Przerażające! „Nie żal mi typa” – tak o śmierci żołnierza pisze Piotr Kuta transwestyta i aktywista LGBT i doradca rządu
„Gazeta Wyborcza” od grudnia 2020 r. legitymizuje transfobię poprzez publikację transfobicznych artykułów, rzekomych listów do redakcji i wywiadów, w których przestrzeń do wypowiedzi dostają transfobiczne pseudofeministki. Kolejne publikowane teksty normalizują transfobiczne postawy, począwszy od wywiadów z Urszulą Kuczyńską i Kayą Szulczewską, przez list domniemanej zatroskanej matki i bełkotliwy tekst Piotra Głuchowskiego vel „osoby z jądrami”, a kończąc na opublikowanym w sobotę 31 lipca 2021 r. na łamach magazynu „Wolna Sobota” przedruku tekstu Hannesa Steina „Utnij piersi, a potem się zobaczy”, recenzji książki „Nieodwracalne szkody” Abigail Shrier. Po prawdzie nie mamy pewności, czy to koniec. Przedruk tekstu Steina spotkał się z reakcją Fundacji Trans-Fuzja w postaci przesłanego do redakcji i upublicznionego listu Zarządu Fundacji. Na publikację tekstu zareagowało także wiele organizacji, kolektywów, indywidualnych osób wypowiadających się w obronie praw osób transpłciowych. W przesłanej do Fundacji Trans-Fuzja i upublicznionej odpowiedzi, „Gazeta Wyborcza” zapowiada kolejne „zaangażowane” teksty poświęcone transpłciowości. Biorąc pod uwagę dotychczasowe publikacje, nie wiemy, jak to rozumieć – obiecują czy straszą? – to list otwarty Fundacji Trans-Fuzja, transpłciowej społeczności i osób sojuszniczych do „Gazety Wyborczej”, który podpisał Piotr Kuta, tu jako Nina Kuta – TransGrysy. List podpisała też między innymi Sylwia Chutnik, Natalia Broniarczyk z Aborcyjnego Dream Teamu, czy zadymiarz z warszawskich ulic, Linus Lewandowski – członek zarządu, generał Homokomanda.
Nie żal mi typa
Kuta to oczywiście ulubieniec lewackich tytułów, w tym Krytyki Politycznej (w ciągu 2 lat dostała 20 milionów wsparcia od Machnowskiej – Góry) na łamach której czytamy:
Szerzenie publicznych lęków przed osobami trans rzekomo ostrzącymi sobie zęby na zajęcie kobiecych przestrzeni przypomina mi narracje skrajnej prawicy, równie mocno lękającej się społeczności LGBT+ – mówi transaktywistka Nina Kuta. Najbardziej oczywistym przykładem jest posługiwanie się deadname’em, czyli imieniem nadanym osobie trans przy urodzeniu, ale już przez nią nieużywanym. W przypadku Margot mamy z tym do czynienia nagminnie. Często zdarza się też używanie niewłaściwego rodzaju gramatycznego. To niestety zwykle wynika ze złej woli i niechęci uszanowania jasno deklarowanych wyborów danej osoby.
Kuta jest zwolennikiem tranzycji dzieci, „Trzeba poluzowania władzy rodzicielskiej” – takim wpisem zachęcał do odebrania rodzicom decyzyjności o własnych dzieciach. Cel? deformowanie człowieka, czyli inaczej tranzycja. Kuta walczy od lat o to, by dzieci mogły przyjmować hormony i blokery nawet wbrew woli matki i ojca.
Ten aktywista lgbt, który doradzał ostatnio rządowi, przyznaje, że nie żal mu polskiego żołnierza, który zginął w obronie kraju.
Anarchiści też wyrażają swoje zadowolenie
Krytyka Polityczna dostała od miasta Warszawy w ciągu 2 lat aż 20 milionów złotych wsparcia