprzedaży samochodów spalinowych po 2035 roku. Wyjątkiem są samochody zasilane e-paliwami, czyli paliwami syntetycznymi. W skrócie – produkcja e-paliwa ma zużywać CO2 lub produkować tlen, tak by po spaleniu tego paliwa bilans CO2 był niedodatni.
Co to oznacza? w dużym skrócie tyle, że samochody spalinowe będą dalej produkowane, tylko będzie zmienione paliwo
Tych którzy pisali HURR DURR „samochody tylko dla bogatych, biednych nie stać na elektryki” oczywiście uspokajamy – mieli rację. Polityków PO, KO i Lewicy również uspokajamy – Niemców będzie spokojnie na nie stać, tych biedniejszych, nie mających gdzie ładować elektrycznego auta również, na nowe samochody spalinowe zasilane e-paliwami. Przeciętnych Polaków oczywiście nie będzie stać, tak jak dziś nie stać na nowe samochody spalinowe, mamy przeczucie graniczące z pewnością, że z tego właśnie powodu średnia wieku samochodów w Polsce to 15 lat. Zmieni się to, dopiero w 2050, jak rynek się nasyci używanymi samochodami na e-paliwa.
Tutaj Państwo powiecie – no to niech spadają, będziemy jeździć tym co mamy – otóż nie będziecie – Was zmiecie z planszy #StrefaCzystegoTransportu, więc możecie jednak czytać dalej. Zatem wiemy gdzie jesteśmy, ale nie o tym, bo chyba wszyscy wiemy, dodać należy że ePaliwa będą droższe niż obecnie, o ile – czas pokaże.
Jak więc to wpłynie na Polskę? To okazja dla Polskich firm.
Oczywiście pod warunkiem że „kapitan państwo” nie zacznie w to wciskać swoich łap, bo inaczej temat wezmą Czesi, Rumunia, Słowacja, a my zostaniemy z niczym. Mało kto o tym wspomina, ale na stan dzisiejszej wiedzy, zakładając że e-paliwa będą syntetyczną benzyną, lub syntetycznym olejem napędowym, to będzie można stosunkowo łatwo skonwertować obecne pojazdy, do zasilania e-paliwami, być może przez zmianę oprogramowania sterownika, być może przez zmianę niektórych elementów silnika, a być może wcale i po prostu będą na e-paliwie działać. Zachęcamy do poczytania o FlexiFuel E85 i E100 (czysty etanol), biodieslu, czy o paliwie które produkuje póki co niskonakładowo Porsche.
Ale do brzegu – analogicznie jak z LPG – możemy być rynkiem konwersji, polskie firmy mogą zbudować takie rozwiązania, uzyskać homologacje, i oferować swoje produkty na rynku krajów Unii drugiej prędkości – tam będzie spore zainteresowanie, bo w przeciwieństwie do Polski, rząd tam nie ma tak debilnych pomysłów jak #SCT, i ludzie swoimi samochodami będą normalnie jeździć.
e-paliwa odcinają OPECowi koryto, a paliwo trzeba będzie wyprodukować
Oczywiście „produkować” będą je Niemcy, jako posiadający know-how, ale Polskie (a może już Niemieckie) zakłady chemiczne i Polscy rolnicy jak rozegrają temat dobrze mogą być rynkiem produkcji paliwa, siły roboczej i biokomponentów do e-paliw, dla Niemców. Obecnie prężnie działa tutaj Porsche, ma paliwo na którym jeździć mogą współczesne 911stki, bez żadnych modyfikacji, i docelowo powinny jeździć wszystkie 911tki, więc nietrudno się domyśleć, że każdy inny benzynowy samochód też sobie poradzi.
Jaki jest koszt paliwa? Obecnie wysoki, około 40 zł / litr i, ale – nie chcemy skłamać, Porsche celuje w około 8 PLN za litr przy obecnym kursie i masowej produkcji, więc jak to się im ładnie biznesowo 'sklei’, a nic nie stoi ku temu na przeszkodzie, to nie będzie dramatu, a europejskie (w tym i Polskie) pieniądze nie będą finansowały terrorystów z Rosji czy OPECu, a zostaną na terenie UE, co jest jednak dużym plusem, pieniądz robi pieniądz, oby tylko centralne planowanie Brukseli tego nie przeżarło. Jak Państwo doszliście do tego momentu, i chciało się Wam czytać – to pytanie – kto jest największym clownem tego przedstawienia? Polski rząd. Dlaczego?
Nie wiemy czy od początku taki obrót spraw był planowany w którym Niemcy ograją wszystkich czy nie, ale ewidentnie „nasi” byli postawieni w trzecim rzędzie albo i dalej. Który rząd by nie chciał mieć upaństwowionej, dotowanej z budżetu fabryki samochodów? I być tam w zarządzie, radach, spółkach córkach, wstawiać „swojaków”, ogólnie mieć coś do powiedzenia, mielić publiczne pieniądze w dodatku w imię elektro dobrobytu móc ciągnąć od podatnika w opór? No więc wpadli na pomysł, że my elektromobilności potęgą będziemy, więc skoro tak, to NIE wetowali zakazu sprzedaży samochodów spalinowych kiedy mogli, i w ciszy pracowali nad ustawami umożliwiającymi zablokowanie używania takich samochodów w Polsce, tak by być bardziej zieloni od Brukselskiej centrali.
2018 – pierwsza ustawa o elektromobilności, której clue były Strefy Czystego Transportu.
2021 – pierwsza się nie przyjęła z entuzjazmem, to znaczy elektrycznych aut nie było, nikt ich nie chciał, więc trzeba było jakoś bardziej 'na spokojnie’ pozmiatać ludzi z planszy, by móc gotować żabę, czego efektem jest #SCT w Krakowie i nadchodząca w Warszawie.
2023 – Polski rząd PROTESTUJE przeciwko zakazowi produkcji samochodów spalinowych, ale nie dlatego bo im Państwa szkoda, że nie będziecie czym mieli jeździć.
Wygląda więc na to że Unia e-Paliwami zmiotła z planszy pomysły PISu o sięganiu do publicznego worka, jak po prezenty od Mikołaja, i „wielkiej centralnej fabryce samochodów”, bo elektromobilność właśnie została zmarginalizowana do roli przystawki do samochodów spalinowych, nie trafi pod strzechy, a co najwyżej nadal jako fajna zabawka dla ludzi z domkami na przedmieściach. Ludzie pewnie nie będą tego kupować, bo poco, skoro będą mogli kupić normalny samochód spalinowy, tylko na e-paliwo, zwłaszcza ludzie w miastach, nie mający dostępu do ładowarek – i to się tyczy całej UE, nie tylko Polski.
Z czym więc zostaliśmy?
Z głupimi zakazami jazdy samochodami które mamy w Krakowie, Warszawie, i pewnie jeszcze paru miastach, bo głupota jest jak rak z przerzutami, i nie jest łatwo się jej pozbyć. Oczywiście jest za wcześnie, żeby jasno powiedzieć co będzie, czego nie będzie, kto jest kto, i tak dalej, więc traktujcie powyższy tekst, jako nasze luźne dywagacje „na dziś”. Czas pokaże, co przyniesie przyszłość, jak bardzo odpłynęliśmy, albo co się sprawdziło.
StopKorkom