Na łamach Portalu Warszawskiego publikujemy demokratycznie (od lewa do prawa) opinie mieszkańców, specjalistów, radnych, blogerów, i innych. Dziś, absolutnie wyjątkowo, publikujemy dwie jakże inne opinie. Pierwsza wyszła od Pana Sebastiana Czaplińskiego, naczelnego Super Cenzora, druga opinia, znaleziona w sieci, Pana Mikołaja Susujewa.
„Wiecie co udowodnił występ Justyny Steczkowskiej?”
Przypomnijmy, że Justyna Steczkowska zajęła 14. miejsce na Eurowizji 2025 z utworem „Gaja”, zdobywając 156 punktów. To solidny wynik, choć nie spełnił wysokich oczekiwań części fanów, którzy liczyli na podium, zważywszy na jej wokalną klasę i teatralny styl, często porównywany do Celine Dion. Występ był energiczny, z mocnym akcentem na słowiańską kulturę, co zebrało pochwały za autentyczność, ale niektórzy krytykowali aranżację za brak przebojowości potrzebnej w konkursie. Steczkowska pokazała charyzmę i profesjonalizm, a jej występ zapadł w pamięć, choć nie trafił w gusta wystarczającej liczby głosujących, by wspiąć się wyżej. Jej utwór „Gaja” poruszył widzów w całej Europie – do tego stopnia, że Polska zdobyła aż 139 punktów w głosowaniu publiczności. Werdykt jurorów zaskakująco niski – tylko tylko 17 punktów. Zwycięzcą tegorocznej Eurowizji został Johannes „JJ” Pietsch z Austrii, który zachwycił operową balladą „Wasted Love”. Na drugim miejscu znalazł się Izrael – lider głosowania publiczności z imponującym wynikiem 297 punktów. Estonia uzupełniła podium.
Wiecie co udowodnił występ Justyny Steczkowskiej? Otóż okazało się, że Polska, mając utwór, który w miarę komponuje się z obecnym europejskim i Eurowizyjnym burdelem, a więc ekstrawagancko ubranych tancerzy, mroczny przekaz (ubrania, linia melodyczna), wizualizacja smoka, nawiązanie do słowiańskich bóstw, itp, itp, czyli wpisując się w ten cały europejski cyrk, którym jesteśmy zalewani każdego dnia, to i tak ten właśnie utwór nie dał nam przepustki do tego, aby włączyć się do walki o zwycięstwo lub czołowe lokaty.
Dlaczego? Bo okazało się, że w Europie nadal zdecydowana większość krajów nienawidzi Polaczków. Być może wynika to z niechęci do nas, a być może… ze strachu, aby tylko Polaczkowi nie za dużo się udało i aby znał swoje miejsce w szeregu.
Justyna Steczkowska wykonała dobrą pracę i za to należą się jej gratulacje. Inna sprawa, że teraz przynajmniej wiemy, że nawet, gdybyśmy wysłali tam kobietę z brodą, faceta w sukience i stado tańczących pingwinów, to i tak nie wygralibyśmy tego konkursu. Bo tu liczy się (i to żadna nowość) POLITYKA!
Opcje są więc dwie – zacznijmy wysyłać normalne utwory, które będą nawiązywać do naszej kultury, tradycji, polskości, by zaprezentować nasz kraj w jak najlepszym świetle i uczyć innych, że w tej zepsutej Europie można znaleźć kraj i obywateli, którzy mają zdrowe podejście do życia, bo konkursu i tak nie wygramy, albo też olejmy cały ten gówniany konkursik i omijajmy go szerokim łukiem. Niech sami bawią się w szambie, które stworzyli…
Nie ma spisku. Nie ma żadnego „Polaków nie lubią”
Znowu Eurowizja i znowu tradycyjnie placz. Że znowu nie ocenili, nie lubią nas, nie chcą żebyśmy osiągnęli sukces. A i w ogóle jest to ściek gdzie rządzi polityka i lewicowe trendy. Jest to spisek przeciwko nam, więc najlepiej wogóle zabronic w Polsce Eurowizję. „Nie oglądam ale jestem głęboko oburzony”.
Drodzy Państwo nie ma żadnego spisku. Nikt nie próbuje Polskę celowo wyeleminować. Nawet trendy o których tak dużo się mówi w Polsce na temat tego konkursu tam nie rządzą. Wystarczy prześledzić kto zajmował tam pierwszą trójkę miejsc w ostatnią dekadę powiedzmy. I są to bardzo różne utwory, różnego stylu i zupełnie różne kraje do tej trójki trafiały. Ktoś spiewa rock, ktoś w stylu rap, ktoś wychodzi i ładnym głosem spiewa liryczną piosenkę. A Ukraińcy rok temu śpiewali o Maryi Pannie, a przed tym o mamie Stefanii czy jeżeli ktoś myśli, że wojna jest powodem, śpiewali o tragedii Krymskich Tatarów w stylu jazzowym jeszcze przed inwazją. Czy też ludową piosenkę o kalynie. Ukraińcy w ostatnich latach wogóle regularnie robią różne wariacje folku i często trafiają do TOPu z tym.
Moim zdaniem, nie ma żadnego problemu z Eurowizją. Nie ma spisku. Nie ma żadnego „Polaków nie lubią”. To dla mnie jest jakiś wyraz kompleksów zupełnie dziwnych. Jest natomiast pewien problem z tym jak działa polska telewizja, show biznes ogółem i kogo się promuje do tych konkursów. Trzeba promowac oryginalnych twórców, którzy nie przejmują się trendami tylko coś ciekawego i oryginalnego robią. Dopóki będzie się próbowało właśnie wyłapywać te modę i dostosowywać się do niej, to te treści zawsze będą wtórne i nieciekawe. Nie wazne na ile przy tym barwne i efektowne. Efektami spejclnymi w 2025 roku na scenie ty nikogo nie przekonasz.

Portal Warszawski. O krok do przodu