Do niezwykłego wydarzenia doszło wczoraj na ulicach Warszawy. Przez prawie godzinę kierowca jechał wężykiem z otwartymi drzwiami. Ciekawa jest reakcja policji. Sprawę opisuje Pan Bartłomiej Orzeł.
Kierowca jadący wężykiem, a polska policja
Jadąc obok Narodowego zauważyłem kierowcę, który jechał z otwartymi drzwiami i wyraźnie wężykiem. Od razu zadzwoniłem na Policję
i pojechałem za nim. Facet zjeżdżał z drogi i się „chował”, nie dało mu się wyszarpać kluczy, bo miał drzwi przywiązane sznurkiem na dosłownie szparę. Jechał chodnikiem, zmieniał pasy próbując mnie zgubić. Przez 30 MINUT jeździłem za nim po Warszawie, podając zmianę lokalizacji, a on się bujał od lewej do prawej, stwarzając ewidentne zagrożenie. Było nawet tak, że centralnie za nim jechał radiowóz, ale bez reakcji. Raz dodzwoniłem się do Poznania, gdzie dyspozytor w ogóle nie widział sprawy. Jakbym się nie zapiął, to by sobie pojechał do domu, bo nikt chyba tego nawet nie zgłosił.
Dojechaliśmy na Targówek, gdzie się zatrzymał. Od zgłoszenia do przyjazdu minęło około 50 MINUT (w części końcowej być może z mojej winy, mogłem źle komunikować). Nie mogę złego słowa powiedzieć na funkcjonariuszy, którzy przyjechali, bo byli profesjonalni. Ale 30 minut po ulicach Warszawy zgłoszony facet jeździł wężykiem.
VIDEO
Portal Warszawski. O krok do przodu