Od jakiegoś czasu grupa squatersów terroryzuje właścicielkę terenu dawnej piekarni Fronca, znanego na Kamionku filantropa. To córka p. Fronca, z którą grupa chce negocjować korzystanie z posesji za darmo – informuje radny Marek Borkowski. Jakiś czas temu odbyła się próba eksmisji. Dzicy lokatorzy wymalowali bramę dawnej piekarni w hasła, z głośnika ogłasza swoje hasła. Bynajmniej nie o kulturę tu chodzi. Około 30 osób, większość nie pokazuje swoich twarzy, zabawia się bieganiem po dachach okolicznych domów oraz przeskakuje na podwórza.
Okupacja
14 lipca znów interweniowała policja oraz straż pożarna. Sąsiedzi się boją. Zasłużeni dla okolicznej społeczności właściciele księgarni i dawniej także klubokawiarni ,,Między Wierszami” popołudniu 14 lipca poprosili o pomoc i interwencję także lokalnych społeczników. Twierdzili, że nie mogli spać w nocy przez hałasy, ktoś chodził i jeździł (!) na dachach, wypędzać musieli intruzów z podwórza. Zawrócili zaniepokojeni z weekendowego wyjazdu zaalarmowani przez pracownicę, że kilku mężczyzn dzwoniło, żeby ich wpuścić, podając jakiś pretekst a potem chciało siłą sforsować bramę – relacjonuje Borkowski.
https://twitter.com/BorkowskMarek/status/1679924650116038658

Komentarz
Za ten stan rzeczy odpowiadają Jan Śpiewak czy Mencwell, którzy od lat głoszą ideę mieszkanie prawem nie towarem. Jak widać o czasu rewolucji październikowej nic się nie zmieniło.
Grupa twierdzi, że zajmować się chce działalnością kulturalną. Dość osobliwa to działalność kulturalna – przesiadywanie na ulicy Grochowskiej, wianie przed strażą pożarną ulicą Rybną by zbiegowiskiem przed frontem zamkniętej na wakacje szkoły Didasco, tuż obok Między Wierszami straszyć właścicieli księgarni.
Portal Warszawski