[TYLKO U NAS] Świadomie zniszczył ks. Stryczka i „Szlachetną Paczkę”, a dziś robi z siebie ofiarę
„Byłem blisko śmierci, umierałem już, byłem tak chory, że właściwie już nie wstawałem z łóżka. Myślę, że trochę cud mnie uratował, życie duchowe, i uratowali mnie moi wychowankowie lekarze. To była po prostu eksterminacja, stres zabija„. To słowa księdza Jacka Stryczka, twórcy Szlachetniej Paczki, największej akcji charytatywnej w Europie. Zaniepokojone środowisko pewnego „filantropa”, który robi co chce, (kto wie czy nie on sam) uruchamia machinę nienawiści, w którą włącza się nawet Warszawianka 2024 roku. Do zniszczenia, z ich punktu widzenia niebezpiecznego klechy, wybierają lub sam zgłasza się ten, który od lat rzyga nienawiścią na wszystko i wszystkich co ma oblicze konserwatyzmu. Jeszcze niedawno do niszczenia ludzi wykorzystywał polskojęzyczny Onet, którego porządni ludzie nie biorą nawet do ręki. Dziś próbuje robić z siebie świętoszka i straszy tych wszystkich, którzy ośmielają się mówić, że kiedy pracował w Axel Springer świadomie zniszczył księdza Stryczka i „Szlachetną Paczkę” – Wiedziałem, że tak będzie. Prawda ZAWSZE wygrywa. Ks. Stryczek, D. Matecki i TV Republika nakręcili na mnie nagonkę, skutkującą hejtem i groźbami, o skali, jakiej nie przeżyłem nigdy. Wszystko w oparciu o manipulację. Kolejnym hejtem i groźbami zajmą się już prawnicy – w ustach tego mistrza diabelskiej nienawiści słowo hejt nabiera błazeńskiego wymiaru. Dziś jest naczelnym niebywałego gówna, które w czasie kampanii prezydenckiej mogło jedynie konkurować z Sokiem Buraka, które jest dedykowane nizinom społecznym, które żywią się jedynie kłamstwem i nienawiścią. On naprawdę myśli, że wszyscy będą mówić…biedactwo. Nic z tych rzeczy!
Stalin byłby z nich dumny
Każdy kto stoi po Dobrej stronie mocy wie jakich metod te kreatury używają. Te żywo przypominają czasy głębokiego stalinizmu i jego wykonawców, których dziś też nie brakuje. Przypomnijmy, że nasze publikacje i działania sprzed lat uruchomiły w warszawskim Ratuszu byłego wiceprezydenta M. Olszewskiego, który stał się oparciem dla autentycznych nizin społecznych, które zasilają w większości miejskich aktywistów. Oni to uruchomili machinę zniszczenia naszej redakcji i tylko opieka z Góry uratowała naczelnego i nasz Portal. Dlatego jesteśmy święcie przekonani, że w normalnym świecie taki Schwertner za tę podłą historię zapłaciłby społecznym odrzuceniem i być może spałby dziś w śmietniku. Pamiętajmy, że to ten sam „poziom” co Dziubką, Wegląrczyk, Wieliński, Michalski czy Biedrzycka, którzy urodzili się z nienawiścią na twarzy. Dla nas ten pan to jedna z największych ohyd chodzących po ziemi. W sprawie księdza Stryczka przesłuchano 750 osób! Powtórzmy – 750 osób! I co ? I nic? Czy pozwolimy aby autorzy tego świadomej eliminacji zostali bezkarni?
A teraz oddajmy głos Dawidowi Wildsteinowi, którego też latami próbowali odhumanizować. Bo tylko tyle umieją!
Przypomnijmy, że sąd po raz drugi, z powodu braku znamion czynu zabronionego, umorzył śledztwo w sprawie mobbingu w Szlachetnej Paczce. Ponownie okazało się, że zarzuty formułowane przez Onet I jego cyngli były fałszywe. Warto się przyjrzeć tej sprawie raz jeszcze- bo, poza tragedią niesłusznie oskarżanego księdza Stryczka, widzimy też, jak kształtowało się medialne zaplecze obecnej władzy. W jaki sposób Onet i jego cyngle przygotowywali się do roli, którą obecnie odgrywają w systemie władzy Tuska.
Decyzja o umorzeniu śledztwa w sprawie domniemanego mobbingu w Szlachetnej Paczce jest oczywiście zwycięstwem ks Stryczka. Najsmutniejszej jest jednak to, że przyszło ono za późno. Januszowi Schwertnerowi, autorowi paszkwilu na temat twórcy Szlachetnej Paczki, a także portalowi Onet, na którym go pierwotnie zamieszczono, oraz reszcie mediów na pasku PO skutecznie udało się zniszczyć życie ks. Stryczka, dokonując na nim publicznego linczu. Najistotniejsze jest to, że Onet i jego cyngiel Schwertner nie tylko zrobili z życia ks. Stryczka piekło. Udało im się także ograniczyć działanie jednej z najważniejszych inicjatyw charytatywnych w Polsce. W pierwszym roku po nagonce urządzonej przez Onet suma zebranych przez nią datków spadła o prawie 20 procent! Inicjatywa ta zresztą już nigdy nie wróciła do poprzedniej skali. Tym sam szczucie na ks. Stryczka, które urządził Onet, pozbawiło tysiące potrzebujących pomocy. To chyba najmocniejsze memento tego, z jakimi ludźmi mamy, jeśli chodzi o ten portal, do czynienia.
