Nowa ulica Wojciecha Fangora, znajdująca się w centrum Warszawy w rejonie Pałacu Kultury i Nauki, pomiędzy ul. Marszałkowską a ul. Emilii Plater, wzbudziła spore zainteresowanie ze względu na koszt budowy — 38,5 mln zł za 300-metrowy odcinek. Wysoka cena inwestycji jest tłumaczona przez stołecznych urzędników jako efekt użycia materiałów o podwyższonym standardzie oraz rozbudowanych prac inżynieryjnych. Za jeden metr ulicy mieszkańcy zapłacili 128 tysięcy złotych. Jak widać – na zdjęciu głównym – ekipa rządząca zachwycona jest faktem, że po raz kolejny zrobili mieszkańców Warszawy w konia!
Czy budowa tej ulicy była naprawdę konieczna?
Choć włodarze argumentują, że inwestycja ma prestiżowy charakter ze względu na bliskość Muzeum Sztuki Nowoczesnej oraz znaczenie turystyczne i kulturalne okolicy, mieszkańcy z dzielnic peryferyjnych widzą to inaczej.
Podczas gdy w ścisłym centrum Warszawy powstają krótkie odcinki ulic klasy premium, w dzielnicach takich jak Białołęka, Wawer, Rembertów czy Wesoła mieszkańcy wciąż czekają na podstawową infrastrukturę. Problemy są różne i mniej prestiżowe, chociażby brak asfaltowych dróg – w wielu rejonach ulice są jedynie gruntowe, co w sezonie deszczowym oznacza błotniste i nieprzejezdne. Brak chodników i oświetlenia – chodniki są luksusem, na który niektóre dzielnice muszą czekać latami. Sytuacja staje się szczególnie uciążliwa w miejscach o dużym ruchu pieszym, gdzie dzieci idą do szkoły wzdłuż nieoświetlonych dróg.
Problemy z kanalizacją – na peryferiach miasta wielu mieszkańców wciąż korzysta z szamb, ponieważ podłączenie do miejskiej kanalizacji jest w planach, ale terminy realizacji są ciągle przesuwane. Brak dostępu do transportu publicznego – inwestycje w metro i nowe linie tramwajowe koncentrują się na centrum i kluczowych korytarzach, podczas gdy dzielnice peryferyjne często mają ograniczony dostęp do transportu publicznego. Zagrożenie na przejściach dla pieszych – gdy Łukasz „Niech Płacą” Puchalski buduje ulice po 128 tys/m na niebezpiecznych przejściach dla pieszych giną ludzie! Zwiększenie budżetów dzielnicowych – gdyby dzielnice miały większą autonomię w planowaniu i wydanie 38,5 mln zł na 300-metrową ulicę można uznać za przykład niegospodarności. To inwestycja „na pokaz”, która nie poprawia jakości życia warszawiaków, lecz jedynie podnosi prestiż wizerunkowy w centrum miasta. W kontekście potrzeb mieszkańców dzielnic, gdzie brakuje dróg i kanalizacji, budowa luksusowej ulicy z granitu wydaje się wręcz marnotrawstwem publicznych pieniędzy.
Zamiast wydać 38,5 mln zł na jedną ulicę, można by:
– Zbudować 10 km dróg asfaltowych – w dzielnicach takich jak Wawer, Rembertów czy Białołęka, gdzie gruntowe drogi stanowią normę, można by utwardzić i wyasfaltować dziesiątki ulic.
– Zainstalować 500 latarni – wystarczyłoby to na poprawę oświetlenia w całych osiedlach.
– Sfinansować kanalizację dla setek domów – koszt budowy sieci kanalizacyjnej na osiedlach peryferyjnych jest ogromny, ale zamiast granitowych chodników można by go częściowo pokryć z tych środków.
Zatem pytamy raz jeszcze, czy budowa tej ulicy była naprawdę konieczna?
Inwestycje w centrum, takie jak ulica Fangora, są przedstawiane jako „prestiżowe”, bo podnoszą wizerunek miasta i mają przyciągać turystów. To logiczne z punktu widzenia marketingu miasta, ale to całkowicie ignoruje realne potrzeby mieszkańców. Mieszkańcy nie oczekują granitu pod stopami ani mozaik artystycznych — chcą prostych, utwardzonych dróg, po których można dojechać do domu, i chodników, które pozwolą bezpiecznie odprowadzić dzieci do szkoły. Mieszkańcy Warszawy coraz głośniej krytykują takie inwestycje. „Granatowa ulica w centrum miasta to pomnik marnotrawstwa” – mówią. Luksusowa ulica Fangora w sercu Warszawy jest symbolem oderwania władz miasta od rzeczywistości, w której mieszkańcy dzielnic grzęzną w błocie i czekają na najprostsze udogodnienia.
Czy warto było wydać 38,5 mln zł na projekt, którego większość mieszkańców nigdy nie zobaczy, podczas gdy peryferyjne dzielnice czekają na utwardzenie dróg i kanalizację? Ten kontrast jest bolesnym symbolem nierówności rozwojowych w Warszawie. To, co powinno być inwestycją w lepsze życie wszystkich mieszkańców, stało się inwestycją w estetykę dla turystów. Może zamiast budować „reprezentacyjne” ulice, władze miasta powinny zająć się budową tych najpotrzebniejszych — tam, gdzie ludzie od lat czekają na choćby odrobinę asfaltu.
Tylko w tym roku miasto zadłużyło się o przeszło 3 mld zł.
🟦 Uświadamiamy nieuświadomionych. Możesz nam się odwdzięczyć i tym samym nas wspomóc i postawić nam kawę: https://buycoffee.to/portalwarszawski
Lub skorzystać bezpośrednio z konta o numerze i wpłacić dowolną darowiznę na nr: 61102049000000890231388541
zdj. UM Warszawa
Portal Warszawski. O krok do przodu