[ TYLKO U NAS] „Wiara trzyma mnie na dobrych torach” – wywiad ze Sławomirem
Dziś naszym gościem jest Sławomir Zapała, znany jako Sławomir. To polski aktor urodzony 19 marca 1983 roku, piosenkarz, konferansjer, prezenter telewizyjny i showman, znany szerzej jako „Sławomir”. Jest twórcą gatunku muzycznego rock polo, łączącego rockowe brzmienia z elementami disco polo. Zyskał popularność dzięki przebojowi „Miłość w Zakopanem” (2017), który osiągnął status poczwórnej diamentowej płyty i ponad 200 milionów wyświetleń na YouTube. Ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie (2006) i występował w licznych filmach i serialach, m.in. „Karol. Człowiek, który został papieżem”, „Ojciec Mateusz”, „Świat według Kiepskich”, oraz w teatrach (Rozrywki, Bagatela, Kamienica). W 2014 stworzył sceniczną postać „Sławomira”, inspirowaną pobytem na Long Island, gdzie zdobył uznanie wśród polskich imigrantów. Jego debiutancki singiel „Megiera” (2015) i album „The Greatest Hits” (2017) odniosły sukces, osiągając wysokie miejsca na listach sprzedaży. Prowadził programy telewizyjne, takie jak „Big Music Quiz” czy „Tak to leciało!”, oraz brał udział w „Dancing with the Stars” i „Twoja twarz brzmi znajomo”, gdzie jego występ jako Freddie Mercury został pochwalony przez Briana Maya z Queen. Jest liderem zespołu Trzymamy się Zapały, w którym występuje także jego żona, Magdalena „Kajra” Kajrowicz, poślubiona w 2011 roku. Mają syna, Kordiana (ur. 2016). Mieszka w Warszawie, choć pochodzi z Krakowa. Jego rodzina wywodzi się z Małopolski.
Wiara trzyma mnie na dobrych torach
M.D:Sławomirze, za nami 81. rocznica Powstania Warszawskiego. Bycie Polakiem to powód do dumy czy wstydu?
S. Z:Zdecydowanie do dumy. Im częściej podróżuje po świecie tym bardziej doceniam to, co mamy w Polsce. Jesteśmy wyjątkowym krajem. Jeżdżę po naszym kraju z koncertami i jestem szczęśliwy. Mamy najpiękniejsze drogi i cały czas się rozbudowujemy. Zjazdy dla podróżujących są nowe, czyste i zadbane. Kierowcy z innych krajów nam tego bardzo zazdroszczą. To wszystko osiągnęliśmy ciężką pracą, przez lata. Nie najeżdżaliśmy innego kraju, nie okupowaliśmy go, nie okradaliśmy sąsiadów. Mamy bardzo trudną historię, ale ona nas ukształtowała. Polacy mają w sobie serdeczność, skromność. Jesteśmy pomysłowym i pracowitym narodem. Kocham to, że mamy nasze, polskie wartości i potrafimy o nie walczyć. W każda niedzielę kościoły są pełne, a widziałem już takie świątynie, na przykład w Holandii, z których zrobiono dyskoteki albo hotele.
M. D: „Syrenka” – teledysk, który z pewnością poruszył wiele serc… Skąd pomysł na teledysk w takiej formie?
S. Z.Bardzo dużo zawdzięczam Warszawie. To miasto mnie dotuliło. Znalazłem tu pracę, ludzi, którzy spełnili moje muzyczne marzenia i ogromną szansę na rozwój. To zabawne, że rodowity Krakus pisze piosenkę o miłości do Warszawy, ale tak właśnie czuję. Taką formę teledysku wymyśliła moja żona, po tym jak usłyszała tę piosenkę po raz pierwszy. Wzięły w niej udział ważne dla nas osoby. Na plan teledysku przyjechali fani z różnych stron kraju. Od małych dzieci po seniorów. Wszyscy chcieli opowiedzieć o swojej miłości do Warszawy, ponieważ to miasto jest otwarte dla każdego. Bardzo wzruszyłem się, że tak bardzo chciały w tym klipie wystąpić osoby niepełnosprawne. One na co dzień są tak często wykluczane z życia. Mają w sobie tyle radości i szczerości. Jak nikt inny potrafią odbierać moją muzykę i się nią cieszyć. To mnie zawsze motywuje. Warto było nagrać nową płytę „Cudowornek”.
M. D:Co było dla Ciebie szczególnym przeżyciem podczas pracy nad teledyskiem?
S. Z:Najbardziej przeżyłem spotkanie z Powstańcami Warszawskimi. Dotarcie do nich nie było łatwe, ale Kajra zawsze znajdzie sposób. W naszym teledysku udział wzięli Irena Paśnik ps. „Miła”, Janusz Maksymowicz ps. „Janosz” oraz Bogdan Bartnikowski ps. „Mały”. Opowiedzieli nam o tym, jak pamiętają tamten czas. Najbardziej zaskoczyło mnie jak bardzo radosnymi i pełnymi życia ludźmi są na co dzień. Oni żyją tu i teraz. Cieszą się każdym dniem. Są dumni z tego, że Warszawa dzisiaj, stała się tak pięknym europejskim miastem. Zrozumiałem, że naszym obowiązkiem jest rozwijać i dbać o to, co oni kiedyś wywalczyli. Każdy powinien rozwijać ten talent, który ma i dzielić się nim z innymi.
