5 V 1957r. we wszystkich polskich parafiach złożono Jasnogórskie Śluby Narodu ułożone przez bł. Prymasa kard. S. Wyszyńskiego
Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego – tak nazywa się już od 60 lat zarówno sam tekst o treści religijno-moralnych przyrzeczeń, jak i samo wydarzenie, które odbyło się na Jasnej Górze, w Częstochowie w ciągu dwóch dni: 25 i 26 sierpnia 1956 roku. Dla powojennych dziejów narodu polskiego obydwie te rzeczywistości – fakt historyczny, jak i złożony wtedy akt ślubowania są nadal bardzo ważne, wprost fundamentalne. Św. Jan Paweł II nazwał je „Polską Kartą Praw Człowieka”. Wciąż pozostają rachunkiem sumienia.
Odnowa Kościoła
Kilka kartek z tekstem „Ślubowania”, napisanych przez uwięzionego przez komunistów kardynała Wyszyńskiego, znaczyć miało bowiem dla całego narodu nieporównanie więcej, niż oparta na bagnetach wojsk sowieckich i przyjęta w 1952 roku konstytucja państwa polskiego o nowej nazwie – Polska Rzeczypospolita Ludowa. Chociaż minęło już pół wieku od tamtego dnia – nadal jednak trudno byłoby wielu młodym Polkom i Polakom odpowiedzieć na takie podstawowe pytania. Tekst historycznego „Ślubowania”, jak i nawet samo to wydarzenie, wciąż pozostają – mimo historycznej niepodważalności – dla młodej generacji Polaków bliżej nieznane, a przez niektórych starszych wiekiem nawet są jakby… zapomniane i niedoceniane.
Trudno się temu dziwić. Milczą bowiem wciąż uparcie o samym wydarzeniu liczne podręczniki szkolne – i to nawet oficjalnie dopuszczone do nauki historii najnowszej w polskich szkołach! Czyżby więc sama pamięć o tym patriotyczno-religijnym wydarzeniu i tekście ślubowań sprzed półwiecza była wciąż nadal tak „niebezpieczna”, tak nieobliczalna w swych inspiracjach, swej mocy przemian i potencjalnych skutkach, że lepiej może o nim po prostu nie mówić i próbować je przemilczeć?! Trzeba jasno zdawać sobie sprawę, że w 1956 roku mijało zaledwie pierwsze dziesięć lat od zakończenia II wojny światowej. Od czasu klęski i pogardy. Ludzie z trudem odnajdywali się po przeżyciu gehenny wojennej. Potracili najbliższych, zdrowie, domy, całe mienie. Po pożodze wojennej nastał dla nich pokój, lecz szybko przekonali się, że był to terror oprawców z UB i MO. Pod hasłami odbudowy kraju ze zniszczeń wszyscy zdolni do pracy wykorzystani zostali przez partię do budowy nowego państwa – PRL.
Zaledwie w trzy lata po śmierci Stalina, kiedy zatrzeszczały okowy ludobójczego komunizmu, przybyło do Częstochowy – do sanktuarium maryjnego na Jasnej Górze, około miliona ludzi. I to już dla sowietów i władzy „ludowej” PRL-u mogło być jednoznacznie manifestacją tylko jednego: patriotyzmu i wiary. I było w rzeczy samej! To był widoczny protest i głośne „nie” dla ich nowego porządku społecznego i socjalistycznej moralności. To był oczywisty sprzeciw społeczeństwa wobec usilnie wcielanych w życie zasad ideologii marksizmu-leninizmu. To było natomiast publiczne wyznanie wiary religijnej przez Polaków. To był czytelny znak udzielenia poparcia przez szerokie masy dla Kościoła i więzionego od trzech lat Prymasa Polski Wyszyńskiego. To wszystko było zatem jawnym podważaniem nowego ustroju i zdecydowanym sprzeciwem wobec dyktatury rządzącej partii – PZPR. Taki też, masowy sprzeciw wobec wszystkich dotychczasowych poczynań tzw. „ludowej” władzy, stawiał więc pod znakiem zapytania wiarygodność i dalsze rządy samej partii.
