8 stycznia – 131 lat temu urodził o. Maksymiliana (1894). Pochodził z rodziny o polsko-niemiecko-czeskich korzeniach. W 1907 roku rozpoczął naukę w seminarium franciszkanów we Lwowie. 5 lat później podjął studia w Krakowie. 28 kwietnia 1918 roku przyjął święcenia kapłańskie.
Rys biograficzny
Święty urodził się jako drugi syn w ubogiej, robotniczej rodzinie Juliana i Marianny Kolbe. Rodzice ochrzcili go w dniu urodzenia, nadając imię Rajmund. Rodzina była uboga. Jedyny pokój służył za mieszkanie i warsztat pracy (znajdowały się tam 4 maszyny tkackie). Rodzice pracowali w domu na utrzymanie rodziny, w czym pomagali im dorastający synowie. Chłopcy byli wychowywani w duchu pobożności maryjnej, w małym mieszkanku znajdowała się figura Matki Bożej, przy której rodzina gromadziła się na wspólnej modlitwie. Zwyczajem matki było uczestnictwo w codziennej Mszy Świętej. W domu panował duch patriotyzmu. Dzieci nie chodziły do szkoły podstawowej zaborców, tylko w domu uczyły się pisania, czytania, matematyki. Ojciec czytał im książki patriotyczne. Rajmund zdradzał zdolności do matematyki, dlatego pomagał w prowadzeniu sklepu rodzicom.
Mając 15 lat wysłał do urzędu patentowego projekty telegrafu, czy „aparatu zapisującego mowę i głosy natury.” Stworzył prototypy telegrafów oraz model statku kosmicznego. Ale jego powołaniem była ewangelizacja.
Na studiach wykazywał się wysoką inteligencją i zdolnościami, dlatego przełożeni wysłali go do Rzymu, gdzie ukończył dwa fakultety, uzyskując doktoraty z teologii i filozofii. Dodatkowo pogłębiał swoją wiedzę z fizyki. Pisał prace naukowe z tej dziedziny. W tym czasie wybuchła I wojna światowa i klerycy byli powoływani do służby wojskowej, jednak Maksymilian postanowił pozostać w zakonie i nie włączać się w działania wojenne. W Rzymie doświadczył nagonki antykatolickiej ze strony masonów i ich zwolenników. Masoneria i przeciwnicy Kościoła organizowali demonstracje przeciwko Papieżowi. Był świadkiem gorszących zajść wobec innych, a nawet wobec siebie samego. Wtedy zrodziła się w nim myśl, aby utworzyć Rycerstwo Niepokalanej (Militia Immaculatae – MI), którego celem byłoby zdobycie dusz dla Niepokalanej, nawrócenie i uświęcenie wszystkich pod opieką Niepokalanej oraz walka z innowiercami, heretykami i masonami. Uzyskał zgodę swojego spowiednika i błogosławieństwo przełożonego generalnego zakonu franciszkańskiego, by móc to dzieło zrealizować. Członkowie założonego w roku 1917 Rycerstwa (pierwszymi byli jego współbracia franciszkanie) mieli oddać się na całkowitą i wyłączną służbę Maryi i codziennie powierzać Jej grzeszników. Temu dziełu był wierny do końca życia. W 1919 roku przyjął święcenia kapłańskie. Pierwszą Mszę Świętą odprawił w kościele, gdzie kilkadziesiąt lat wcześniej Matka Boża objawiła się Alfonsowi Ratisbone.
W roku 1927 na gruntach podarowanych przez księcia Jana Druckiego-Lubeckiego założył klasztor w Niepokalanowie.
W latach 1931–1935 prowadził działalność misyjną w Japonii , gdzie rozpoczął wydawanie japońskiego odpowiednika Rycerza Niepokalanej i założył Niepokalanów Japoński. Podobne ośrodki założył także w Chinach i w Indiach.
W 1936 roku powrócił do Polski, aby kierować Niepokalanowem, który stał się największym klasztorem katolickim na świecie – we wrześniu 1939 było tam ok. 700 zakonników i kandydatów.
