Na kanwie informacji ZDM, który chciała zabłysnąć zamieszczając na swoim profilu informację, że Warszawa otrzymała indywidualne wyróżnienie kapituły konkursu, organizowanego przez Gazeta Wyborcza i portal Otodom, za stworzenie miejskiego placu w centrum, chcielibyśmy się do tego odnieść.
Rozpoczęte, nieskończone
Jakby ktoś się nie domyślił to chodzi o plac zwany Pięć Rogów. Sam tytuł ” Stworzenie miejskiego placu w centrum” to brzmi trochę tak jak stworzenie łąki na nieużytkach, albo zagajnika w lesie, ale niech tam. Pod postem Zarządu Dróg Miejskich, który oczywiście udaje głupa, a warszawiaków ma zapewne za idiotów, jednak wywiązała się dyskusja, która zataczała szersze kręgi. Pojawiły się komentarze i zdjęcia trochę przewrotnej inwestycji na Bielanach gdzie tak się spieszono, aby wykorzystać okienko pogodowe, że drzewo posadzone w chodniku stało się pośmiewiskiem na cały kraj.
W dyskusji zwracano uwagę na brak pragmatyzmu w takich działaniach, których skutkiem jest to, że mieszkańcy muszą się miesiącami męczyć z niechlujnie na „szybcika” prowadzonymi remontami. Ze strony ZDM padł zadziwiający komentarz; alternatywą jest zamkniecie placu budowy na prawie rok. Gwarantujemy że piesi wolą jednak mieć tymczasowy chodnik niż nie mieć żadnych chodników. A docelowy chodnik trzeba wybudować. Dobrze byłoby aby nie robić tego w błocie pośniegowym, bo jakość takich prac będzie fatalna. Z jednej strony pomyśleliśmy sobie szacun, wiedzą co robią, znają się , ale zaraz, zaraz. ILE ? ROK ? Jakieś chodniki , trawa, trochę drzew ROK !
W zasadzie to nie powinniśmy się dziwić . W końcu pewne obiecywane inwestycje to opracowuje się już dziesięciolecia. Remont Kondratowicza chyba rok, Plac pięciu rogów ponad rok itd., itd . Czyli to taka tradycyjna dla ZDM jednostka czasu! I wiecie co ? Można się z tym zgodzić, gdyby nie to totalne olewactwo ZDM i firm wykonujących w kwestii poruszania się mieszkańców po tych budowach. Zaświnione błockiem ulice i chodniki, tony błota i wody nie do pokonania w normalny sposób, padające pod naporem małego zefirka zabezpieczenia, brak informacji, byle jakie, prowizoryczne dukty itd. Rozpoczęte-nieskończone. Skończone – zaraz remontowane ponownie. Być może nie da się inaczej, choć mamy wątpliwości. Myślimy, że dobre przygotowanie pracy i odpowiedni nadzór skróciło by czas trwania tych remontów, a odpowiedni nadzór uczyniłby je dla nas łatwiejszymi do zniesienia.
Śmieszne jest to że w latach 50 w cztery lata wybudowano miasto dla 3mln ludzi – Brasilię. Dziś 21 wiek, a na ZDM na remont jakiejś ulicy potrzebuje roku.
Ten cały Zarząd Dróg Miejskich to taki emblematyczny przykład głębokiego PRLu.
Portal Warszawski