Zarządca Centrum Handlowego Modlińska 6D, firma Mirtan, oszacował straty spowodowane agresywnymi działaniami kupców na ponad pół miliona złotych. W wyniku incydentu zniszczeniu uległy m.in. agregat prądotwórczy, wózek widłowy, witryny sklepowe, brama oraz liczne drzwi wewnętrzne i zewnętrzne prowadzące do hali. Kupcy demolowali infrastrukturę, m.in. rozbijali krawężniki i rzucali ich fragmentami w budynek – takiego maila dostaliśmy na naszą skrzynkę, ale jak relacjonują świadkowie sprawy miały się zgoła inaczej, co widać na filmach poniżej! Okazuje się, że miasto nie chroni kupców w żaden sposób. A krzyki rozpaczy naprawdę powalają! O sprawie pisaliśmy pod koniec stycznia tego roku.
Oświadczenie kupców Centrum Handlowego Modlińska 6D
Od początku sprawa śmierdziała na odległość, włącznie ze spaleniem hal. Nie wiemy dlaczego, ale mamy pewność, że u dewelopera właśnie strzelają korki od szampana! Cała sprawa jest źle prowadzona od samego początku i rzuca potworny cień na zarządcy terenu jak i włodarzach miasta, a szczególnie Ratusza! Hańbą jest nasyłania na kupców czeczeńskich zbirów! Ale oddajmy głos kupcom.
Z głębokim żalem i niepokojem informujemy, że w dniu 5 maja 2025 r., około godziny 6:00 rano, doszło do bezprawnego przejęcia Centrum Handlowego Modlińska 6D przez osoby działające z ramienia Zarządcy obiektu. Kupcy, którzy są wyłącznymi posiadaczami Centrum na mocy przysługujących im praw, zostali brutalnie usunięci z terenu hali przez prywatną, agresywną „służbę porządkową” zatrudnioną przez Zarządcę. Nasi ochroniarze zostali siłą wyprowadzeni z obiektu – jeden z nich został dotkliwie pobity. Po przejęciu terenu, Zarządca wraz z osobami mu towarzyszącymi zabarykadował się w hali, zamurowując wejścia płytami wiórowymi i zasypując je piaskiem, uniemożliwiając dostęp do wnętrza.
Zapewne docierają do Was różne, często jednostronne informacje na nasz temat. Na razie nie możemy ujawnić wszystkich szczegółów – całą energię poświęcamy bieżącej walce o przyszłość naszego centrum i miejsc pracy.
Doszło do zamknięcia obu bram. Przed główną bramą, na oczach funkcjonariuszy policji, jeden z ochroniarzy został zaatakowany gazem pieprzowym przez osobę prywatną – pana Zbigniewa Bogusza, który nie posiada żadnego tytułu prawnego do nieruchomości.
Po otwarciu bramy kupcy próbowali dostać się do środka, by sprawdzić stan swojego mienia. Spotkało się to z ostrą, nieproporcjonalną reakcją osób Zarządcy, którzy zaczęli rozpylanie gazu pieprzowego w stronę kupców. Doszło do mocnych przepychanek, gdy kupcy próbowali usunąć barykady i wejść do środka w obawie o swoje mienie i bezpieczeństwo.
W chwili obecnej (6 maja, godzina 7:30), sytuacja pozostaje napięta. Część kupców przebywa w dawnym zapleczu kuchennym, niegdyś wykorzystywanym przez Ośrodek Pomocy Uchodźcom z Ukrainy. Reszta obiektu pozostaje zablokowana. Nie mamy wiedzy, czy nasz towar jest bezpieczny – hale nie mają sufitów, a jedyną ochroną boksów są rolety, do których klucze posiadają kupcy.
Policja zapewnia, że mienie jest zabezpieczone, ale nie może tego w żaden sposób udokumentować. Tymczasem ludzie Zarządcy swobodnie wchodzą i wychodzą z hali, często z widocznymi butlami gazu, metalowymi pałkami, łańcuchami. Policja dopuszcza ich do obiektu, odmawiając tego prawa kupcom. Twierdzą, że istnieje jakieś porozumienie, którego jednak nikt z nas nie zna ani nie zaakceptował.
