[NASZ NEWS] „Miasto mnie szantażuje i terroryzuje” – mówi mieszkaniec kamienicy przy ul. Marszałkowskiej 66
Co mówi artykuł 10 ust 4 ustawy o ochronie praw lokatorów? Jeżeli rodzaj koniecznej naprawy tego wymaga, lokator jest obowiązany opróżnić lokal i przenieść się na koszt właściciela do lokalu zamiennego, jednak na czas nie dłuższy niż rok. Po upływie tego terminu właściciel jest obowiązany udostępnić lokatorowi w ramach istniejącego stosunku prawnego naprawiony lokal. Czynsz za lokal zamienny, bez względu na jego wyposażenie techniczne, nie może być wyższy niż czynsz za lokal dotychczasowy.
Jak wygląda to w praktyce?
Po pierwsze lokator jest zobowiązany do opróżnienia lokalu i przeniesienia się do lokalu zamiennego jedynie wtedy, gdy rodzaj koniecznej naprawy tego wymaga. Po drugie właściciel jest zobowiązany pokryć koszty przeniesienia do lokalu zamiennego – w przypadku lokatorów kamienicy przy ul. Marszałkowskiej 66, właścicielem jest miasto, które ma pokryć wszystkie koszty. Po trzecie czas wynajmu lokalu zamiennego jest ograniczony do jednego roku. Ale być może najważniejszą rzeczą w tej ustawie jest fakt, że ta regulacja ma na celu zapewnienie lokatorowi odpowiednich warunków do zamieszkania podczas naprawy lokalu, którą właściciel jest zobowiązany wykonać. Że lokator nie może być zmuszony do przeniesienia się, jeśli naprawa nie wymaga tego. I że właściciel (czyli miasto) jest zobowiązany dostarczyć lokal zamienny, który będzie odpowiedni do potrzeb lokatora. Niestety, w kilku przypadkach, o których wiemy na pewno, a które dostaliśmy od Zenobii Żaczek z Komitetu Obrony Praw Lokatorów, ratusz chce doprowadzić do tragedii jednego z mieszkańców kamienicy 66.
Koszty i nie tylko
Jak dowiedziała się nasza redakcja fatalny stan kamienicy jest zwykłym fejkiem wyprodukowanym przez miasto, które w sposób rażący pomija fakt, że mieszkańcy bardzo dbali o swój majątek, a ostatnich latach przeprowadzono stosowne remonty mające na celu wzmocnienie kamienicy Po drugie mieszkańcy zwracają również uwagę na prowokację ze strony miasta, które prowadzone były przez siłowe wprowadzenie syna do zarządu administracji jeden z warszawskich urzędniczek.
Musi to bardzo wyraźnie wybrzmieć. Miasto świadomie zawyża co najmniej dwukrotnie koszty rzekomego remontu kamienicy, w której były przecież prowadzone regularne remonty przez lokatorów jak i miasto. Przed eksmisjami miasto wykonało znaczne prace remontowane, w tym naprawę całego dachu, jak i instalacje wentylacyjne i gazowe. Zostały również wymienione drzwi do klatek i domofony. Do wykonania zostały jedynie dwa stropy w dwóch lokalach a nie całym budynku, jak twierdzi kłamliwie miasto. Sprawdziliśmy również plan remontowy, który jest na stronie miasta i obejmuje on całkowicie banalne prace nie wymagające wysiedlania ludzi!
Co ciekawe jeden z mieszkańców, który dostał zamienny lokal na Starym Mieście przy ul. Freta , mówi nam, że podczas jego nieobecności w lokalu przy ul. Marszałkowskiej 66, dwa razy doszło do włamania. Sprawa jest szyta grubymi nićmi bo mimo, że Policja złapała sprawców na gorącym uczynku, zostali oni wypuszczeni. Niestety, Pan Krzysztof w skutek tego stracił dokumenty dotyczące całego procesu eksmisji, a całe zdarzenie wygląda na zlecone działanie, które ma celu pozbawić go wiarygodnych dokumentów, a które stanowią jego prawną opiekę. Poza dokumentami zginęła kolekcja starych odbiorników radiowych. Ale to nie wszystko.
Mieszkańcy kamienicy za czasów Hanny Gronkiewicz Waltz, która dała możliwość wykupienia mieszkań ze znaczną bonifikatą na terenie całej Warszawy, kierowali pisma do ratusza, który odmówił im tej możliwości. Ponadto przed eksmisją miasto wprowadziło do jednego z lokali syna administratorki z Mokotowa, niejakiej pani Puchalskiej. Człowiek ten (z bujną przeszłością) wprowadzał zamęt i chaos, który generował wielokrotne skargi, groźby i awantury między lokatorami. Jak przyznają zgodnie mieszkańcy człowiek ten był otoczony parasolem ochronnym miasta.
Grozi mu bezdomność?
Wróćmy jednak do Pana Krzysztofa, obecnie zamieszkującego zastępczy lokal przy ul. Freta, a który od dziś jest pod ochroną naszej redakcji oraz od wielu lat pod opieką Komitetu Obrony Praw Lokatorów. Ważną kwestią, którą należy podkreślić jest fakt, że eksmitowany lokator ma prawo wyboru i ma prawo wrócić do wcześniejszego lokalu (czyli Marszałkowska 66). Wrócić też chce Pani Elżbieta Tarkowska. która prowadzi dom samotnej matki i pomaga osobom w potrzebie. Miasto otrzymało od Pana Krzysztofa takie oświadczenie, jak również i prośby o lokal o większym standardzie, które mu przysługuje. Chodzi o to, że miasto dało Panu Krzysztofowi, mimo przysługujących mu praw i tego, że mieszkał w 3 pokojowym mieszkaniu, odnowionym z własnych znacznych środków, jednorazową ofertę i jednopokojowy lokal. Mimo wielu odwołań, próśb, uzgodnień, miasto nie dopuszcza możliwości zaproponowania lokalu zastępczego. To dość szokujące w kontekście, że ww. syn administratorki z Mokotowa otrzymał bardzo dobry lokal.
To nie koniec. Miasto postanowiło pójść na realną wojnę z Panem Krzysztofem stosując istny mobbing i terror. Pomawiają go również o to, że nie chce podpisać umowy (wyroku) skazującej go na dożywotnie mieszkanie w ww. lokalu. Wszystko to firmuje swoim nazwiskiem radca prawny Adam Słoń (pismo poniżej).
Co w przypadku kiedy Pan Krzysztof, do czego ma prawo, nie ulegnie szantażom miasta? Czeka go bezdomność?
🔷A TY WSPIERAJ Portal Warszawski, niezależne medium, które prawdziwie służy warszawiakom i Warszawie. Możesz nam się odwdzięczyć i i postawić nam kawę: https://buycoffee.to/portalwarszawski
Lub skorzystać bezpośrednio z konta o numerze: 61102049000000890231388541