Aktywiści już wymuszają aby na ich potrzeby wydawać publiczne pieniądze. Trzeba im odśnieżać ścieżki. Sam rowerem zimą jeżdżę – lubię to – czekam aż spadnie śnieg i sobie po nim latam po wertepach, ale to jest forma rekreacji jak narty. Nie wyobrażam sobie jak mógłbym jechać jednośladem do sklepu, pracy, znajomych, i później wchodzić gdzieś cały usyfiony błotem, śniegiem czy breją.
Nie bez powodu motocykliści zamykają sezon
A jeżeli już ktoś koniecznie chce – jaki jest problem jechać z rowerową prędkością po śniegu? Może czas zainwestować w boczne koła. Nie bez powodu motocykliści zamykają sezon, zwyczajnie jednoślady niespecjalnie nadają się do jazdy po śliskim, mokrym i warunkach ograniczonej widoczności. Ludzie co do zasady nie lubią jak im wieje mrozem w twarz, więc nie wybierają roweru. Ruch rowerowy to 3% mierzone w lato, a tu jest oczekiwanie – że ktoś ma odśnieżać drogi dla rowerów.
To tak jakby ktoś kupił narty wodne na Pradze, i oczekiwał że mu przeniosą tam Zalew Zegrzyński i uczynią go pochyłym, bo on chce na tych nartach jeździć czy pływać….(Andrzej Czarnowski, Lubię Miasto)
Komentarz
Może czas na wprowadzenie podatku od rowerów, powiedzmy 300 zł rocznie od roweru, na budowę nowych ścieżek rowerowych i odśnieżanie zimowe głównych ciągów rowerowych w Warszawie. Jak na razie rowerzyści korzystają z podatków, a nie uczestniczą w ich pozyskiwaniu.
Czerpie zyski miasto, jednocześnie nie inwestując tych pieniędzy w tkankę miejską a uszczęśliwiając niewielką grupę aktywistów, którzy to aktywiści są beneficjentami środków przeznaczanych przez miasto na mieszkańców. Nie ma wymieniać wszystkich idiotycznych pomysłów ale takie skrajne to zwężanie ulic, budowa kładki rowerowej nad Wisłą za mln zł cy budowa 2 km ścieżki rowerowej za 76 mln zł. Nic dodać. Mieszkańcy są traktowani jako sponsorzy wyimaginowanych pomysłów aktywistów.
zdj. rowery.trojmiasto.pl
Portal Warszawski