[KOMENTARZ] Jarosław Osowski z GW to dziennikarz czy „dziennikarz”? Odpowiedź dają sami aktywiści….
Kiedy ktoś zamierza brać się za dziennikarstwo to musi wiedzieć, że jest to posługa – dokładnie taka sama jak ksiądz czy lekarz. Niestety, regresja dotknęła nie tylko branże sztuki, kultury ale być może najważniejszy regres dotyczy mediów – szeroko pojętych. Od lat można odnieść wrażenie, że dziś w branży dziennikarskiej mamy samych aspirujących. Na pewno jest nim Patryk Michalski z Wirtualnej Polski, udający dziennikarza, a jest zwykłym obsesjonistą. Na punkcie prezesa Kaczyńskiego i polskiej prawicy ma brzydko mówiąc zajoba, co zauważają już nawet ludzie z jego branży czy politycy. Mamy niejakiego Adama Byśka, który swoją nienawiścią i grafomaństwem mógłby obdzielić redakcję Onetu, TVNu czy Wyborczej, której nie powstydziłyby się wszystkie Złe Moce razem wzięte. I właśnie w tej Wyborczej pracuje Jarosław Osowski.
Kto wyznacza mu granice wolności dziennikarskiej?
Mały, niezbyt urodziwy, robiący wrażenie chodzących kompleksów. To pierwsze wrażenie, które rzuca się w oczy. Przyjmijmy nawet, że to pierwsze wrażenie dehumanizuje i jest mało eleganckie. No dobrze. Jest dziennikarzem w rzekomo opiniotwórczej gazecie, która ma relacjonować warszawską rzeczywistość. Dotychczas nawet jeśli kupowałeś wyłącznie GW dla jej stołecznego dodatku, to wiedziałeś, że Stołeczna to azymut, i tytuł warty zaufania – mowa jedynie o stołecznym dodatku. Nie wiadomo co się porobiło z GW, że od jakiegoś czasu swoich czytelników traktuje jak idiotów. Jak widać tymże odbiorcom takie traktowanie nie przeszkadza.
Takim aspirującym do bycia dziennikarzem jest niejaki Jarosław Osowski, który na nieszczęście warszawiaków i Warszawy pracuje w dziale owej Stołecznej. O tym panu piszemy już któryś raz. To, że jest aktywistą już wiemy, że jest źle wychowanym (i tak bardzo subtelnie ujęte) jegomościem wiemy – wyzywanie kierowców i przeciwników SCT czy sppn przez Osowskiego powinno być traktowane jako poradnik dla głupców – ale parę dni temu dowiedzieliśmy się nowej rzeczy, która w naszych oczach tego faceta po prostu dyskredytuje. Po nieudanej zmowie i akcji, która nie doszła do skutku, a która była wymierzona przeciwko Lejkowi (dyr. metra warszawskiego) taki człowiek powinien być objęty anatemą! DOŻYWOTNIĄ, tym bardziej też inspirował już wcześniej tego rodzaju wybryki. To, że jest „specem” od infrastruktury wiemy, że jest „specem” o transportu i komunikacji też wiemy, ale jednej rzeczy nie wiedzieliśmy…
Jak wiadomo aktyw ma swoje kanały komunikacyjne, na których bredzi o swojej wizji świata. Z tego kanału też dowiedzieliśmy się o szykowanej akcji utrącenia Jerzego Lejka. Agora chciała przejąć nośniki reklamowe w metrze. I z tego też kanału dowiadujemy się, że pan Osowski jest po prostu zwykłym niewolnikiem trzymanym mocno za pysk. Ale nie wiadomo czy przez aktyw czy przez Ratusz. Kto wyznacza mu granice wolności dziennikarskiej? Kto o tym decyduje, jeśli ów „dziennikarz” (pisanie w cudzysłowie jest adekwatne) pisze krytyczny tekst pod adresem Zarządu Transportu Miejskiego i…. usuwa go po ….godzinie…Przypomina towarzysza Mrozka (też z GW), wystarczył jeden merytoryczny artykuł materiał na naszych łamach, w którym zdemaskowaliśmy intencje owego „dziennikarza”, który specjalizuje się w sianiu nienawiści i dezinformacji. Nie na długo, bo znów ma atak i znów chce wywalić Bernatowicza z CSW Zamek Ujazdowski. Ale kompletnie jest niezrozumiałe jego wysyłanie w mediach społecznościowych zaproszenia do grona znajomych do naczelnego Portalu…
Ale to i tak nie ma znaczenia bo za pięć lat warszawiacy wybiorą uśmiechnięta kładkę, może i drugą i trzecią – że budowana na „nielegalu” i bez odbiorów technicznych? To nie ma znaczenia. Znaczenie ma przekaz owych „dziennikarzy” a przekleństwem dzisiejszych czasów jest, że to oni mają głos. Ale jak widać nawet wierni fani czasami mają dość….
No i należy złożyć wyrazy współczucia mieszkańcom Radomia – Osowski zaczął pisywać o nim…