Czesia Kwoka jako żydowska ofiara holocaustu? Wszystko zgodnie z filozofią żydowskiej hucpy
Tę postać znają już chyba wszyscy Polacy. Na zdjęciu powyżej widzimy Czesławę Kwokę, która urodziła się 15 sierpnia 1928, w polskiej, katolickiej rodzinie. Ale Czesia była przede wszystkim więźniarką obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Urodziła się w Wólce Złojeckiej, małej miejscowości w Polsce. W wieku 14 lat została deportowana do Auschwitz wraz z matką, Katarzyną Kwoką, w grudniu 1942 roku. Obie zostały uwięzione z powodu polskiej narodowości, w ramach niemieckiej polityki represji wobec Polaków podczas II wojny światowej.
14 czerwca 1940 roku
Jak na dłoni widać, że środowiska żydowskie nie próżnują i od lat systemowo deformują celowo historię. Zanim przejdziemy do postaci Czeski Kwoki, przypomnijmy co napisaliśmy w związku z wydarzeniem historycznym, które wydarzyło się 14 czerwca 1940 roku.
Od lat powtarzamy, że formacja polityczna, z której wywodzi się Rafał Trzaskowski, czyli Platforma Obywatelska nie ma już prawa wycierać sobie gęby (tak, gęby) Armią Krajowa i Powstaniem Warszawskim. Ale od początku.
Po pierwsze, jesteśmy bardzo wdzięczni pani Barbara Engelking za te słowa,które padły w 2011 roku podczas wywiadu w programie Kropka nad i na antenie TVN24; „: „Dla Polaków to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna – śmierć jak śmierć, a dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym, czy nie wiem, w jaki sposób oni przeżywali tą śmierć.” Od tego dnia majaczenia jakiejś baby i jakiegoś dziada (niejakiego Jana Grabowskiego), i ich towarzyszy, udających naukowców, metafizycznie mamy w poważaniu.
Ale jest gorzej niż nam się wydaje. Oni w bezprecedensowym poważaniu mają fakt, że to Polacy byli podstawowym ale i pierwszym narodem, który miał być wyeliminowany. Żydzi również nim byli, ale niestety ośmielili się wartościować życie. Swoją drogą co trzeba mieć w głowie, ale i w duszy, żeby niszczyć rację wszystkich innych, w imię urojeń, które skończyły się na wypieraniu ze swoich biografii morderczego systemu, którego ofiarami padło polskie ziemiaństwo, i szeroko rozumiana polska inteligencja.
Mimo, że to nie stalinizm, mamy jednak w ostatnim czasie powrót do jego najgorszych momentów. Zapewne mało kto wie, że od jakiegoś czasu odbywa się kolejny sfingowany proces eliminacji z życia publicznego Instytut Pileckiego, który jest (cały czas) wspaniałym dziełem Pani Magdalena Gawin. Wczoraj, w naprawdę wstrząsającym wywiadzie w wPolityce.pl, pani profesor opowiedziała jak rząd Donald Tusk niszczy za przyzwoleniem naszego Państwa, po raz kolejny dobre imię Witolda Pileckiego. Kropkę nad i postawiło jakieś zero o nazwisku Mieszkowski i jego nowa narracja o dostaniu się do Auschwitz Memorial / Muzeum Auschwitz. Zatem de facto Mieszkowski powiela perwersyjne fantazje całkowicie odczłowieczonych, pożal się Boże, profesorków z Polscy Sprawiedliwi / Portal Muzeum POLIN. Bo to tam Mieszkowski ośmielił się tknąć Rotmistrza Witolda Pileckiego, tym samym ośmiela się tykać całą Armię Krajową. Za chwilę się okaże się, że nie było KEDYWu ani minerek.
Tzw. wolne media mają to jeszcze bardziej gdzieś, a za parę lat dowiemy się, że Powstanie Warszawskiego było jedynie czynem zbrojnym kilku antysemitów i faszystów. Dlatego też dziś patrzę na swoje dzieło, a dokładnie wspólne dzieło stworzone z Wojciechem Korkuciem, – jemu zresztą też dorobili mordę faszysty. Biedacy nie wiedzą, że Korkuć jest naprawdę artystą wybitnym – wiem co mówię bo go znam 30 lat, a praca przy wystawie #PierwszyTransport, (otwarta 14 czerwca 22 roku w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski ) spowodowała, że wszyscy nagle zamilkli. Bo z faktami, a dokładnie z historią, nawet tak nadprzyrodzone istoty jak te ww. „naukowce”, nie ośmielają się dyskutować.
Zatem powtórzmy, 14 czerwca 1940 roku ruszyła machina śmierci., a jej pierwszymi ofiarami byli Polacy. I ta prawda przekroczy granicę Polski bo mam wobec samej wystawy pewien pomysł. Zanim się to jednak wydarzy, należy uświadomić wszystkim fałszerzom historii, że ich czas wywrotowej roboty, za która powinni być wywaleni z Polski na zbity pysk, kończy się.
Shoah
Czesława jest znana przede wszystkim dzięki fotografiom wykonanym przez Wilhelma Brasse, więźnia-fotografa w Auschwitz. Jej zdjęcia, pokazujące młodą, przestraszoną dziewczynę z widocznymi śladami pobicia, stały się jednym z symboli cierpienia niewinnych ofiar Holokaustu. Została zamordowana w obozie w marcu 1943 roku, prawdopodobnie przez zastrzyk fenolu.Jej wizerunek jest często wykorzystywany w materiałach edukacyjnych o Holokauście, jednak błędne przedstawianie jej jako Żydówki, jak w przypadku wspomnianego dokumentu, jest zwykłym kłamstwem historycznym, ponieważ była polską katoliczką.
Czesława Kwoka została zamordowana 12 marca 1943 roku. Dziś, ponad osiemdziesiąt lat po wojnie, młoda ofiara bestialskiego niemieckiego nazizmu, jak i to ikoniczne zdjęcie, są bezczelnie wykorzystywane przez Żydów, dla których śmieć – według Pani Barbary Elgenking – miała zapewne wymiar metafizyczny. I dlatego też sięgają po śmierć zwyklej Polki, gojki, z której można robić kartę przetargową. W mniemaniu Żydów Czesia już jest ich! Napisać ohyda, to nic nie napisać.
Shoah to dziewięcioipółgodzinny film dokumentalny Claude’a Lanzmanna z 1985 roku o Holokauście. Praca nad filmem trwała 11 lat. Dokumentacja była zbierana w 14 krajach, zdjęcia zajęły ok. 350 godzin, montaż 5 lat. W Shoah nie użyto żadnych zdjęć archiwalnych, żadnych fotografii ani kadrów z kronik niemieckich z okresu II wojny światowej. Reżyser przeprowadza wywiady ze świadkami Zagłady – Żydami, Polakami i Niemcami. Ukazane są miejsca związane z Holokaustem – tereny obozów koncentracyjnych i śmierci, tory kolejowe, miejsca, z których odbywały się deportacje. Za film ten Lanzmann otrzymał wiele nagród i 13 doktoratów honoris causa. Jedynym archiwalnym zdjęciem, które wykorzystano do promocji tego filmu w Berlinie w 2018 roku było zdjęcie…Czesławy Kwoki.
Już wtedy użycie wizerunku Czesławy Kwoki jako ilustracji do filmu „Shoah” lub wydarzeń związanych z Zagładą Żydów było skandaliczne, ale niestety polskie kręgi dyplomatyczne widać miały ważniejsze rzeczy na głowie niż żydowską hucpę. Przypomnijmy, że Czesława Kwoka, 14-letnia polska katoliczka, została zamordowana w Auschwitz w 1943 roku w ramach niemieckich akcji wysiedleńczych na Zamojszczyźnie, a nie jako ofiara Shoah, czyli ludobójstwa Żydów podczas II wojny światowej. Termin „Shoah” odnosi się wyłącznie do zagłady narodu żydowskiego, dlatego przedstawianie jej jako ofiary Shoah wprowadza w błąd i i całkowicie fałszuje prawdę o jej losie oraz cierpieniach Polaków.
Nie ma się zatem co dziwić, że w 2025 roku, dziennikarz New York Times, Johnny Harris, mając jak najbardziej dobre intencje, w jednym z filmów dokumentalnych, w którym opisuje cierpienie Żydów podczas Holokaustu, wykorzystał Czesławę Kwokę, polską katoliczkę, zamordowaną przez Niemców w Auschwitz, jako żydowską ofiarę holocaustu. To są efekty antypolskiej narracji prowadzonej w samej Polsce od dekad, za którą stoi środowisko Gazety Wyborczej i niezrozumiały strach przez Żydami, którzy wszelkie dyskusje historyczne niezgodne z ich linią, bombardują antysemicką narracją. Pewnie mało kto wie, ale Żydzi ciężko pracują nad tym aby całą historię obozu Auschwitz Birkenau definiować jako obóz śmierci jednego narodu – narodu żydowskiego. Kropka. W tym kontekście obecność antypolskiej Barbary Engelking, która jawnie – tak samo jak Gross czy Grabowski nienawidzi Polaków, może budzić uzasadniony niepokój.
To samo tyczy się samego Powstania Warszawskiego, które ma stać się drugim, tym mniej ważnym powstaniem w czasie II wojny światowej. Ludzki strach przez Żydami jest siłą niszczycielską, a jedynie co przynosi to kłamstwa i stek semickich bredni o wyższości narodu żydowskiego nad wszystkimi innymi.
Niestety, pokazuje to, jak niemiecka propaganda historyczna wciąż kształtuje globalne narracje. Musimy nadal bronić prawdy — dla ofiar i dla uczciwej pamięci –napisał Arkadiusz Mularczyk, pod postem Marka Magierowskiego, który zwrócił się do amerykańskiego dziennikarza. Ale Pan Mularczyk też mija się z prawdą. To żydowska propaganda historyczna dziś z Czesi Kwoki zrobiła już sobie symbol żydowskiego holocaustu. I nazywajmy rzeczy po imieniu.
🔷 Spodobał Ci się artykuł? To WESPRZYJ naprawdę niezależny Portal, który jako jedyny walczy o mieszkańców i walczy z wielowymiarową patologią w Warszawie. Jeśli chcesz możesz nam się odwdzięczyć za naszą służbę i zaprosić nas na kawę: https://buycoffee.to/portalwarszawski
Możesz też dokonać wpłaty na numer: 61102049000000890231388541 – dopisek: DAROWIZNA