Czemu jednak Onet zdecydował się na ten atak? Możliwości jest wiele. Po pierwsze Szlachetna Paczka wyrosła na realną, całoroczną konkurencję dla Owsiaka i jego inicjatywy. Być może uznano, że jest to za duże zagrożenie dla pseudo charytatywnej akcji pupilka Tuska? Tuż po artykule Schwertnera doszło do przejęcia przez grupę osób (związanych z Uśmiechniętą Polską i jej mediami) Stowarzyszenia Wiosna, organizacji stojącej za akcją Szlachetna Paczka. Ludzie ci okazali się współpracować ze znaną mecenas Sylwią Gregorczyk Abram (warszawianka roku – od redakcji), osobą nie tylko stojącą za skrajnie proTuskową inicjatywą Wolne Sądy, ale i oskarżaną o udział w tzw. Grupie Wejście i bezprawnym przejęciu Mediów Publicznych. Być może sytuacja ze Szlachetną Paczką pozwoliła jej nabyć doświadczenie, które następnie wykorzystała podczas awantury o TVP.
W końcu, jak zwraca uwagę np. Miłosz Lodowski, niegdyś współpracownik ks. Stryczka, z racji swojej działalności Stowarzyszenie Wiosna miało bardzo dobrze rozrysowaną tzw. „Mapę Biedy” w Polsce, czyli, najprościej rzecz ujmując, wiedzę o tym, co i gdzie komu brakuje. Taka baza danych będzie zawsze łakomym kąskiem dla każdej grupy politycznej, pozwala bowiem bardzo precyzyjnie konstruować odpowiednie kampanie polityczne do sprofilowanego odbiorcy. Być może wszystkie wymienione tu powody były równie istotne. Wskazują one jednak wyraźnie, że od początku mieliśmy tu do czynienia z realizacją politycznego zamówienia ze strony Onetu. Najsmutniejszej w tej całej sytuacji jest zaś to, że wcale nie potrzeba było werdyktu sądowego, żeby wiedzieć, jak kłamliwym był tekst Schwertnera, do jakiego stopnia łamał podstawowe zasady etyki dziennikarskiej. Warto tu przypomnieć artykuł, który ukazał się w Dzienniku Polskim, gdy jego redaktorem był Wojciech Mucha, którego zaś autorem był Paweł Zastrzeżyński. Dzięki ujawnionym wtedy przez krakowską gazetę informacjom czytelnik mógł zobaczyć „od kuchni” jak wygląda „rzetelność” funkcjonariuszy Onetu.
Najważniejszą manipulacją Onetu, do której dotarł Zastrzeżyński, okazała się ta, że Schwertner, opierając swój tekst na anonimowych informatorach pracujących w Stowarzyszeniu Wiosna, zataił fakt, że oni sami oskarżani są o mobbing. Jest to sprawa zupełnie fundamentalna dla właściwego oglądu sprawy, konieczny wymóg uczciwości względem odbiorcy. Pozwolę sobie to czytelnikom dość łopatologicznie przedstawić. To jakby ktoś pisał o brutalności policji, zatajając fakt, że jego informatorzy są oskarżani o bycie przestępcami. Znowu- nie oznacza to, że brutalności policji nie było, o tym powinien zadecydować wymiar sprawiedliwości (w wypadku Stryczka prokuratura i sąd już dwukrotnie określiły realność oskarżeń Schwertnera). Jednocześnie jest bardzo wyraźnym sygnałem, że informator może przedstawiać sytuację w sposób nieprawdziwy, chociażby po to, żeby samego siebie wybielić. Zatajenie przed odbiorcą wiedzy o tym kontekście jest więc po prostu oszukaniem go.
