A teraz wyobraźmy sobie, że 6 sierpnia 2024 roku prezydentem Polski zostaje Rafał Trzaskowski. Jest wiadome, że takich portali jak nasz by nie było w ciągu paru miesięcy, a nie tylko w Polsce, ale i na świecie zaczęłaby w końcu obowiązywać oficjalnie dokładnie taka polityka historyczna, której przytakuje Rafał Wnuk, niby polski profesor, a zwykły zdrajca, który – miejmy nadzieję – poniesie ciężkie konsekwencje iż ośmiela się pluć na własny naród i całkowicie deformować wojenną historię narodu polskiego.
Wiedzą, że to ich ostatnie podrygi
Ale to nie bierze się znikąd. To suma określonych działań rządów Tuska, który całkowicie chce uczynić Polskę na nowo niemieckim lennikiem. Bo trzeba mieć świadomość, że takiego parcia na deformację polskich dziejów nie było, jakby kompletnie nie docierało do nich, że to są ich ostatnie podrygi. Z dniem 6 sierpnia 2025 roku, kiedy Karol Nawrocki zostanie prezydentem Polski, wszyscy oni mogą przecież pakować swoje manatki. Po zmianie władzy wszystkie patriotyczne instytucje, które są pod kuratelą MKiDN zostały przejęte przez zwykłych zdrajców, takich jak Wnuk czy Ruchniewicz, bo inaczej nie da się o nich mówić. Co gorsza, wspaniały kiedyś Instytut Pileckiego, wielkie dzieło Pani Magdaleny Gawin, dziś robi za pałkę do bicia po głowie krnąbrnych Polaków, którzy mają być – według tejże narracji – współwinni żydowskiego holocaustu. Taka narracja obowiązuje w polskich instytucjach podległych pod MKiDN.
Parę dni temu mogliśmy się dowiedzieć, że Muzeum Auschwitz wycofuje się ze współpracy z Instytutem Pileckiego, które i tak jest w tej chwili niszczone przez jego obecnego dyrektora, niejakiego Ruchniewicza. Teraz okazuje się, że w niemieckim Domu Polskim, który zastąpić ma odsłonięty niedawno tymczasowy głaz (pomnik) ku czci ofiar jako miejsce permanentnego upamiętnienia niemieckiej okupacji Polski, obowiązuje całkowicie fałszywa i kłamliwa narracja o współwinnych Polakach, którzy odpowiadają za żydowski holocaust. Tak w berlińskim oddziale Instytutu Pileckiego odpowiadał o projekcie 5 czerwca 2025 roku Peter Oliver Loew z Deutsches Polen Institut w Darmstadt. A obok niego stał niejaki Profesor Rafał Wnuk, który będąc dyrektorem Muzeum II Wojny Światowej usunął z wystawy muzeum materiały dotyczących rotmistrza Witolda Pileckiego, rodziny Ulmów i św. Maksymiliana Kolbego.
To co w tej chwili się dzieje to „zasługa” Ministerstwa Kultury, które celowo obsadza takich ludzi. Prof. Rafał Wnuk to polski historyk, politolog i muzealnik, profesor nauk humanistycznych. Specjalizuje się w historii polskiej konspiracji na Kresach Wschodnich (1939–1941), stosunkach polsko-ukraińskich (1939–1947) oraz powojennej konspiracji antykomunistycznej w Europie Środkowo-Wschodniej. Jest autorem około 100 artykułów naukowych i książek, m.in. Atlas polskiego podziemia niepodległościowego 1944–1956 oraz Za pierwszego Sowieta. Polska konspiracja na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej (1939–1941). Na nieszczęście tej uczelni, od 2008 roku wykłada na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W latach 2000–2009 był naczelnikiem Biura Edukacji Publicznej IPN w Lublinie, a w okresie 2002–2010 redaktorem naczelnym półrocznika IPN „Pamięć i Sprawiedliwość”. Od kwietnia 2024 roku pełni funkcję dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, gdzie wcześniej (2008–2017) był г kierownikiem Działu Naukowego, a także współautorem scenariusza wystawy głównej muzeum. To on usunął z wystawy muzeum materiały dotyczących rotmistrza Witolda Pileckiego, rodziny Ulmów i św. Maksymiliana Kolbego. Na jednych z zajęć powiedział, że nie istnieje coś takiego jak polityka historyczna!
Ale to również „zasługa” Krzysztofa Ruchniewicza, który ma na swoim koncie spektakularne osiągnięcia:
– Zablokował organizację konferencji w Berlinie o zrabowanych dziełach sztuki z czasów II wojny światowej.
– Wycofał finansowanie kursów historii dla dzieci (o m.in. Korczaku, misiu Wojtku), co nawet resort kultury krytykował jako nieuzasadnione.
– Dążył do likwidacji berlińskiego oddziału, ograniczał tamtejsze inicjatywy, zwalniał pracowników oraz ostro krytykował lokalny zespół.
– Berlińscy pracownicy skarżyli się na brak budżetu, personalne zmiany i blokowanie bieżących działań.
– Rozmontowuje Centrum Dokumentowania Zbrodni Rosyjskich w Ukrainie im. Rafała Lemkina, powołany do badania sowieckich zbrodni na Polakach.
– Pozbawił wsparcia dla pracowników, wprowadził marazm, brak podwyżek i awansów – co doprowadziło do wylatywania kadr z placówki.
– Wygasza działalność placówki Instytutu Pileckiego w Nowym Jorku.
– Próbuje przekształcić berlińską placówkę w miejsce, w którym na pierwszy plan wysuwa się „współodpowiedzialność Polaków za Holokaust”.
– Niszczy wystawę „Zawołani po imieniu” – opowiadającą o Polakach, którzy ratowali Żydów, często ryzykując własne życie.
– Muzeum Auschwitz wycofuje się ze współpracy z Instytut Pileckiego, bo Ruchniewicz całkowicie lekceważy sprawę i nie komunikuje się z Muzeum.
Tu rzeczone przemówienie z 5 czerwca 2025 roku przez Petera Olivera Loew z Deutsches Polen Institut w Darmstadt. A obok niego niby profesor, a zwykły zdrajca Rafał Wnuk, który jak słusznie zauważa Natalia Nitek – Płażyńska ma ohydną manierę żarliwego potakiwania na wszelkie kłamstwa o Polakach, byle były atakujące nasz naród. Jaką on musi dawać uciechę niemieckim funkcjonariuszom polityki historycznej! Coś na wzór tresowanego pupilka, który potrafi lepsze sztuczki niż go nauczono.
Współwiny Polaków za Holocaust
Peter Oliver Loew, dyrektor Deutsches Polen-Institut w Darmstadt, wypowiadając się 5 czerwca 2025 roku w berlińskim oddziale Instytutu Pileckiego, wskazał, że motyw „współwiny Polaków za Holocaust” ma być integralną częścią wystawy w powstającym Domu Niemiecko-Polskim. Placówka ta ma zastąpić tymczasowy „Kamień Pamięci dla Polski 1939-1945”, odsłonięty 16 czerwca 2025 roku w Berlinie, i służyć jako miejsce upamiętnienia niemieckiej okupacji Polski oraz edukacji o polsko-niemieckiej historii. Loew podkreślił potrzebę prezentowania „różnorodnych perspektyw pamięci”, w tym kwestii kolaboracji i udziału w Holokauście.
Portal Warszawski. O krok do przodu