Czy to koniec schroniska „Na Paluchu”? Dyrekcja pozbywa się wolontariuszy

Przed chwilą otrzymaliśmy pismo przesłane przez kocie wolontariuszki do przedstawicieli Miasto Stołeczne Warszawa, Rafała Trzaskowskiego oraz Biura Ochrony Środowiska. Jest to drugie pismo, po tym wysłanym bezpośrednio do Dyrektor Schroniska na Paluchu Agnieszki Pinkiewicz oraz pracowników schroniska informujące o tym, że:  z 5 doświadczonych kocich wolontariuszek 2 stopnia na okres 3 miesięcy świadczenie pracy na rzecz schroniska zawieszają 4. Oznacza to, że w obecnej chwili w schronisku pozostaje wyłącznie JEDNA doświadczona wolontariuszka, która ma uprawnienia do przeprowadzania procesów adopcyjnych.  W dodatku, zgodnie z przekazanymi nam przez kocich wolontariuszy informacjami osoba ta dyżuruje głównie w tygodniu a nie w weekendy, kiedy do schroniska przyjeżdza najwięcej osób zainteresowanych adopcją. Uważamy, że osoby śledzące nasz profil, Mieszkanki i Mieszkańcy Warszawy mają prawo być na bieżąco informowani o sytuacji w schronisku zamieszczamy więc pełen tekst wysłanego przez wolontariuszy pisma (oraz jego screeny) – czytamy na stronie SOS Paluch, wolontariuszy, którzy od prawie roku nie mogą się doprosić żadnych działań ze strony Ratusza, który jak widać ma chyba inne plany wobec „Palucha”. Wszystko to wygląda na wygaszenie schroniska. W sieci można również natknąć się na głosy, które sugerują systemową eutanazję…

Szanowni Państwo,

w związku z działaniami Dyrektor Schroniska na Paluchu, Pani Agnieszki Pinkiewicz i Biura Ochrony Środowiska, które odbieramy jako bezpośrednio wymierzone w grupę kocich wolontariuszy, a ostatecznie w same koty, my, kocie wolontariuszki, nie jesteśmy w tym momencie w stanie działać na rzecz Schroniska na Paluchu tak jak robiłyśmy to dotychczas.  Czujemy, że doszłyśmy do ściany jeśli chodzi o możliwość naszej pracy na rzecz zwierząt. Zarówno organizacyjnie jak i zwyczajnie po ludzku, psychicznie.

Po odejściu wolontariuszki Ewy Budzińskiej, na które wpływ miała atmosfera panująca w Schronisku, po odebraniu wolontariuszom narzędzi umożliwiających skuteczną opiekę nad kotami i szukanie im domów oraz po bezpodstawnym usunięciu z wolontariatu Magdy Kowerskiej przez Panią Dyrektor, większość kocich wolontariuszek z pełnymi uprawnieniami (również do współprowadzenia procesów adopcji) zdecydowała się zawiesić swój wolontariat na okres 3 miesięcy, tj. 1.07.2025 – 30.09.2025.

Z 5 wolontariuszek tzw. drugiego stopnia zawieszają się cztery:
● Zuzanna Choińska
● Monika Jaworska
● Marta Mackiewicz
● Karolina Sokołowska

Wiedząc jak wygląda obecna sytuacja kotów w schronisku na Paluchu jest to dla nas, wieloletnich wolontariuszek, dramatyczna decyzja. Atmosfera jaką od samego początku kreuje Dyrektor Schroniska na Paluchu, Agnieszka Pinkiewicz, brak zrozumienia narastających problemów ze strony Biura Ochrony Środowiska i popieranie Dyrektor Schroniska we wszystkich jej decyzjach, również w tych w ewidentny sposób szkodzących zwierzętom, zbudowały w nas przekonanie, że to nie dobro zwierząt jest w Schronisku najważniejsze. Nie zgadzamy się na takie podejście. Mamy dość “łatania dziur” w pracy Schroniska i szarpania się o uzyskanie każdej informacji niezbędnej do efektywnego wykonywania przez nas obowiązków wolontariusza.