Z drugiej strony pamiętać trzeba, że „Ślubowania jasnogórskie” to był jawny znak życia Kościoła. Kościoła najpierw eksterminowanego w czasie wojny przez hitlerowców, a następnie metodycznie prześladowanego przez komunistów. Wobec słynącego od pokoleń łaskami, cudownego obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, Królowej Polski – starzy i młodzi, mężczyźni, kobiety i dzieci, duchowni, chłopi, robotnicy, inteligencja, słowem – ludzie każdej kondycji, warstwy społecznej i zawodu, składali w sposób uroczysty swoje religijne ślubowanie. Słowa ślubowania za odczytującym ze szczytu, mówił w sercu swoim każdy ze stojących na placu pod wałami Jasnej Góry. Lecz głośno, wszyscy razem wypowiadali to jedno, jedyne zdanie – „Królowo Polski, przyrzekamy!”. A w treści swojej „Ślubowania” okazywały się być programem Kościoła zmierzającym do zachowania i odnowy życia moralnego, religijnego całego społeczeństwa polskiego.
Główne uroczystości odnowienia ślubów narodu, nawiązujących do ślubowania króla Jana Kazimierza z 1656r., odbyły się na Jasnej Górze w dniach 25-26 sierpnia 1956 r. w święto Matki Boskiej Częstochowskiej i na zakończenie Roku Maryjnego. Poprzedziła je odprawiana na Jasnej Górze dziewięciodniowa nowenna.
Pełna konspiracja
Na uroczystości te przybyło 38 księży ordynariuszy, biskupów i sufraganów, na czele z ks. biskupem Michałem Klepaczem, a także liczne delegacje i goście z Holandii, Węgier, Polonia zagraniczna oraz ogromne rzesze wiernych. Ks. bp sufragan Stanisław Czajka skierował do proboszczów i administratorów kościołów w Częstochowie polecenie, aby w nocy z 25 na 26 sierpnia pozostawili dla przybywających pielgrzymów otwarte kościoły. Także Jasna Góra była otwarta nocą. W okolicach jasnogórskiego klasztoru uruchomiono 60 specjalnych bufetów, w mieście otwarte były liczne kawiarnie i jadłodajnie. Aleja N.M.P. była zastawiona straganami i kramami, głównie z dewocjonaliami. W głównym dniu uroczystości aleja przeznaczona była wyłącznie dla ruchu pieszego (wyjątek stanowiły np. wozy dowożące napoje). Sprawnie pracowały także liczne punkty sanitarne, w trakcie uroczystości zanotowano jeden przypadek śmiertelny. Liczbę zgromadzonych pątników szacuje się na ponad milion. W klasztorze zgłoszono urzędowo ponad 450 kompanii czyli grup pielgrzymkowych. Pielgrzymi przybywali z całej Polski, odpowiadając tym samym na apel Jasnej Góry, która z pomocą założonego w przyszłości Instytutu Ślubów Narodu wysłała do parafii w całej Polsce około 7 tysięcy listów. Proszono w nich o duchową łączność z klasztorem i o liczne przybycie pielgrzymów, a także poinformowano, że zostanie wyniesiony na Wały obraz Matki Bożej i odbędzie się modlitwa.
„Wysyłaniu listów towarzyszyła pełna konspiracja – odpowiada o. Jerzy Tomziński, ówczesny przeor Jasnej Góry – jednego dnia, w czwartek tuż przed planowaną uroczystością, czterdzieści osób, 14-15-latków wrzucało listy do różnych skrzynek w Polsce. (…) To jest fenomen Jasnej Góry – wspomina dalej o. Tomziński – pamiętajmy, że przecież w ten czas nie było prasy, radia, telewizji, tak jak dziś, Przeor napisał prywatny list do proboszcza, wszyscy księża czytają ten list, efekt – na Jasną Górę przybywa blisko milion ludzi, tego nikt nie wytłumaczy, to uczynił Duch Święty”.
Cała Jasna Góra stała się swoistym konfesjonałem, ponieważ ogromna rzesza wiernych, pragnących przystąpić do sakramentu pokuty spowodowała, iż księża słuchali spowiedzi na stopniach, w załomach murów, wszędzie gdzie było miejsce. Równocześnie spowiadało 200 kapłanów. Około 160 tysięcy osób przystąpiło do sakramentu pokuty. W ciągu trzech dni uroczystości na Jasnej Górze rozdano 300 tysięcy Komunii świętej, w pozostałych kościołach Częstochowy – około 200 tysięcy.