KL Auschwitz
Dnia 17 lutego 1941 roku esesmani ponownie aresztowali ojca Maksymiliana wraz z kilkoma innymi zakonnikami. Przewieziono go na Pawiak do Warszawy, a później 28 maja tego roku do Oświęcimia. Wypalono mu na przedramieniu numer obozowy 16670, ubrano w pasiak i przydzielono do komanda krwawego Krotta. Ten okrutny człowiek słynął z brutalnego traktowania więźniów. Pewnego dnia tak dotkliwie skatował ojca Maksymiliana, że myślano, że ojciec nie przeżyje. Jednak nie taka śmierć była przewidziana dla wiernego sługi Niepokalanej. W warunkach obozu oświęcimskiego ujawniały się prawdziwe postawy ludzkie. Ekstremalne warunki nie stanowiły przeszkody dla ojca Maksymiliana, aby dalej wypełniać swoje powołanie kapłańskie, zakonne i maryjne. Dawał przykład zaufania Bogu, zachęcał do zawierzenia się Maryi, pociągał innych do modlitwy, pocieszał zrozpaczonych i załamanych na duchu, dzielił się z innymi swoją głodową racją chleba. Zachowało się świadectwo Żyda, którego ojciec Kolbe podniósł na duchu, gdy ten myślał o śmierci samobójczej.
Pod koniec lipca 1941 roku z obozu uciekł jeden z więźniów. Za karę dziesięciu innych miało być skazanych na śmierć głodową. Gdy wybrano na apelu skazańców, jeden z nich – Franciszek Gajowniczek głośno rozpaczał, że już nigdy nie zobaczy swojej żony i dzieci. Wtedy ojciec Maksymilian wystąpił z szeregu i poprosił po niemiecku oficera, by mógł pójść za Franciszka do bloku śmierci. Zaskoczony oprawca zapytał więźnia kim jest. „Jestem kapłanem katolickim” – odpowiedział ojciec Kolbe. Otrzymał zgodę i zastąpił Gajowniczka w szeregu skazanych na śmierć. W bloku śmierci skazańcy znaleźli się pod opieką duchową ojca Maksymiliana. Zamiast przekleństw i okrzyków rozpaczy słychać było ich modlitwy i śpiew. Do tych modlitw dołączali się więźniowie z innych cel w tym bloku. Ojciec Maksymilian zadbał o to, aby jego towarzysze oddali swoje dusze w ręce Maryi i Jezusa. Zaraził ich swoją świętością i miłością do Niepokalanej. Po kolei wszyscy odchodzili w ramionach Maryi prosto do nieba. Po dwóch tygodniach bez kruszyny chleba i bez kropli wody, cierpiący na gruźlicę ojciec Kolbe jeszcze żył. Jego oczy płonęły miłością do Boga, tak, że kat podający mu śmiertelny zastrzyk w ramię kazał mu odwrócić wzrok, bo lękał się jego spojrzenia. Więzień wynoszący martwe ciało ojca Maksymiliana do krematorium przekazał, że jego twarz płonęła jasnością.
Odszedł w przeddzień święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny 14 sierpnia 1941 roku. Jego ciało zostało spalone w piecu krematoryjnym jak całopalna ofiara. Ksiądz Stefan kardynał Wyszyński później powiedział o nim, że wygrał wojnę, gdyż pokonał nienawiść.
Liczne świadectwa potwierdzają – św. Maksymilian – to święty bardzo „zapracowany”. Wciąż przywoływany i proszony o wstawiennictwo, a także chętnie „odpowiadający” na te wezwania!
Ojciec Maksymilian Kolbe został ogłoszony błogosławionym 17 października 1971 roku przez papieża Pawła VI. Dnia 10 października 1982 roku papież Jan Paweł II ogłosił go świętym Kościoła Katolickiego.
za; Ruch Rodzin Nazaretańskich
Portal Warszawski. O krok do przodu