[TYLKO U NAS] Oto jeden z twórców pralni pieniędzy (SPPN), dewastacji warszawskich ulic, Tempo 30 i innych

Tego nie przeczytasz na łamach Wyborczej, Nowej Warszawy, Dzieje się w Warszawie, Raportu Warszawskiego, Gazety Żoliborskiej i innych tak zwanych warszawskich wolnych mediów, bo pracujący tam tak zwani dziennikarze chcą abyś jako mieszkaniec stolicy Polski był okradany. Ale za tę kradzież w normalnie funkcjonującym kraju jej autor poszedłby siedzieć a jego majątek zostałby skasowany. Tak samo poszliby ci, którzy tę kradzież promowali, czyli sutenerzy udający dziennikarzy tak samo jak Migas, Buciak, Czajkowski czy Mencwel, którzy jawnie promują okradanie ludzi. Ale być może warszawiacy chcą być traktowani jak idioci i na to zasługują? To po co demaskujemy? Bo zawsze wśród tłumu baranów znajdą się jednostki myślące.

Ani jedna złotówka z SPPN nie trafia do miasta – działa jak klasyczna pralnia pieniędzy

Dziś opiszemy spektakularną i mocno kontrowersyjną karierę człowieka znikąd, który jest współodpowiedzialny za ruch kołowy w Warszawie. To rzekomo inżynier ruchu drogowego,  któremu warszawiacy już dziś mogą dziękować za zdewastowanie setek warszawskich ulic. Do niedawna bliski pracownik byłego prezydenta Warszawy, Michała Olszewskiego. O jego dokonaniach zawodowych wcześniej nie wiadomo nic.

SPPN przynosi dochód (realny) do budżetu miasta na poziomie 200 mln PLN rocznie. I pewnie nikt nie wie, że cała organizacja i implementacja SPPN generuje także koszty. Sama się przecież nie zrobi, nie zorganizuje i nie utrzyma. I tu dochodzi do kuriozalnej sytuacji. Cały dochód – w tym przypadku 200 milionów rocznie, który przynosi program SPPN, idzie na obsługę owego SPPN. Zatem jeśli ktoś myśli, że dzięki SPPN doczeka się remontu ulicy jest w wielkim błędzie. Cała kasa trafia do tych co ten system wymyślili, promowali a teraz go obsługują.

Dochód z SPPN idzie na przykład umiejscowienie parkometrów, które kosztują, szczególnie ich serwis i utrzymanie. Kolejne koszty to rozszerzanie kolejnych stref. Trzeba KOMUŚ zlecić projekty organizacji ruchu, wdrożyć je, postawić oznakowanie pionowe i wymalować oznakowanie poziome. Aby był utrzymany poziom wpłacalności na konto systemu, musi być dużo parkometrów. Później trzeba zgodnie ze standardami wymalować miejsca pod SPPN, z krawężnikami, zielonymi wysepkami itp. Wszystko to zostanie zapakowane do projektu organizacji ruchu. Później to trzeba zatwierdzić przez szereg biur w ZDM, Policję, Urząd Dzielnicy i Inżyniera Ruchu. Wszystkie te ruchy podnoszą koszty parkowania. Trzeba zatem wprowadzić regulaminy opłat na radzie miasta, a potem trzeba zorganizować cały proces sprzedaży usługi parkingowej w tym; rozliczanie, przyjmowanie pieniędzy i dokumentowanie, plus windykacja należności z tytułu kar. Później wlącza się Osowski z Wyborczej, Migas, Durlik, Puchalski, Mencwel, Buciak, Biejat, Zieloni, Warszawski Alarm Smogowy i inni spece z bdrów dwadzieścia cztery czy jak im tam.

To również ten człowiek stoi za systemowym rugowaniem miejsc parkingowych w Warszawie.

SPPN zmniejsza liczbę miejsc parkowania chcąc wyznaczać pod te płatne tj. wyznacza te, które mają być oznaczone znakami parkowanie płatne i koniec parkowania z parkometrami po to aby legalnie pobierać opłaty. Miejsca parkingowe bez SPPN nie mają oznaczenia parking, nie mają konkretnych znaków drogowych i poziomych, często są na chodniku, wzdłuż drogi, ze zmaksymalizowaną liczbą miejsc. Organizując SPPN i dostosowując projektami organizacji ruchu, automatycznie zabierana jest wolna przestrzeń do parkowania samochodów. SPPN bezsprzecznie zmniejsza liczbę miejsc, bo mają ku temu nastęoujace narzędzia; zielone wysepki zielone, wyłączona strefę z ruchu, itp. itp. Kolejne koszty to malowanie, odświeżanie oznakowania poziomego i pionowego (koszty takich usług w roku są ogromne), i nie trzeba tłumaczyć, że wszystko to liczone jest w grubych milionach – farba się ściera, uszkodzone znaki drogowe itp.

Potem trzeba podpisywać umowy na obsługę systemu parkowania (umowy 10 letnie), parkometrów, systemów płatności – firmy zewnętrze biorą kilka milionów zł miesięcznie za obsługę techniczną parkometrów i dzierżawę sprzętu do skanowania tablic rejestracyjnych pojazdów. Miasto Warszawa nie dopracowała się takiego autorskiego systemu. Lepiej dać zarobić swoim kolegom.

Kolejne pieniądze to służby – patrole piesze kontrolujący parkowanie, pracownicy ZDM na etacie kontrolują z czytników tablice rejestracyjnych, szczególnie tam gdzie nie wjadą samochody elektryczne ze skanerem. Kasa idzie też na dziesiątki patroli pieszych. Pieniądze też idą na wielką flotę samochodów elektrycznych i systemy skanowania numerów rejestracyjnych pojazdów. Przecież takie systemy nie są za darmo – miasto za nie płaci milionami złotych miesięcznie, utrzymuje sprzęt w sprawności, czyli; skanery, pojazdy, czytniki, ubezpiecza je za setki tysięcy złotych).

No i finał – wprowadzenie strefy czystego transportu, a co za tym idzie wprowadzenie nowych projektów organizacji ruchu, ustawianie znaków drogowych, planowana kontrola cyfrowa samochodów w strefie pod kątem spełniania norm emisji w ramach strefy.

Kimże Tamas Dombi jest?

Rok 2017 – po 17 latach funkcjonowania Biura Drogownictwa i Komunikacji – Hanna Gronkiewicz Waltz stwierdza: jest źle, i zlikwidowała biura BDiK. Powołuje się na jego miejsce Biuro Polityki Mobilności i Transportu.

Po 4 latach w 2021 – likwiduje się Biuro Polityki Mobilności – Rafał Trzaskowski stwierdza: jest źle, i następuje likwidacja biura BPMiT w zamian powołuje się Biuro Zarządzania Ruchem Drogowym, a jednostki podległe tj. ZTM, ZDM, ZOM i ZRiKD trafiają pod kontrolę Biura Funduszy Europejskich i Polityki rozwoju (z resztą bardzo intuicyjnie – brawa dla Prezydenta i kadr Ratusza – zarządzanie drogami pod fundusze UE, pytanie czy długo nad tym myśleli?).

Biuro Polityki Mobilności i Transportu krytykowało działania Łukasza Puchalskiego i Tamása Dombiego i zapewne to była przyczyna usunięcia niewygodnych ludzi a przy okazji zlikwidowano BPMiT, nowo powołane w 2021r. Biuro Zarządzania Ruchem Drogowym oddaje się w ręce nikogo innego jak … Tamása Dombiego.

Gazeta Wyborcza pisała w 2017r:Janusz Galas żegna się ze stanowiskiem miejskiego inżyniera ruchu po 17 latach niezliczonych wpadek.” Czytamy, że podobno podpadł kierowcom za wprowadzanie buspasów i za zasłanianie folią zielonych strzałek, a rowerzystom za czerwone fale na światłach. Już oficjalnie powiedzieć, że obecni inżynierowie ruchu w Warszawie pobili rekord Galasa za: jak to mu zarzucali „niezliczone wpadki”… Trzaskowski, Dombi, Puchalski biją go na głowę. A miało być lepiej… jest gorzej i nowe biuro z nowymi urzędniczymi etatami na czele z dyrektorską pensją kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie Tamása Dombiego na które płacimy my – podatnicy.

Poniżej linki jak to miało być lepiej po zmianach, a życie pokazało że jest tylko gorzej;

https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,21328279,nowe-otwarcie-w-ratuszu-i-wielka-reorganizacja-czyli-wypadki.html
https://tvn24.pl/tvnwarszawa/ulice/koniec-inzyniera-galasa-rewolucja-w-drogownictwie-ls122054
https://tvn24.pl/tvnwarszawa/ulice/warszawa-trzaskowski-likwiduje-biuro-polityki-mobilnosci-st5053570

Ciekawy artykuł też z 2017 roku przed zbliżającymi się wyborami w tamtym okresie:
https://izoliborz.pl/artykul/zoliborz-trzeciego-swiata/303152

a w artykule czytamy:

Pan Tamás Dombi stwierdził, że Żoliborz jest Trzecim Światem, jeżeli chodzi o parkowanie, że dzielnica nie robi nic, by sytuację poprawić.” Niestety po objęciu przez niego Biura Zarządzania Ruchem Drogowym jeszcze bardziej dewastuje Warszawę.

Inżynier bezruchu

Jak wszyscy widzimy, na ulicach naszego miasta inżynier bezruchu postanowił „uspokojać ruch”. Zaczęło się od osłupkowania ulic. Wydaje się, że słupków jest już ich dziesiątki jak nie setki tysięcy, tego nie wie nawet Zarządca ulic m. st. Warszawy. Zwężania ulic, tu klasykiem jest już ul. Sokratesa czy Kondratowicza. Sokratesa po zmianach naszych geniuszy praktycznie jest zakorkowana cały czas. Ale niewiele osób wie, że postanowiono również zwęzić Al. Jerozolimskie do 2 pasów w każdą stronę z czym jeden pas będzie BUS-pasem oraz likwidację dwóch rond. Na dodatek z parkowania skośnego ma zostać wprowadzone parkowanie równoległe, co znacznie ograniczy ilość miejsc parkingowych w tej okolicy, których i tak jest w centrum mało. 

Odpowiedzialny jest również za ograniczenie ilości miejsc parkingowych, zarówno w SPPN jak również na innych ulicach, czego efektem są takie kartki za szybami samochodów. Nie od dziś wiadomo, że miasto zapewnia ok 50% do 60 % miejsc parkingowych w strefie SPPN. Ale o tym napiszemy oddzielny artykuł. To on w końcu jest odpowiedzialny za wprowadzenie tysięcy spowalniaczy i zwężanie ulic. Dziś wiadomo, że wprowadzenie strefy tempo 30 to też jego zasługa.

 



🔷 WPIERAJ JEDYNY PORTAL STOŁECZNY, KTÓRY WALCZY O LEPSZĄ WARSZAWĘ. Możesz nas wesprzeć zapraszając nas na kawę: https://buycoffee.to/portalwarszawski

Lub dokonać bezpośredniej wpłaty na numer: 61102049000000890231388541 – dopisek: DAROWIZNA

 


 

Portal Warszawski. O krok do przodu

 

 

Wspieraj niezależne warszawskie media.

Dzięki Tobie możemy pełnić naszą misję

Konto do wpłat: 61102049000000890231388541

w tytule wpłat: Darowizna

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły