80 lat temu w ramach odwetu za zabicie Kutschery, Niemcy rozstrzelali ok. 300 więźniów Pawiaka

1 lutego 1944 r. został wykonany wyrok śmierci na Dowódcy SS i Policji na dystrykt warszawski (SS-Brigadeführera und Generalmajora der Polizei) Franzu Kutscherze. Kutschera był zbrodniarzem niemieckim odpowiedzialnym za terror i egzekucje uliczne w Warszawie. Zamach na „kata Warszawy” przeprowadził Oddział Dywersji „Agat” Szarych Szeregów AK. Rozkaz zgładzenia Kutschery wydał dowódca Kierownictwa Dywersji Komendy Głównej AK pułkownik August Emil Fieldorf „Nil”.

Łapanki

Łapanki i egzekucje publiczne stały się codziennością. W ciągu zaledwie trzech i pół miesiąca ‒ od połowy października 1943 do końca stycznia 1944 r. ‒ zamordowano ok. 5 tys. Polaków. Co najmniej 1,2 tys. z nich stracono na ulicach salwami karabinów maszynowych lub na szubienicach. Ofiarami byli przypadkowi ludzie pojmani w obławach, a także osoby związane z podziemiem ‒ te ostatnie ginęły jako „więźniowie polityczni”, pozbawiane życia potajemnie, najczęściej w ruinach getta. Niemcy spodziewali się, że zastraszą Warszawę, a zarazem wywołają falę niechęci do podziemia ‒ wszak represje spadały na ludność w odwecie za jego działalność.

Już 13 października, a więc krótko po wejściu w życie rozporządzenia Franka, przez polską stolicę przetoczyła się fala łapanek ‒ gestapowcy i esesmani zatrzymywali ludzi na ulicach, wywlekali ich z tramwajów i mieszkań. Tego jednego dnia do więzień trafiło ok. 1,5 tys. Polaków. W kolejnych miesiącach obławy prowadzono niemal codziennie w różnych dzielnicach, sięgając po żołnierzy Wehrmachtu i Luftwaffe, a nawet rezerwy z Hitlerjugend.

Niemcy rzucili przeciwko miastu niezłomnemu wszystkie siły. Nikt, kto wychodził w domu, nie był pewien, czy do niego wróci. Bywało, że dziennie aresztowano po dwieście osób. Terrorem objęto także wiele miejscowości dystryktu warszawskiego. Pojmanych traktowano jako zakładników.

Straszna zemsta

Franz Kutschera zginął 1 lutego 1944 r., w biały dzień, zastrzelony przez oddział specjalny Kedywu „Pegaz”. Zbrodniarz stracił życie w drodze z domu przy al. Róż do swojej urzędowej siedziby w Alejach Ujazdowskich ‒ tuż przed dotarciem do celu. Brawurowa akcja przeprowadzona pod silnym ogniem z budynku dowództwa SS i policji, trwająca sto sekund, kosztowała życie czterech z dwunastu uczestników. Po odwiezieniu dwóch ciężko rannych kolegów do praskiego Szpitala Przemienienia Pańskiego Zbigniew Gęsicki „Juno” i Kazimierz Sott „Sokół” zamiast, zgodnie z rozkazem, porzucić samochód, ruszyli z powrotem na lewy brzeg Wisły, by ocalić auto. Na moście Kierbedzia natknęli się na blokadę. Nie mieli wyjścia ‒ skoczyli obaj do Wisły, a w wodzie dosięgły ich kule. Dowódcę akcji Bronisława Pietraszewicza „Lota” i Mariana Sengera „Cichego” ‒ obu konających ‒ przewożono do innych szpitali, gdyż Niemcy, ocknąwszy się z szoku, ruszyli w pościg. Pietraszewicz zmarł 4 lutego, a Senger dwa dni po nim.

Okupanci byli żądni zemsty. Już 2 lutego rozstrzelali w Alejach Ujazdowskich 200 Polaków, a w ruinach getta 100. Wspominała Teodora Żukowska „Milena”:

Tych, którzy zginęli […] na miejscu zamachu, dobierano specjalnie ‒ byli to sami młodzi chłopcy. SS-mani Kutschery szykowali się do tego widowiska z prawdziwą radością. Zajmowali w oknach w Alejach Ujazdowskich miejsca jak w lożach teatru. Jeden z nich przyprowadził ze sobą 15-letnią córkę, aby mogła się z nim nacieszyć. Skazanych przywieziono ciężarówkami, z których zrzucano ich jak worki, bijąc i kopiąc. Według ustalonego już rytuału egzekucji ulicznych byli w papierowych ubraniach i mieli zagipsowane usta, aby nie mogli wołać: «Niech żyje Polska!» […]. Strugi krwi zabarwiały papierowe ubrania, spływały na bruk, a później zamieniały się w strumienie zalewające chodnik i jezdnię. […] Kilka godzin po egzekucji Aleje Ujazdowskie wciąż były zamknięte. Gdy stałam na placu Trzech Krzyży odwrócona w tamtą stronę, ciągle jeszcze puszczano strumienie wody, by zmyć krew”.

za: przystanekhistoria.pl

Portal Warszawski

 

Wspieraj niezależne warszawskie media.

Dzięki Tobie możemy pełnić naszą misję

Konto do wpłat: 61102049000000890231388541

w tytule wpłat: Darowizna

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły