[TYLKO U NAS] Czas Trzaskowskiego się kończy – tu pierwszy przykład z brzegu jak ratusz dba o biedniejszych mieszkańców Warszawy
To nie są jednostkowe przypadki. Warszawa ostro pikuje w dół. Lud raduje się z powodu wydanych 60 baniek na Plac Centralny, który nie ma nic wspólnego z tworzeniem miejskiej przestrzeni. ZDM w tym samym czasie niszczy najważniejszą ulicę w mieście, a tymczasem pogarsza się sytuacja ekonomiczna drobnych przedsiębiorców, handlarzy czy kupców. Na tych wysyła się czeczeńską mafię, bo tereny chce przejąć kolejny towarzysz z PO. To nie może być koniec tylko Trzaskowskiego, w Warszawie musi dojść do poważnej wymiany pokoleniowej, która nie jest umoczona w sieć chorych i patologicznych powiązań. Dzięki Paprockiej miasto straciło około 250 milionów złotych bo ta uznała, że nie obciąży firmy Budimex, z komunistycznymi korzeniami, karami finansowymi za fatalna Tramwaj do Wilanowa. A ile jest takich przypadków, o których nie wiemy. Powtórzmy raz jeszcze – Warszawa pikuje ostro w dół, ale przypadek punktu dla biedniejszych mieszkańców Warszawy jasno pokazał czym moralnie jest warszawski ratusz. Trzeba go w końcu porządnie i radykalnie przewietrzyć bo dziś bardziej przypomina świetnie działającą Cosa Nostrę niż samorząd prowadzony przez inteligentów. Musi się też zmienić świat medialny bo takich kłamców jak osowskich czy reich w Warszawie , którzy opowiadają bajki o iście europejskiej Warszawskiej jest cała masa! Warszawę stać na zdecydowanie lepszego prezydenta, i na zdecydowanie lepszych dziennikarzy, którzy nie będą wlewać kłamstw i do tak zatrutych mózgów wyborców Trzaskowskiego. Czas na nową Warszawę! A ten czas nadchodzi właśnie teraz!
Jeden wspólny wniosek: czas Trzaskowskiego się kończy!
Zanim jednak przejdziemy do historii Spichlerza, skupmy się postulacie Stowarzyszenia Lubię Miasto, które również jest za odwołaniem Trzaskowskiego:
Pierwszy i najważniejszy powód jest taki, że Trzaskowski w ogóle nie zajmuje się Warszawą. Fakt, że może to i lepiej, słuchając jego ogólno-nijakich wypowiedzi, ale nie ma wątpliwości, że w ratuszu on tylko bywa. Całą władzę nad Warszawą Trzaskowski oddał w ręce Zarządu Destrukcji Miasta. Zwężenia ulic, likwidacja zatok autobusowych, likwidacja miejsc do parkowania, tworzenie skansenów z bruku zamiast normalnych ulic – to wszystko robota „państwa w państwie”, czyli ZDM. Przy czym to nie jest przejaw koncepcji Trzaskowskiego, tylko jego kompletnego braku zainteresowania Warszawą i warszawiakami.
Brak zainteresowania nie wynika tylko z lenistwa. To przede wszystkim brak wizji. Jeśli odrzucić bełkot o europejskich aspiracjach i bliżej nieokreślonej nowoczesności, to próżno szukać w wypowiedziach Trzaskowskiego jakiegokolwiek śladu przemyśleń, jaka Warszawa ma być. A wbrew pozorom w przypadku takiego miasta jak Warszawa bardzo łatwo ukryć takie braki. Bowiem bez względu na osobę prezydenta Warszawa jest najbogatszym miastem Polski i przyciąga duże pieniądze. To trochę temat samograj, bo można mieć zapewniony rozwód bez większego wysiłku. Ale to za mało. Warszawa jako stolica musi mieć konkretny plan rozwoju. A do tego potrzeba wizji, czyli czegoś, czego Trzaskowski nie miał, nie ma i nigdy mieć nie będzie.
Trzaskowski przepala pieniądze na ideologię albo pseudo-renowacje (takie jak Marszałkowska 66 albo zabudowę ulic kostką granitową w miejsce normalnych chodników), ale nie ma ochoty (bo pieniądze by się znalazły) na oczyszczanie elewacji z bazgrołów lub przeciwdziałanie takiej dewastacji. W efekcie idąc ulicami Warszawy, człowiek potyka się o nierówny chodnik, a jego oczy katują bohomazy zaśmiecające kamienice. Wychodzi na to, że Bążur lubi brud i syf. Zupełnie jak w XVII wieku, kiedy moc francuskich perfum miała zabić odór niemytych ciał.
Zatem gdzie są pieniądze? Co się z nimi dzieje??
Tysiące produktów do oddania. Kilkaset osób potrzebujących wsparcia. Setki naszych stałych klientów. Wiele smutnych słów, łez, pożegnań. Dwa dni przygotowań do wydawki. Kilkunastu wolontariuszy z Katowic i stolicy. Kilkaset kilometrów trasy ciężarówką. Ogrom podziękowań za naszą ciężką pracę. Dziennikarze, kamery telewizyjne i radiowe – czytamy na stronie Fundacji Wolne Miejsce. Tymczasem kiedy mamy do czynienia z ludzkimi tragediami, prezydent Warszawy chwali dziś się kawką z Barbarą Nowacką i radosnym spotkaniem z byłą premier Finlandii Sanna Marin….tak zaczynał się nasz artykuł o Spichlerzu w 2024 roku, inicjatywie, która miała być ukłonem wobec starszych i biedniejszych mieszkańców Warszawy….
Portal Warszawski już w marcu 2024 roku informował, że to miejsce, miejsce dla potrzebujących, jest zagrożone. Kiedy jako redakcja byliśmy na otwarciu (w 2021 roku) tego miejsca informowano wszystkich, że takich miejsc w Warszawie ma być parę. Nie było i nie będzie.
Tak wyglądał nasz wczorajszy dzień w sklepie Spichlerz Sklep Socjalny Warszawa. Wczoraj rozdaliśmy tysiące produktów żywnościowych i kosmetycznych, które zostały nam jeszcze w niemal opustoszałym sklepie, którego działalność zmuszeni byliśmy zawiesić. Przywieźliśmy też makarony, konserwy, słodycze, konfitury, by choć w ten sposób pożegnać się z naszymi klientami, którzy byli naszymi gośćmi i przyjaciółmi przez ponad trzy lata. Przekazaliśmy również zabawki z kącika dziecięcego, książeczki, dekoracje, kwiaty doniczkowe…
Jak już wiecie, niestety Urząd Miasta Stołecznego Warszawy znów, nawet bez podania powodu, przerwał z nami rozmowy, które miały odbyć się maksymalnie dwa tygodnie po 10 kwietnia 2024. Mamy zaraz wrzesień… a jako fundacja nie jesteśmy w stanie tak ogromnego ciężaru nieść wyłącznie na własnych barkach. Nie mówimy „żegnajcie”. Kto wie co jeszcze może wydarzyć się w tej niewiarygodnej i trudnej do zrozumienia sytuacji.
Liczymy, że jeszcze będzie pięknie. Dla tych tysięcy samotnych, starszych, potrzebujących mieszkańców Warszawy. Czekamy…- ripostuje Fundacja Wolne Miejsce.
Komentarz
21 czerwca 2021 roku jako pierwsza warszawska redakcja informowaliśmy, że na ul. Modzelewskiego został otwarty Spichlerz – miejsce gdzie zakupy mogły robić osoby o niskich dochodach. To dzieło Fundacji Wolne Miejsce, która wcześniej podobne miejsce uruchomiła w Katowicach (https://portalwarszawski.com.pl/2021/06/21/aktualnosci/w-warszawie-otwarto-wlasnie).
Sklep socjalny o powierzchni ok. 300 mkw, działał przy ul. Modzelewskiego 71 na Mokotowie. W sklepie dedykowanym osobom znajdującym się w trudnej sytuacji finansowej i życiowej można było kupić produkty spożywcze, sezonowe, chemiczne oraz ubrania. Ceny obniżone były o 50 proc. w stosunku do wartości rynkowej poszczególnych produktów. Kostka masła kosztowała wtedy ok. 2 pln. Miejsce to zachwalał ówczesny wiceprezydent Warszawy, Paweł Rabiej. Zakupy w Spichlerzu mogły robić tylko osoby, które uzyskały z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej zaświadczenie o niskim dochodzie (poniżej 1752 zł). Osoby powyżej 75. roku życia mogły również robić w Spichlerzu zakupy przez telefon, z dostawą do domu. Produkty przywoził pod wskazany adres wolontariusz. Miasto obiecywało, że takich miejsc w Warszawie miało być parę.
26 marca 2024 roku też jako pierwsza (I JEDYNA!!) warszawka redakcja informowaliśmy opinię publiczną, że Spichlerz w Wielki Czwartek dostał wypowiedzenie, co oznaczało koniec tego miejsca. Poza nami, wszystkie stołeczne tytuły temat „zlały”. Warto o tym pamiętać i mieć to na uwadze w kontekście dzisiejszego oburzenia tzw. opinii publicznej.
Czy to koniec? Nie! Zamiast wdzięczności za nasze działania na rzecz mieszkańców Warszawy dostajemy świąteczny „prezent”- egzekucję komorniczą! W Wielkim Tygodniu, na trzy dni przed Wielkanocą, prezydent chce zamknąć Sklep socjalny „Spichlerz”! Miejsce niezwykłe, które od kilku lat pomaga tym, którzy w stolicy najbardziej tego potrzebują! Miejsce pomocy- działające wg genialnej idei, łączącej niemarnowanie żywności z pomocą osobom potrzebującym. Miejsce obecności, rozmowy dla setek seniorów, rodzin, osób z niepełnosprawnościami, samotnych i wykluczonych. Z realnej pomocy Spichlerza korzystają setki osób każdego każdego dnia! – alarmowała wtedy Fundacja Wolne Miejsce.
I co zrobiła wtedy Kaznowska? Schowała łeb w piasek! Tak kocha warszawiaków!
Wciąż się dziwimy jak można wierzyć Trzaskowskiemu, Kaznowskiej, Machnowskiej – Górze i ratuszowi, że dba o biedniejszych. Ba, Trzaskowski bez przerwy powołuje się na tradycję Armii Krajowej i Powstania Warszawskiego. Żyjącym wciąż bohaterom mówi, że będzie dbać o zasady, które oni wnieśli. Naprawdę, tylko głupiec może wierzyć ratuszowi i Trzaskowskiemu w te brednie.
To samo tyczy się stołecznych mediów, które wciąż chronią antyspołeczną politykę Rafała Trzaskowskiego, tym samym szkodząc przede wszystkim warszawiakom. Serce pęka kiedy musimy się dzielić takimi informacjami, ale czas zrozumieć, że Trzaskowski i posłuszne mu tzw. wolne media, jak i aktywiści, którzy mają w poważaniu ludzi potrzebujących, w takim samym stopniu ponoszą odpowiedzialność za tragedię setek ludzi!