[NASZ NEWS] To im warszawiacy mogą podziękować, że nie powstaje most Krasińskiego – BARDZO POTRZEBNA INWESTYCJA!
Na zdjęciu widzimy dwóch sybarytów cieszących się życiem na wspólnych wakacjach, bo rodziny Panów świetnie się znają, i jak widać bardzo się lubią. Wspólnie również działają na szkodę Warszawy i warszawiaków. Po lewej stronie widzimy radnego Żoliborza Konrada Smocznego – o którym dosłownie wczoraj pisaliśmy – z antyspołecznej i antymiejskiej organizacji Miasto Jest Nasze, i niejakiego Michała Kostrzewę. W tle jest jeszcze Stowarzyszenie Żoliborzan z Michałem Rapackim jako przewodniczącym organizmu. O Panu Rapackim też kiedyś napiszemy.
Najwyższa pora na most Krasińskiego
Ostatnie wyniki pomiarów ruchu na mostach, jakie znalazł jeden ze społeczników (dziś już radny) na stronie ZDM dotyczą 2021 roku. Co z niego wynika
– most Grota Roweckiego jest najbardziej obciążoną przeprawą. O tym wiedzą, i przekonują się na własnej skórze, codziennie mieszkańcy Białołęki i Targówka. Dziennie mostem przejeżdżało w 2021 roku średnio ok. 200tys. pojazdów. Ruch nieznacznie zmalał w porównaniu do tego w 2019. Niestety nie ma danych za 2023…zapewne jest większy!
– przez dwie kolejne najbardziej obciążone przeprawy (most Łazienkowski i Siekierkowski) latem 2021 przejechało w sumie mniej pojazdów niż jednym Grotem!
Miasto powinno jak najszybciej dać zielone światło na realizację mostu Krasińskiego, tym bardziej że nowa przeprawa jest pilnie potrzebna i pozwoli:
chociaż trochę zdjąć ruch lokalny z mostu Grota i dać alternatywę w dotarciu na lewy brzeg,
przedłużyć planowaną linię tramwajową na Zieloną Białołękę do pl. Wilsona zapewniając tym samym dojazd zarówno do M2 jak i M1,
obsłużyć wielkie osiedla planowane na terenach dawnego FSO Żerań – właśnie zaczynają się konsultacje w sprawie tej inwestycji,
most będzie także ciekawą propozycją dla rowerzystów na przedostanie się przez Wisłę.
Ale jak na razie miasto działa irracjonalnie z wielką szkodą na rzecz rozwoju Warszawy, bo w Zarządzie Dróg Miejskich zasiada Łukasz Puchalski, i jako dyrektor realizuje plac niszczenia Placu Wilsona, o czym niejednokrotnie pisaliśmy.
Znów o krok do przodu
Od paru lat na naszych łamach piszemy regularnie o zorganizowanej akcji, która ma na celu pauperyzację Warszawy – lub prawdziwą gentryfikację, w imię drzewek, śpiewających ptaszków i zielonych placów Warszawy. Jak wiemy „aktywiści” realizują hasło Śpiewaka, który już pięć lat temu rzucił hasło zamieniania placów i rond na miejsce wypoczynku. Ten arcygłupi i arcyszkodliwy pomysł realizowany jest konsekwentnie przez towarzyszy przez żoliborskie Miasto Jest Nasze, między innymi przez Smocznego i właśnie Kostrzewę.
Moja decyzja o ubieganiu się o kolejną kadencję w wyborach samorządowych wynika z głębokiego przekonania o znaczeniu Żoliborza jako wyjątkowego miejsca do życia, gdzie mieszkańcy mogą aktywnie wpływać na decyzje dotyczące ich najbliższego otoczenia. W moim programie priorytetowe są działania na rzecz redukcji hałasu w rejonie Kępy Potockiej i Wisłostrady, przywrócenie Placowi Wilsona jego pierwotnej roli, zgodnie z tym, co sugeruje sama nazwa – miejsca będącego placem, a nie rozległym węzłem komunikacyjnym –można przeczytać na stronie Smocznego.
Pan aktywista chce uchodzić za autorytet, a tymczasem nie zna własnego języka ojczystego, co gorsza nie ma pojęcia o czym pisze. W Słowniku Języka Polskiego PWN „plac” to: „duża, wolna przestrzeń w mieście powstała najczęściej przy zbiegu ulic, zwykle otoczona budynkami”. Powtórzmy: duża, wolna przestrzeń w mieście powstała najczęściej przy zbiegu ulic, zwykle otoczona budynkami. Jak są ulice i budynki to musi być komunikacja! Sam plac Wilsona został wytyczony ok. 1923 roku według projektu Józefa Jankowskiego, Tadeusza Tołwińskiego i Antoniego Jawornickiego (ówcześnie naczelnego urbanisty warszawskiego) w ciągu ulicy Adama Mickiewicza, który miał zresztą co do Żoliborza dość szerokie plany. Plany pełne rozmachu nie zostały nigdy zrealizowane – pierwszą przeszkodą była warszawska Cytadela, która zablokowała rozwój tej części miasta na dobre ponad 100 lat, druga przeszkodą wojna. Zatem Smoczny bredzący coś o placach udowadnia swoją indolencję – ciągle piszemy, że ci ludzie nie znają nawet historii własnego miasta. A ludziom wciska kit! A my znów jesteśmy o krok do przodu i wszystko to przewidzieliśmy – ZDM razem z aktywem (i narzędziem jakim jest Budżet Obywatelski) wyciszają tę arcyważną miejską arterię.
