Na łamach Portalu Warszawskiego publikujemy demokratycznie (od lewa do prawa) opinie mieszkańców, specjalistów, radnych, blogerów, i innych. Dziś publikujemy opinię znalezioną w sieci. Jednak ze względu na znaną nam miłość i tolerancję liberalnej i lewicowej strony, nie ujawniamy nazwiska autora.
Człowiek ma twarz. Pies ma mordę. Człowiek umiera. Pies zdycha
Zawsze zachwycała mnie precyzja i bogactwo polskiego języka. Język stając się bardziej precyzyjny, rozwija się i generuje, buduje. Język tracąc precyzję – degeneruje się. W poznanym języku się myśli. Tak samo jak obliczeń dokonuje się w poznanym i opanowanym systemie liczb (np. dziesiętnym). Rozwijając język, rozwijamy nasze myślenie, czyniąc je szybszym, bardziej skomplikowanym i zależnym logicznie. Upraszczając język – spłaszczamy myślenie, degenerujemy się i dochodzimy później często do błędnych wniosków.
Obecne czasy, to czasy degeneracji. Żyjemy w czasach, w których degenerują się zwyczaje, degeneruje się moralność, degeneruje się etos, degeneruje się kultura, degeneruje się język. W końcu degeneruje się zdolność społeczeństwa do logicznego myślenia i racjonalnego, logicznego pojmowania zjawisk.
I tak – współcześni, prości, zdegenerowani ludzie nie są w stanie rozumować logicznie. Nie pojmują tego, że najpierw istniały desygnaty (przedmioty/stworzenia/zjawiska), a następnie powstały nazwy, słowa na ich określenie. Te przedmioty, stworzenia, zjawiska powodowały u nas albo dobre, albo neutralne, albo negatywne skojarzenia. W momencie powstania języka (czyli nazw na określenie tych rzeczy, stworzeń, zjawisk) dokonujemy pewnego uproszczenia i bodźcem powodującym te skojarzenia są same słowa, ponieważ myślimy abstrakcyjnie, posiadamy wyobraźnię. Ale pierwotnym bodźcem będzie zawsze desygnat.
Nie dajmy się ogłupiać, degenerować i terroryzować! Precz od naszego języka!
Żyjemy w czasach, w których prości ludzie obrazili się na skomplikowaną rzeczywistość i postanowili ją zmienić i fałszować nie poprzez zmianę desygnatów – rzeczy, stworzeń, zjawisk (ponieważ tych nie są w stanie zmienić), a poprzez zmianę słów, nazw.
Pół biedy, jeśli ludzie znajdują nowe określenia zastępcze (neologizmy), chcąc pozbyć się złych skojarzeń, starych słów – np. nazywając p*d*r*st* (samogłoski wygwiazdkowane, bo skojarzenia związane z tym słowem są tak negatywne, że ocenzurowano by mi wpis) – gejem, dziadka – seniorem, zabicie dziecka – aborcją, płód – zlepkiem komórek, zabicie dorosłego – eutanazją. Pozbycie się złych skojarzeń jest często krótkotrwałe albo nawet złudne.
Gdy chodziłem do szkoły to dzieci wyzywały się od p*d*ł*w. Dziś chłopcy, chcąc zdyskredytować innych chłopców, wyzywają ich od gejów (i nie jestem pewien czy nie gwiazdkować). Zmienił się język, nie desygnaty i skojarzenia. Gorzej jeśli chcąc pozbyć się złych skojarzeń upraszczamy i degenerujemy język – tak jest właśnie z eliminowaniem bogactwa języka przeznaczonego dla świata zwierzęcego.
Problemem dzisiejszych czasów jest to, że prości ludzie – których zawsze było więcej – zaczęli zakrzykiwać ludzi bardziej skomplikowanych. Dlatego, że środowiska lewicowe celowo dodały ich głupocie odwagi i otuchy, przy jednoczesnym terroryzowaniu i zawstydzaniu mądrości tych bardziej skomplikowanych.
Nie dajmy się ogłupiać, degenerować i terroryzować! Precz od naszego języka!

Portal Warszawski. O krok do przodu