M. D: Nie bałeś się, że przez „Syrenkę” ściągniesz na siebie hejt?
S. Z:Nie. Gdybym się bał to nie mógłbym działać. Piękne jest to, że hejtu po premierze nie było. Było natomiast dużo wzruszeń, ciepłych słów i docenienie tych wszystkich, którzy w nowym teledysku wystąpili. Cieszę się, że udało mi się w tej piosence zawrzeć tyle miłości.
M. D: Zdarza się, że śpiewacie w domu patriotyczne piosenki?
S. Z:Nasz synek uczy się gry na fortepianie. Bardzo ładnie gra nasz hymn narodowy. A naszą ulubioną piosenką patriotyczną, którą razem śpiewamy jest „O mój rozmarynie”. Z żoną lubimy piosenki z Powstania Warszawskiego. Występowałem w spektaklu „Pamiętnik z Powstania Warszawskiego” Mirona Białoszewskiego w Teatrze Kamienica i wtedy wspólnie zakochaliśmy się w tych warszawskich melodiach.
M. D: Trudno dziś być artystą?
S. Z:Artystą mogę się poczuć tylko w momencie pisania piosenki, czy wymyślania scenariusza do teledysku. Ale na co dzień jestem wykształconym rzemieślnikiem, który pracuje w swoim zawodzie. Akademia Teatralna w Krakowie dała mi ogromny warsztat. Czerpię z niego do dziś. Artysta powinien czujnie obserwować wydarzenia i tę rzeczywistość przez siebie przetwarzać. Podczas pracy nad płytą „Cudowronek” miałem taką ogromną potrzebę nagrania piosenki „Niech żyje wojna” z repertuaru Stanisława Grzesiuka. Nie pasuję ona do mojego rozrywkowego wizerunku, ale tak w punkt odpowiada na to, do czego prowadzą nas politycy.
M. D: Piosenki bez przesłania mają sens?
S. Z:Ja śpiewam muzykę rozrywkową. Dla mnie uśmiech i radość słuchacza – to już jest sens. W dzisiejszych czasach łatwo doprowadzić do łez, ale rozśmieszyć dużo trudniej. Rozmawiałem kiedyś z generałem Mieczysławem Bieńkiem i powiedział, że jego żołnierze na misjach słuchali piosenek Sławomira. To samo opowiadali mi chirurdzy z warszawskiego szpitala. Po kilkugodzinnej operacji potrzebują chwili relaksu i wtedy jest czas na Rock Polo. Te słowa mnie wtedy podbudowały i dodały skrzydeł.
M. D: Jakie wartości przekazujesz Waszemu synkowi?
S. Z: Na razie po prostu razem spędzamy czas i się bawimy. Nie prowadzimy poważnych, historycznych rozmów. Ja jestem tego zdania, że dzieci nas obserwują. Jeśli my będziemy mądrze postępować, to one będą się starały to powtórzyć. Chodzimy zawsze wspólnie na głosowania.
M. D: Jakie Wasz synek ma zainteresowania? Czytacie wspólnie?
S. Z:Jeśli chodzi o czytanie to nasz synek jest wyjątkowy. To jest zasługa mojej żony. Podsuwa mu ciekawe pozycje i Kordian pochłania książki bardzo szybko. Dostał w tym roku nagrodę z biblioteki dla najlepszego czytelnika. Książki zabieramy ze sobą na wakacje.
M. D: Boisz się o przyszłość synka?
S. Z:Nie. Poradzi sobie, ponieważ jest silną jednostką. Nie ma sensu się bać. Cieszmy się dniem dzisiejszym, „a jutro samo się o siebie zatroszczy”. Bardzo często gdy media bombardują nas strachem i złymi wiadomościami to po prostu ich unikam. Nie mamy w domu telewizora od wielu lat. Polecam.
M. D: W wywiadach mówisz o wierze, modlitwie… Przeżyłeś nawrócenie?
S. Z:Wiarę przejąłem od rodziców. Bardzo naturalnie. Nie było w moim życiu spektakularnych nawróceń, oświeceń. Moja wiara jest prosta. Chodzę do kościoła, do spowiedzi i do Komunii. I tak w kółko. To jest moje ciągłe nawracanie się. Modlę się na różańcu.
M. D: Jak wiara w Boga pomaga Tobie w codziennym życiu?
S. Z:Myślę, że trzyma mnie na dobrych torach. Dodaje sił i pokoju w tym co robię na co dzień. Jak mam czyste serce to mam radosne oczy.
M. D: Udzielasz się też charytatywnie. Wierzysz w to, że dobro powraca?
S. Z:Ja bardzo dużo w życiu dostałem. Jest się czym dzielić. Jeśli czasem mogę zaśpiewać charytatywnie to robimy to z żoną. Ale to jest nasza wspólna decyzja. Nie wymagam tego od mojego zespołu, ponieważ to muzycy zawodowi, którzy mają swoje rodziny na utrzymaniu i ja to szanuję.
M. D: Co tak naprawdę liczy się w życiu?
S. Z:Miłość. Zdecydowanie Miłość.
rozmawiała: Marta Dybińska
Fot. Archiwum prywatne Sławomira
🔷 NIE ZAPOMNIJ WESPRZEĆ JEDYNEGO NIEZALEŻNEGO PORTALU, KTÓRY OD LAT WALCZY O NASZE MIASTO, WARSZAWĘ, A KTÓRY JEST POZBAWIONY JAKIEGOKOLWIEK WSPARCIA FINANSOWEGO!