Nie było w historii Polski takiego nasycenia zła, które obserwowaliśmy w czasie tzw. czarnych marszów. I nie było też w historii Polski takiego nasycenia zła i wulgaryzmu, które ku przerażaniu zdrowego społeczeństwa, wyszło na ulice i zalało polskie miasta i miasteczka. Tego były miliony co też pokazuje kondycję Rzeczpospolitej, która mierzy się cały czas z nieuzdrowioną duszą po głębokim stalinizmie i komunizmie. I jedno jest pewne. Jedynie dla ludzi zwichrowanych postać tzw. babci Kasi jest pozytywna. I dla Adama Bodnara obrona tego potwora oznacza jedynie upadek autorytetu władzy i instytucji publicznych.
Jaka jest prawda?
„Babcia Kasia” jest postrzegana jako symbol walki z autorytarnymi tendencjami władzy, jedynie w kontekście protestów przeciwko polityce rządu PiS, np. w obronie praw kobiet czy niezawisłości sądów. Lewica często identyfikuje się z ruchami społecznymi sprzeciwiającymi się konserwatywnym rządom. Wielokrotne zatrzymania „babci Kasi” przez policję są przedstawiane jako przykład nadużywania władzy i tłumienia głosu opozycji. To wzmacnia jej wizerunek jako ofiary systemu, co rezonuje z lewicową krytyką struktur władzy.
Przypomnijmy, że Robert Bąkiewicz został prawomocnie skazany 3 listopada 2023 roku za naruszenie nietykalności cielesnej Babci Kasi podczas protestów w październiku 2020 roku, związanych z tzw. czarnymi protestami. Wyrok obejmował rok ograniczenia wolności w postaci 30 godzin prac społecznych miesięcznie oraz 10 tys. zł nawiązki na rzecz pokrzywdzonej.
Według relacji, w tym m.in. portalu OKO.press, podczas protestu przed kościołem św. Krzyża w Warszawie dwóch narodowców, w obecności policji, chwyciło Babcię Kasię pod ramiona, ciągnęło ją po schodach i rzuciło, co spowodowało jej upadek. Babcia Kasia twierdzi, że Bąkiewicz widział zdarzenie i wydał polecenie działania. Incydent został zarejestrowany przez kamery, co stanowiło dowód w procesie. Katarzyna Augustynek złożyła prywatny akt oskarżenia przeciwko Bąkiewiczowi.
Zaś Robert Bąkiewicz oraz niektóre źródła, np. portal roty.pl, twierdzą, że nie dokonał on bezpośredniego ataku na Babcię Kasię, a incydent dotyczył działań „nieustalonych zamaskowanych osób”. Bąkiewicz opublikował nagranie, które jego zdaniem pokazuje agresywne zachowanie Babci Kasi podczas protestu, sugerując, że to on był ofiarą nagonki politycznej. Określił wyrok i jego egzekucję jako „polityczną zemstę. Na nagraniu widać język pełen miłości, który (o zgroz0) wspiera prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski i gawiedź stojącą przed kościołem
W lipcu Prokurator Generalny Adam Bodnar uchylił postanowienie o wstrzymaniu wykonania kary, wydane wcześniej przez Zbigniewa Ziobrę w ramach postępowania ułaskawieniowego. Bodnar uzasadnił to brakiem podstaw do dalszego wstrzymywania kary oraz zachowaniem Bąkiewicza po wyroku, które uznał za niewłaściwe.
Prawnie potwierdzono, że Bąkiewicz został skazany za naruszenie nietykalności cielesnej Babci Kasi, a dowody (w tym nagrania) wskazują, że incydent miał miejsce, choć rola Bąkiewicza w nim może być różnie interpretowana – od bezpośredniego sprawstwa po wydanie polecenia. Narracje są podzielone: jedne źródła przedstawiają Bąkiewicza jako agresora, inne jako ofiarę politycznych represji. Bez dostępu do pełnych akt sprawy i nagrań trudno jednoznacznie ocenić, czy Bąkiewicz osobiście zaatakował Babcię Kasię, czy jego odpowiedzialność wynika z roli organizatora lub nadzorcy incydentu. Bodnar, uchylając wstrzymanie kary, opierał się na prawomocnym wyroku i braku decyzji prezydenta o ułaskawieniu.
A jak to wyglądało ?
Portal Warszawski. O krok do przodu