57 lat temu zmarł Stanisław Brukalski – architekt, który wspólnie z żoną Barbarą przyczynił się do tego, że Żoliborz stał się miejscem narodzin architektury awangardowej w Polsce
21 stycznia minęło 57 lat od śmierci Stanisława Brukalskiego – architekta, który wspólnie z żoną Barbarą przyczynił się do tego, że Żoliborz stał się miejscem narodzin architektury awangardowej w Polsce. To w dużej mierze dzięki nim żoliborska architektura stawiana jest na równi z osiągnięciami międzynarodowego modernizmu pierwszej połowy XX w. Dom-studio, który zaprojektowali dla siebie, był pierwszym w Polsce przykładem nurtu architektury purystycznej, a osiedle WSM, które współtworzyli – zapisało się na stałe w historii polskiej i zachodniej kultury architektonicznej.
Jak wyglądały ich wspólne początki?
Małżeństwem stali się w 1925 roku, a już w następnym, wspólnie z Bohdanem Lachertem, Józefem Szanajcą, Heleną Niemirowską Syrkusową i Szymonem Syrkusem założyli grupę twórczą Praesens. Postulowali w niej syntezę wszystkich sztuk pod hasłem użyteczności społecznej. Także architektura miała służyć człowiekowi i być zintegrowaną z otaczającą przestrzenią. Projektowane mieszkania miały być dostępne i tanie. Powstawać miały z prefabrykatów, przy zastosowaniu nowych wówczas technik budowlanych. Czynniki: ekonomiczno-społeczny, techniczno-konstrukcyjny i plastyczny okazały się być decydującymi także w projektach Brukalskich.
Pierwszym był projekt IV kolonii dla WSM. To właśnie ich praca wygrała i została wyznaczona do realizacji przez zarząd Spółdzielni w 1927 r. Aby obniżyć koszty zabudowy, Brukalscy w swym projekcie zastosowali komunikacyjny układ galeriowy na piętrach. Dlatego też, budynki tej kolonii nazywano „galeriowcami”. W ramach eksperymentu, w balustradach balkonów i korytarzach galerii wykorzystali rury wodociągowe, siatki z płaskowników, a także pręty o przekroju kwadratowym. Do użytku wspólnego mieszkańców, Brukalscy włączyli również przestrzeń dachów, projektując na nich tarasy. Również w początkach swojej działalności na Żoliborzu, małżeństwo zaprojektowało swój własny dom przy ul. Niegolewskiego 8. Powstał on w duchu funkcjonalizmu w nurcie neoplastycyzmu holenderskiej grupy De Stijl. Co go wyróżnia? Uskokowa bryła składająca się z różnych form geometrycznych, elewacja, w której rytm wyznaczają kwadratowe płaszczyzny, a także wykorzystanie nietypowych materiałów – stalowych rur gazowych w barierkach i betonu na siatce. Również tutaj dach został zagospodarowany – powstał na nim duży taras. Ciekawostką była też rynna poprowadzona wewnątrz domu.
Co wyróżniało ich kolejne projekty dla WSM?
W ciągu kolejnych 5 lat zaprojektowali wspólnie z żoną także VII i IX kolonię. Budynki VII kolonii to segmentowce na planie łuku, z oknami w układzie pasmowym. Piony ekranów klatek schodowych połączone zostały z grubymi, pełnymi poziomymi balustradami. Dla jako ostatniej, powstałej przed wojną IX kolonii charakterystyczne stały się detale z czerwonej cegły. Ceglane fryzy i zakończenia narożników budynków, a także cegły ułożone schodkowo pod balkonami, miały kontrastować z jasnym tynkiem na elewacji.
W powojennej już X (dawniej IX) kolonii nadali ekranom klatek schodowych kształt łuku. Zastosowali też okrągłe okna – bulaje – cechujące styl okrętowy. Nie bez znaczenia był także podział płaszczyzn tynku na prostokątne poziome płaszczyzny oraz użycie szarej cegły cementowej w detalach elewacji. Domy XI kolonii zaś były pierwszymi w powojennej Warszawie budowanymi od podstaw. Jako ostatnie w żoliborskiej WSM powstały kolonie XII i XIII. Kolonię XII charakteryzowały: podział elewacji przez boniowanie, cementowa cegła, faktura tynku drapanego na elewacji, a także pas cegły w gzymsie koronującym.
W XIII kolonii Brukalscy zastosowali kompozycję z 3 części: mieszkalnej, gastronomicznej i łącznika pomiędzy nimi. Zaprojektowali pokoje typu hotelowego, jedno- i dwuosobowe, dlatego kolonię nazwano „Domem dla samotnych”. Połączyli ją z sąsiednim budynkiem, w którym powstała kawiarnia i gospoda. Projektując go, zrobili wszystko, by uratować rosnącą w tym miejscu dziką gruszę. Właśnie dlatego budynek nazwano „Gospodą pod Gruszą”. XIII kolonię wyróżniała zaokrąglona bryła klatki schodowej. Podobnie też jak w poprzednich projektach – ważny był detal: odpowiedni tynk i jego drapana faktura, boniowanie, fryzy i cokoły z cegły silikatowej.