Praktycznie od początku objęcia stanowiska Pani Dyrektor podważa celowość naszej pracy oraz coraz wyraźniej komunikuje, że jej zdaniem nasza obecność w schronisku nie jest potrzebna. Powtarzają się sytuację, w których koci wolontariat jest otwarcie lekceważony i traktowany w sposób nieprofesjonalny oraz po prostu upokarzający (wycieczki osobiste podczas oficjalnych spotkań, nie pojawianie się na umówionych spotkaniach, ignorowanie zapytań lub wychodzenie ze spotkań bez podania przyczyny).

Swoimi działaniami Pani Dyrektor zniszczyła relacje kociej grupy wolontariuszy z większością kocich opiekunów, wyraźnie dając odczuć pracownikom, że współpraca z nami nie jest przez nią mile widziana. Relacje, które do tej pory w najgorszym wypadku można było określić jako poprawne zastąpił strach, nieufność oraz zauważalna chęć ograniczenia kontaktu z wolontariuszami ze strony opiekunek kocich. Wzrost tych zachowań boleśnie odczuwaliśmy po nieprzedłużeniu umowy (bez podania przyczyny) jednej z kocich opiekunek. Oczywiście sytuacja niechęci, braku komunikacji i współpracy między pracownikami schroniska a wolontariuszami odbija się nie tylko na ludziach, ale przede wszystkim na zwierzętach i jakości opieki nad nimi.

Pani Dyrektor odcięła wolontariuszy od dostępu do narzędzi ułatwiających pracę i czyniących ją skuteczniejsza dla zwierząt, a tym samym dla Schroniska – odebrała dostęp do danych medycznych i system automatycznego wstawiania i aktualizowania kocich opisów (Reksio). Decyzje Pani Dyrektor zlikwidowały dobrze działające przez ostatnie lata, nowoczesne rozwiązania cyfrowe usprawniające wykonywanie zadań wolontariatu. Przywrócono archaiczny system wymiany informacji i pracy. Wprowadzony obecnie przestarzały system wiąże się z koniecznością wykonywanie dodatkowych zadań i poświęcenia dodatkowego czasu pracy dla wolontariuszy. Ignoruje on fakt, że wolontariusze to osoby aktywne zawodowo, dysponujące ograniczoną liczbą godzin dziennie, które mogą poświęcić na: wolontariat, życie rodzinne, sen i odpoczynek. Zmiana generuje nie tylko problem dla wolontariuszy, ale również w znaczący sposób negatywnie wpływa na pracę osób zatrudnionych w schronisku i generuje powtarzające się błędy, również często widoczne na stronie schroniska i wymagające każdorazowo ręcznego nanoszenia poprawek przez człowieka.

Jako wolontariusze, których efektywność pracy jest wymiernie związana z możliwością współpracy z pracownikami schroniska oraz ich zaangażowaniem w wykonywanie obowiązków nie możemy pominąć aspektu pogorszenia się warunków pracy w schronisku.

Nie godzimy się również na podejście Pani Dyrektor do samych pracowników, którzy wielokrotnie, w kuluarach mówią nam, że atmosfera pracy w Schronisku jest gorsza niż kiedykolwiek. Skarżą się na nierówne traktowanie, zachowania noszące znamiona mobbingu, nieprzejrzyste procedury oraz przejawy faworyzowania pracowników, którzy nawet mając obiekcję co do sytuacji w schronisku nie wypowiadają ich głośno. Nie godzimy się na usuwanie wartościowych opiekunów i cenienie pracowników tylko za lojalność, nie za realną pracę i kompetencję.

