Czy TVN jest telewizją dla idiotów i kłamców? Wszystko na to wskazuje!

Każdy w miarę ogarnięty Pola wie, że ITI (TVN) zostało założone w czasach komuny, kiedy to Walter namaszczony osobiście przez Urbana daje mu za zadanie stworzenia nowego medium. Afera afer, czyli FOZZ napełnia kieszenie tego medium, w którym do dziś pierwszymi twarzami TVNu są dzieci lub wnuki bardzo zasłużonych Ubeków – Olejnik, Wojewódzki, Kraśko czy Morozowski, czy szefowa ITI Katarzyny Kieli – wszyscy oni kontynuują dzieło swoich stalinowskich dziadków lub rodziców. TVN Warszawa nie odbiega od tych standardów, wiele razy demaskowaliśmy ich omamy i wymyślone historie ich bohaterów, zboralskich i innych miejskich „aktywistów”, które w większości są albo wnukami milicjantów bądź zasłużonych wykładowców leninizmu. Jakby było mało właśnie ujawniono w końcu, że szefowa ITI Katarzyna Kieli to wnuczka i dziecko zasłużonych stalinistów.

Media założone przez potomków stalinistów

ITI wraz z GW to tytuły stworzone przez czerwonych spadochroniarzy, którzy mają za zadanie destabilizować sytuację w kraju, ale tylko w jednym wypadku – kiedy prawica jest u władzy. I tak od ośmiu lat ze swoimi psami gończymi lub przygłupami, takimi jak Joński czy Szczerba wymyślają aferę. Teraz żyją rzekomą afera wizową, i odeszli w niej do absurdu. Niestety, jesteśmy świadkami upadku godności i ludzkiego mózgu.

Kieli mogła czerpać profity i przywileje dzięki temu, że najbliżsi członkowie rodziny kolaborowali z władzami komunistycznymi i mieli agenturalne powiązania ze Służbą Bezpieczeństwapowiedział w programie „Resortowe dzieci” Piotr Woyciechowski, ekspert ds. służb specjalnych. Woyciechowski ujawnił, że dziadek Katarzyny Kieli Stanisław Kieli tuż po II wojnie światowej wstąpił do Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Z kolei jej ojciec Jerzy Kieli był wieloletnim, wyszkolonym i zaufanym konfidentem Departamentu I SB o ps. Proj, w latach 1972–1985. Bardzo ważnym, w ocenie ścisłych związków agenturalnych ojca Katarzyny Kieli ze Służbą Bezpieczeństwa jest fakt, że w 1976 roku kierownictwo Departamentu I SB zleciło mu wykonanie dokumentacji projektowej oczyszczalni dla bardzo tajnego ośrodka wywiadu w Starych Kiejkutach. Piotr Woyciechowski zwraca uwagę, że „Proj” został nawet wpuszczony na teren ośrodka w celu oględzin.

Dzięki agenturalnym związkom Jerzego Kieli jego dzieci Katarzyna i Michał mogli podróżować po świecie. W latach 70. i 80. nie mieli problemu z uzyskaniem paszportu. Wielokrotnie byli w Stanach Zjednoczonych, Szwajcarii, Szwecji czy Grecji. 1 lutego 1989 roku Samodzielna Sekcja Ewidencyjna Departamentu I SB na nowo zarejestrowała Jerzego Kieli jako kontakt operacyjny. Kilka dni później SB zarejestrowała rozpracowanie operacyjne o kryptonimie „OPTON” dotyczące Michała i Katarzyny. – Ma to za zadanie przygotowanie do ich zwerbowania. Realizuje to elitarny wydział zajmujący się wywiadem nielegalnym – ujawnił Woyciechowski.

Według dokumentów znajdujących się w IPN w 1989 roku Jerzy Kieli był czynnym agentem SB. – Zwraca się wtedy z prośbą, aby wywiad pomógł jego synowi w karierze naukowej, po tym jak zdecydował się on na powrót do Polski z USA – dodał Woyciechowski. Zdaniem eksperta ds. służb specjalnych współpraca Jerzego Kieli z wywiadem najprawdopodobniej była kontynuowana po przekształceniu Służby Bezpieczeństwa w Urząd Ochrony Państwa.

Dla idiotów czy celowa robota?

Funkcjonariusze tej ubeckiej stacji już kolejny dzień pokazują afrykański kontynent, na którym mają protestować mieszkańcy przeciwko PiSow, który miał rzekomo tam na lewo sprzedawać wizy…i pokazują polski Konsulat w Kampali (i protesty pod nim). Problem w tym, że w Kampali nie ma polskiego Konsulatu, jest Konsulat Honorowy, ale On z mocy ustawy nie ma prawa wydawać wiz.

Oto kolejny przykład

Wypowiedź @bruce_chri po angielsku:  „People pay money to get work permits. Yes! Work permits are real! I want to be honest with you – MOST of the permits are…” . A jak przetłumaczył tę wypowiedź ich redaktorek Michał Tracz?

„Ludzie płacą tysiące euro żeby dostać pozwolenie na pracę. To pozwolenie wrzuca się do systemu konsularnego. Po zweryfikowaniu można umawiać się na spotkanie w ambasadzie”

Wygląda na to, że nawet ten mało wiarygodny „autorytet” z Ugandy nie był dla TVN wystarczający – więc Tracz kreatywnie „przetłumaczył” jego wypowiedź – żeby pasowała do tezy materiału dezinformacyjnego.

Swoją drogą ta wymyślona wypowiedź to kompletna bzdura – nie ma żadnego automatycznego „wrzucania” pozwoleń na pracę do systemu konsularnego komentuje Paweł Jabłoński, Podsekretarz Stanu w MSZ.

 

Tu o komunistycznych korzeniach ITI i ich manipulacjach!

 

Portal Warszawski

Wspieraj niezależne warszawskie media.

Dzięki Tobie możemy pełnić naszą misję

Konto do wpłat: 61102049000000890231388541

w tytule wpłat: Darowizna

Przeczytaj również

Logotyp Portal Warszawski
Kontakt

Ostatnie atykuły