Z bólem obserwujemy, jak media wypaczają obraz tej sytuacji. Przedstawia się nas jako najeźdźców, mimo że to my jesteśmy prawowitymi posiadaczami Centrum. Spędziliśmy godziny na rozmowach z dziennikarzami, prosząc o rzetelność i uczciwość. Niestety, większość relacji została zmanipulowana — zignorowano nasze argumenty, a niektóre materiały zawierają nawet nasze wizerunki mimo zapewnień o ich niepublikowaniu. Jedynie „Gazeta Wyborcza” oddała głos naszej stronie i opisała sytuację zgodnie z prawdą. Jesteśmy zdesperowani i bezsilni. Nasze miejsce pracy — często jedyne źródło utrzymania naszych rodzin — zostało odebrane w sposób brutalny i bezprawny, mimo obowiązującego postanowienia sądu, które gwarantuje nam dostęp do hali i możliwość prowadzenia działalności. Policja, choć obecna na miejscu, nie egzekwuje tych zapisów.
Zarządca łamie prawo i działa wbrew art. 342 kodeksu cywilnego, który chroni spokojne posiadanie. Ostatnim legalnym posiadaczem obiektu była i nadal jest spółka T-Groupe sp. z o.o., reprezentująca kupców. Działania, które uniemożliwiają nam dostęp do mienia, narażają Policję na odpowiedzialność odszkodowawczą. Mimo to jesteśmy traktowani jak intruzi.
Boimy się nie tylko o swój majątek, ale i o zdrowie oraz życie. Każda godzina tej blokady to dla nas ogromna strata, nie tylko finansowa. Jesteśmy zmuszeni pozostać na miejscu — jeśli odejdziemy, ryzykujemy całkowitą utratę dorobku życia. Apelujemy do władz państwowych, polityków, instytucji społecznych oraz wszystkich ludzi dobrej woli o wsparcie. Prosimy media o rzetelność i przedstawienie obu stron konfliktu, zgodnie z zasadami uczciwego dziennikarstwa. To nie jest walka o wpływy, to jest walka o możliwość uczciwego życia.
Na końcu pragniemy przeprosić naszych klientów za brak możliwości prowadzenia działalności i obsługi. Prosimy o zrozumienie i cierpliwość. Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby jak najszybciej wrócić do normalnej pracy.
Z wyrazami szacunku,
Kupcy Centrum Handlowego Modlińska 6D
Stanowisko zarządcy hali
Przedstawiciel zarządcy hali, firmy Mirtan twierdzi, że zostali też poszkodowani pracownicy hali – jeden z nich, operator wózka widłowego, z obrażeniami głowy trafił do szpitala. Decyzja o zamknięciu obiektu została wydana 16 kwietnia 2025 r. przez Mazowiecki Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego (decyzja nr 440/25) i utrzymała w mocy wcześniejsze postanowienie Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Stała się ona ostateczna i podlega natychmiastowemu wykonaniu. W związku z tym 5 maja br. obiekt został oficjalnie wyłączony z użytkowania. Jeszcze w kwietniu kupcy zostali wezwani do opuszczenia hali. Pomimo tego, wielu z nich nie zastosowało się do wezwań. W dniu wykonania decyzji doszło do eskalacji – zamiast odbioru mienia, część osób zaatakowała pracowników hali oraz zarządcy, używając kamieni, prętów i gazu. Interweniowała policja.
Powodem decyzji nadzoru budowlanego oraz wcześniejszych interwencji m.in. Państwowej Straży Pożarnej były poważne nieprawidłowości w użytkowaniu obiektu. Wśród nich znalazły się m.in.: blokowanie dostępu do hydrantów, nielegalne butle gazowe, improwizowane instalacje gazowo-elektryczne, a także zablokowane wyjścia ewakuacyjne. Zarządca wielokrotnie podejmował próby polubownego rozwiązania sprawy, m.in. poprzez odwołania od decyzji administracyjnych i propozycje współpracy. Niestety, brak reakcji ze strony kupców uniemożliwił osiągnięcie kompromisu.
Czyściciel hali na Modlińskiej 6D wynajął bandytów, by dokonali nielegalnej eksmisji i zagazowali osoby, które tam pracują. Pretekstem była decyzja Nadzoru Budowlanego, która jedynie nakazywała zmianę sposobu użytkowania hali, ale nie stanowiła powodu do eksmisji. Mało tego, handlujący mają decyzję sądu o zabezpieczeniu posiadania wynajmowanych lokali na ich korzyść. Czyściciel jednak nic sobie nie robi z wyroków sądów, a policja jest przeciw najemcom, po stronie bandytów. Można powiedzieć, że dzień jak codzień w uśmiechniętej Polsce – tak komentuje sprawę niejaka Zenobia Żaczek.
🔷 WESPRZYJ PRAWDZIWIE WARSZAWSKI PORTAL, KTÓRY JAKO JEDYNY WALCZY O LEPSZĄ WARSZAWĘ. Możesz nas wesprzeć zapraszając nas na kawę: https://buycoffee.to/portalwarszawski

Portal Warszawski. O krok do przodu