Dla Andy Rottenberg prowadzenie dziennika to spisywanie “nadwyżek”. – Miałam je już w szkole, bo wtedy zaczęłam pisać – mówiła podczas spotkania w Najlepszej Księgarni. Taki wpis znajdujemy na profilu Wrzenie Świata.
Na tę głębię spostrzeżeń idą pieniądze z budżetu Warszawy?
– To nie są pamiętniki, piszę napadowo. Piszę, gdy jestem sama ze sobą. A jako podlotek czułam się w domu rodziców osamotniona, więc gryzmoliłam. Wróciłam do tego pisania, gdy skończyłam studia. Wcześniej nie było okazji, choć potrzeby były. Dziennik to taka nadwyżka, która powstaje, gdy coś się w człowieku zbiera. Pisałam jak przestałam pracować w Zachęcie i wydawało mi się, że zaczynam nowy rozdział życia i postanowiłam go odnotować. Tym bardziej, że przeczytałam “listę Wildsteina”. I postanowiłam odnotować ten moment.
Rozmowa ze słynną krytyczką sztuki, szefową działu kultury magazynu “Vogue” potoczyła się w kierunku momentów do pisania, sytuacji sprawiających, że trzeba przelać na papier (a raczej w pamięć komputera) “nadwyżki”. Czasy aktualne sprzyjają pojawianiu się nadwyżek.
– Obserwowałam erozję, ale wciąż miałam nadzieję, że są struktury, rozdzielność władzy sądowniczej od ustawodawczej, że są niezależne sądy, że minister sprawiedliwości nie jest prokuratorem generalnym, a Trybunał Konstytucyjny jest powołany w sposób należyty. I to wszystko upadło. Zorientowałam się, że – jak mówi moja koleżanka – ani cebulki, ani nie ma co wkroić.
Było to ostatnie spotkanie w cyklu “Literatura w (u)życiu”, organizowanego przez Najlepszą Księgarnię i Wrzenie Świata. Naszymi gościniami i gośćmi byli: Julia Fiedorczuk, Anda Rottenberg, Jacek Dehnel, Renata Gluza, Eliza Kącka, Mikołaj Łoziński, Aldona Kopkiewicz i Wanda Lacrampe. Projekt współfinansuje Miasto Stołeczne Warszawa.

Komentarz
I ta właśnie. Zamiast wykładu z historii sztuki mamy bełkot pani Andy „walczącej o wolną sztukę” od lat w towarzystwie tęczowego aktywisty, i praktycznie pustej sali.
Zatem – Warszawa dla Wszystkich? Tak, dla wszystkich których toleruje Machnowska Góra (córka ubeka, zwykły była bileterka) i Trzaskowski – i niestety na tę głębię spostrzeżeń idą pieniądze z budżetu Warszawy. Nasze pieniądze!
za: Wrzenie Świata
Portal Warszawski