Czemu Schwertner się na to zdecydował? Nie trzeba wielkiej błyskotliwości, by znaleźć przynajmniej kilka możliwości, z których każda jest równie paskudna. Symptomatyczne jest też to, w jaki sposób dziennikarze Onetu i związane z nimi środowisko mediów na pasku Tuska próbowały bronić Schwertnera. W odpowiedzi na publikację gazety powstało kilka tekstów. Czy próbowały one realnie zmierzyć się z oskarżeniami, odnieść się do ujawnionych informacji? Nie. Zamiast tego usiłowano zaszczuć tych, którzy ośmielili się opisać owe mechanizmy. Nie chodziło o żadną polemikę, tylko o stworzenie wrażenia, że empatycznego, wrażliwego i zaangażowanego dziennikarza Onetu atakują jakieś niegodne kreatury. Schwertner z kolegami jak mantrę powtarzał, że oto atakują go „rządowe media”. Poza próbą iście pensjonarskiego robienia z siebie opozycjonisty, szykanowanego przez reżim, była to typowo kolejna ucieczka do przodu, sprowadzenie dyskusji o ks. Stryczku i atakach na niego do konfliktu politycznego. Była to zresztą taktyka nakierowana nie tylko na „zewnątrz” ale także i do „wewnątrz”, wymierzona we własne środowisko. Schwertner z kolegami w ten sposób wystosował jasny komunikat, że jakakolwiek krytyczna względem niego refleksja będzie zinterpretowana jako tożsama ze stanięciem po stronie PiSu. To nie była obrona rezultatów dziennikarskiej pracy. Bardziej przypominało to ujadanie.sfoey hien, wyraźnie pokazującej każdemu, że jeśli ośmieli się mieć wątpliwości, będzie ich kolejną ofiarą.
Spójrzmy na to, co się stało z autorem paszkwila ma temat ks. Stryczka. W normalnym świecie byłby to jego koniec- w wypadku środowiska Uśmiechniętych Mediów okazał się to być tylko kolejny etap jego kariery. Nie tylko Schwertner wciąż uczy dziennikarstwa, kształtując kolejne pokolenie na podobnych sobie, więcej, w ramach docenienia jego „zasług” zrobiono go redaktorem wyjątkowo prymitywnego (acz z znaczącymi zasięgami) Goniec.pl. Ciężko się dziwić, że w ten sposób go uhonorowano. Schwetner udowodnił bowiem, że media Tuska są gotowe zniszczyć każdego, kto „podskoczy” ich politycznym mocodawcom. Że nic, nawet sądy czy władza (pamiętajmy bowiem, że kiedy dokonano medialnego linczu na ks. Stryczku rządziła Zjednoczona Prawica) nie uchronią przed organizowanymi przez nich kampaniami hejtu. W końcu Schwertner udowodnił, że nawet jeśli ofiarę z czasem wymiar sprawiedliwości oczyści, nadal będzie miała złamane życie. Jednak nie tylko za tego typu „osiągnięcia” należała się Schwertnerowi nagroda, chodziło też o wysłanie jasnego komunikatu jemu podobnym- działajcie w ten sposób, w zgodzie z interesami Uśmiechniętej Polski, będziecie nagrodzeni.
Patrząc na to, czym dzisiaj jest Onet, tresura ta przyniosła efekty. Z perspektywy czasu widać bowiem, że sprawa ks. Stryczka była swoistym testem dla mediów Tuska, przygotowaniem ich do roli, jaką będą pełnić w systemie władzy Uśmiechniętej Polski. Roli, jak to pokazała niedawna kampania, absolutnie fundamentalnej. Nie tylko bowiem zajmują się one partyjną propagandą, stały się też aktywnym partnerem Tuska, współtworzącym, np. ze służbami, kolejne prowokacje wymierzone w tych, którzy ośmielą się zagrozić interesom partii Tuska. Zauważmy, jak operacja medialna związaną z Stryczkiem, ten niesamowity hejt i pomówienia, jakie się na niego wylały, przypominają to, co urządzono Karolowi Nawrockiemu. Zastosowano dokładnie te same mechanizmy. Z tą fundamentalną różnicą, że wtedy udało się zniszczyć kapłana, teraz zaś portal Węglarczyka przegrał. Możemy być pewni jednak, że dopiero się rozkręca. Z czasem, przy takiej kuźni kadr i takich metodach „sprawdzenia w boju”, może stać się dużo groźniejszym i bardziej bezwzględnym przeciwnikiem, niż media takie jak TVN czy GW.
Niestety, udało się zniszczyć to wielkie Boże Dzieło! Dziś Szlachetna Paczka jest w rękach postkomunistów, a jej rzecznikiem jest dziennikarz TVN….
„Nie miałem siły. A mimo to – cały czas mnie dobijano. W ciągu miesiąca opuściła mnie większość przyjaciół. Nie miałem do kogo zadzwonić. Byłem najbardziej sprawdzonym człowiekiem w Polsce – i co z tego? To była zaplanowana akcja obrzydzania mnie ludziom. Ataki trwały długo. Zanim zacząłem się bronić, minęły prawie 4 lata. Wszystko było ustawione na to, żeby mnie zohydzić. Ludzie mieli patrzeć na mnie ze wstrętem. Bo historia opowiedziana przez kłamcę, nie szuka prawdy. Szuka ofiary.” – ks. J. Stryczek
„To nie ja mam udowadniać, że jestem niewinny. To Schwertner ma udowodnić, że nie kłamał.” – Ks. Jacek Wiosna Stryczek
🔷 WSPIERAJ Portal Warszawski, niezależne medium, które prawdziwie służy warszawiakom i Warszawie. Możesz nam się odwdzięczyć i i postawić nam kawę: https://buycoffee.to/portalwarszawski
Lub skorzystać bezpośrednio z konta o numerze: 61102049000000890231388541