Most Krasińskiego był planowany przed wojną
Zatem może krótka lekcja historii Warszawy, przy okazji Smoczny się czegoś nauczy.
Po zburzeniu części fortów i włączeniu pozostałych do Warszawy w okresie międzywojennym następuje sukcesywna urbanizacja. W 1916 roku, pod kierunkiem Tadeusza Tołwińskiego, powstaje Szkic wstępny planu regulacyjnego m.st. Warszawy obejmujący miasto w rozszerzonych właśnie granicach. (…) W środowisku warszawskim powstał Szkic wstępny planu regulacyjnego m.st. Warszawy opracowany w roku 1916 przez zespół pod kierunkiem T. Tołwińskiego. Szkic uwzględniał specyfikę miasta – przewidywano rozwój w kierunku południowym, a organizm urbanistyczny związano z Wisłą. Wprowadzono linię średnicową i połączenie dzielnic północnych z południowymi (trasa N–S, przebicie Ogrodu Saskiego).
(…)
W planie z 1938 roku adaptowany jest z planu A. Jawornickiego układ rejonu pl. Grunwaldzkiego. Teren Żoliborza Południowego przecięty jest N–S trasami ulic Burakowskiej i Przasnyskiej. Brak wewnętrznych powiązań W–Z, co wynika z niedostępności terenu ul. Krasińskiego — ul. Burakowska — tory PKP — ul. Przasnyska, zabudowanego barakami. Ulica Krasińskiego jest w tym planie trasą mostową — na zachód przedłużona jest ul. Hanny Krzemienieckiej, na wschód przebiega na północ od Cmentarza Bródnowskiego. Okólna (wokół pl. Grunwaldzkiego) ul. Łączności wiążę się na wschód od ul. Stołecznej (trasy N–S) z ul. Henkla i ul. Lisa-Kuli.
(Plac Grunwaldzki. Warsztaty projektowe dotyczące zagospodarowania placu Grunwaldzkiego, OW SARP 2015).
Komentarz i Apel do Rady Miasta
Smoczny i Kostrzewa jak widać przewyższają swoją wiedzą i doświadczeniem naszych mistrzów stołecznej urbanistyki, i lepiej wiedzą jak Warszawa powinna się rozwijać! Ba, angażują do tego nasze pieniądze, i dyktują innym mieszkańcom Warszawy co mają robić. Pan Kostrzewa, który ochoczo jeździ po świecie i podziwia na przykład trasy w górzystej części Arabii Saudyjskiej, tu w Warszawie ma inną optykę. Ten CEO firmy, która produkuje śmieszne gry mobilne z mikropłatnościami – płać, żeby wygrywać, razem ze Smocznym i innymi osobami (kupa bredni z tymi 20 tysiącami osób) terroryzuje nas bo tak mu się podoba.
W ustach faceta, który za publiczne pieniądze urządza sobie i swoim towarzyszom życie, zarzucanie komuś lewactwa i pouczanie aby nie wyciągać jak to pisze łap, nie brzmi nawet śmiesznie a komicznie, abstrahując już od pogardliwego tonu jakim zwraca się do ludzi. Kostrzewa nie napisze oczywiście ile ZDM wpompował kamratom na Żoliborzu rowerowych udogodnień.
Przypomnijmy już na zakończenie. Kostrzewa sprzedający śmieszne gry mobilne z mikropłatnościami przejął razem ze Smocznym, czyli MJN rolę naczelnego urbanisty Żoliborza. To możliwe w dzisiejszym świecie parweniuszy, uzurpatorów, cwaniaków, celebrytów, nieuków i prostaków. To możliwe w Warszawie, którą zalała czerwona elita, która od 1945 roku urządza nam miasto, ale gorzej, bo ta dzisiejsza to po prostu zwykłe szkodliwe gamonie.
Apelujemy z tego miejsca do Rady Warszawy! Rolą Rady Warszawy jest dbałość o WSZYSTKICH mieszkańców Warszawy i przyszłościowe patrzenie na nasze miasto. Rolą Rady Warszawy nie jest promowanie świętego zielonego spokoju z ptaszkami w tle i leżakami na strategicznych placach czy rondach, ale dbałość o WIELOWYMIAROWY ROZWÓJ Warszawy. I dlatego Rada Warszawy musi wziąć na poważnie budowę mostu Krasińskiego, aby między innymi przyszłościowe inwestycje mieszkaniowe po prawej stronie Wisły nie okazały się być za parę lat zmorą dla ich mieszkańców.
A Murator i inne magazyny lobbujące deweloperów niech przestaną działać nie szkodę Warszawy i nas, warszawiaków. A Smoczny, Kostrzewa i wszyscy, którzy działają na szkodę naszej Warszawy i nas powinni być objęci dożywotnią banicją!
A tu o innej hucpie aktywu, która może kosztować warszawiaków kolejne miliony