Jesteśmy bardzo zmęczone i sfrustrowane ignorowaniem przez Panią Dyrektor potrzeby współdziałania na rzecz zwierząt i zastraszaniem, którego niejednokrotnie ze strony Pani Dyrektor doświadczyłyśmy. Każda z nas jest wieloletnią wolontariuszką w schronisku i gotowa była przekazać Pani Dyrektor zgromadzoną wiedzę oraz perspektywę funkcjonowania schroniska i jego potrzeb, w celu efektywnej i dobrej współpracy. Niestety, Pani Dyrektor taką możliwość odrzuciła już już na wstępie, dając nam wiele razy odczuć, że ma własną koncepcję i jest zdeterminowana na jej wdrożenie nawet kosztem zdrowia i życia zwierząt. Pani Dyrektor nie pozostawiła, żadnej płaszczyzny na rozmowy oraz wprowadzenie ewentualnych zmian w swojej wizji nawet w momencie gdy rosnąca liczba kotów, ich śmiertelność oraz spadająca liczba adopcji pozwalają podejrzewać, że jednak nie wszystko działa tak jak powinno. Co więcej, jako osoba odpowiedzialna za schronisko unika wzięcia odpowiedzialności za skutki swoich decyzji, nieustannie próbując przypisać winę za pogarszające się wyniki działaniom kociego wolontariatu (mamy tu na myśli protesty oraz publiczne mówienie o nieprawidłowościach mających miejsce w schronisku).

Wrogie podejście Pani Dyrektor do naszej obecności w schronisku przekłada się na współpracę ze wszystkimi jego pracownikami, którzy z definicji są zależni od Pani Dyrektor.

Od dłuższego czasu każdy dyżur, który realizujemy wiąże się dla nas z wielkim stresem: nie znamy potrzeb zdrowotnych kotów i nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na podstawowe pytania osób adoptujących, którzy w pierwszej kolejności to z nami prowadzą rozmowę i kierując się przekazanymi przez nas informacjami dokonują wyboru kota. Nerwowa atmosfera, która na życzenie Pani Dyrektor udzieliła się wszystkim, obciąża nas psychicznie i rodzi uzasadnione obawy o pomyłki, które przy zajmowaniu się kotami nie mogą mieć miejsca.

Potrzebujemy okresu zawieszenia, oraz odcięcia się od wykreowanego przez Panią Dyrektor toksycznego środowiska w Schronisku by zastanowić się, czy dalej jesteśmy w stanie pomagać w miejscu, w którym pomoc dla zwierząt nie jest mile widziana.

Dodatkowo chcemy podkreślić, że sytuacja panująca w Schronisku, narastające napięcia, brak komunikacji i wrogi klimat sprawiły, że część z nas – oprócz zaniedbania życia zawodowego i rodzinnego – musiała rozpocząć terapię psychologiczną oraz leczenie psychiatryczne. Wieloletnie zaangażowanie emocjonalne w pomoc zwierzętom i poczucie odpowiedzialności za ich los w zderzeniu z otwartą próbą zniszczenia kociego wolontariatu, systematycznym podważaniem sensu naszych działań i brakiem możliwości skutecznej realizacji podstawowych obowiązków wolontariackich doprowadziły do poważnych konsekwencji zdrowotnych. Nie jest możliwe, aby osoby pracujące w tak trudnych warunkach – jako wolontariusze, bez jakiegokolwiek wsparcia instytucjonalnego – były w stanie dalej wykonywać swoje obowiązki bez uszczerbku na zdrowiu psychicznym. Fakt, że wolontariuszki pomagające bezinteresownie zwierzętom zmuszone są sięgać po pomoc terapeutyczną, najlepiej obrazuje, jak głęboki i niszczący wpływ ma obecna sytuacja w Schronisku na zaangażowane osoby. W tej chwili jesteśmy również oficjalnie oskarżane o doprowadzenie do spadku liczby adopcji, choć jeszcze do niedawna na wszystkich oficjalnych spotkaniach przedstawiciele Schroniska zaprzeczali, że do takiego spadku doszło.

Trudno jest nam pogodzić się z myślą, że działania Pani Dyrektor za pełnym przyzwoleniem przedstawicieli miasta doprowadziły na koniec czerwca do rekordowej liczby kotów od lat oraz statystycznie wydłużyły czas oczekiwania kotów na domu. Dziś jest już ich ponad 200, co będzie w szczycie kociego sezonu? Ile z tych kotów nie przeżyje pobytu w schronisku? Chcemy oficjalnie zadać to pytanie, żeby ich śmierci tak jak poprzednie nie zostały zamiecione pod dywan i nie stały się tylko kolejnymi pozycjami w smutnym excelu. Nie zgadzamy się również z tym, że w chwili obecnej zamiast koncentrować się na rozwiązywaniu źródeł problemów, które doprowadziły do tak fatalnych statystyk Pani Dyrektor oraz Przedstawiciele Biura Ochrony Środowiska skupiają się na tym, żeby opinia publiczna o tych problemach nie usłyszała.

Pani Dyrektor z uporem twierdzi, że wszystkie potrzeby schroniska są w stanie zaopiekować sami jego pracownicy. Trudno dzielić ten optymizm, gdy jest on głoszony wbrew wszystkim statystykom, za które odpowiedzialność ponosi sama Pani Dyrektor.

Bez ważnego wsparcia

Mając na względzie dobro kotów oraz szacunek do osób, z którymi na co dzień staramy się współpracować, przekazałyśmy już informację Pracownikom Schroniska o tym, że przez najbliższe 3 miesiące nie będziemy w stanie udzielać im wsparcia, wraz z krótkim zestawieniem, które obowiązki realizowane przez nas dotychczas wymagają na ten czas przejęcia.
Państwa też chcemy z nimi zapoznać:

1. przygotowywanie opisów kotów kończących kwarantannę,
2. wykonywanie zdjęć wszystkich kotów,
3. przygotowywanie postów promocyjnych wszystkich kotów, zgodnie z zasadą, że każdy kot ma równe szanse na promocję i adopcję,
4. przygotowywanie filmów promujących koty do adopcji,
5. rozmowy z osobami potencjalnie zainteresowanymi adopcją, przekazywanie informacji o charakterze i potrzebach konkretnych kotów, o stopniu ich socjalizacji z innymi kotami itp.,
6. rozmowy z osobami zainteresowanymi adopcją w schronisku i pomoc w wyborze kota,
7. wsparcie osób adoptujących po adopcji,
8. przygotowywanie treści i zdjęć do drukowanych wizytówek kotów, a następnie umieszczanie ich w Azylu 1, przy właściwych dla danego kota pokojach adopcyjnych oraz na tablicach kotów przebywających w szpitalu i w kontenerach,
9. stałe monitorowanie stanu zdrowia kotów oraz aktywne szukanie domów tymczasowych (zgodnie z procedurą – przez fundację) lub stałych dla kotów w złym stanie tzw. “przypadków pilnych“, dla których pozostanie w Schronisku stanowi zagrożenie dla życia.

Do tej pory wszystkie powyższe czynności realizowali koci wolontariusze.

Pomimo, braku naszej obecności w Schronisku w sposób fizyczny, całym sercem dalej będziemy wspierać paluchowe koty. Wszelkie braki i zaniedbania będziemy nagłaśniać, nie licząc już na reakcję ze strony Schroniska, która przez półtora ostatniego roku nie nastąpiła.
W najbliższych dniach przekażemy Państwu kolejne nasze spostrzeżenia, po zgłoszeniu ponownego braku żwirku, z ostatnich miesięcy naszych dyżurów w schronisku.

Naszym celem jest, aby koty przebywające w schronisku miały zapewnioną opiekę na jak najwyższym poziomie, która jest możliwa biorąc pod uwagę budżet Schroniska, aby każdy pracownik i wolontariusz znał, rozumiał i stosował pojęcie dobrostanu zwierząt oraz by czas, który koty spędzają w schronisku był jak najkrótszy, dzięki wspólnej pracy i narzędziom, które zlikwidowała obecna Pani Dyrektor.

Liczymy również na to, że w końcu Schroniskiem będzie zarządzać osoba kompetentna, daleka od personalnych ocen, stawiająca dobro zwierząt przede wszystkim i dbająca o dobrą atmosferę pracy w tak niewątpliwie trudnym miejscu jakim jest schronisko dla bezdomnych zwierząt.

Z poważaniem,

Zuzanna Choińska
Monika Jaworska
Marta Mackiewicz
Karolina Sokołowska
wolontariuszki z Grupy Koty”

 



 

Portal Warszawski. O krok do przodu

Wspieraj niezależne warszawskie media.

Dzięki Tobie możemy pełnić naszą misję

Konto do wpłat: 61102049000000890231388541

w tytule wpłat: Darowizna

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły