UWAGA! „Aktywiści” znaleźli sobie nowego wroga – jest nim handel uliczny!
Jak wiemy miejscy „aktywiści” to bardzo aktywni ludzie i nie ma praktycznie dnia aby coś im nie przeszkadzało. Przeszkadzały im paczkomaty, sklepy z czarnymi witrynami, miejsca parkingowe, teraz przyszedł czas na nowego wroga klasowego.
Oto on
Jak możemy przeczytać na forum skyscrapercity, które jest wręcz wylęgarnią „aktywu”, albo jego miejscem narad, aktywiści wraz z Gazetą Wyborczą (tak tak, dobrze Państwo widzą, wraz z Gazetą Wyborczą) zaczynają wielki plan ataku na handel uliczny na Krakowskim Przedmieściu i placu Zamkowym. Schemat jest dokładnie taki sam jak w przypadku akcji z bronieniem „zabytkowych mozaik” w metrze, gdzie de facto chcieli odwołać Jerzego Lejka. Tak dzisiaj pod pozorem „parku kulturowego” i „nowoczesności” chcą zniszczyć małe biznesy. Oczywiście jak na aktyw przystało robią to z niezwykłym poziomem cynizmu i wyrachowania, jednocześnie zapewniają, że chcą wspierać małe biznesy i lokale (takie jak Prochownia w Parku Żeromskiego), a jednocześnie z pełną brutalnością przypuszczają atak na ludzi, którzy nie są z nimi powiązani, ani też nie należą do wielkiego biznesu (bo nie oszukujmy się akcji wymierzonych w Żabki, Carrefoura, Zahira i inne wielkie korporacje nie ma).
Atak na małe biznesy zaczął się już dawno temu, ofiara padła też kwiaciarnia przy Al. Waszyngtona gdzie pewien aktywista postanowił wykończyć biznes donosami. Oczywiście „aktyw” na łamach gazetki z Czerskiej strasznie się spłakał z jakim to hejtem się spotkał, ale jednak między sobą praktycznie świętowali sukces:
Wszyscy my to szury!!
Dodatkowo, w swojej obsesji w walce z samochodami zaczęli tworzyć odrealnione wizje sąsiednich Niemiec, w których w centrach miast nie ma aut (jest to do obalenia w sekundę, bo jadąc do praktycznie większości niemieckich miast można zauważyć, że na ich ulicach w centrum jest więcej aut niż u nas):
Jednocześnie oczywiście trwa wyzywanie ludzi od szlachty i innych epitetów. Jednakże od kilku dni dostali oni jeszcze większego „kopa” jeśli chodzi o walkę już z typowymi straganami. Najpierw wprost przyznali się do czego służy mityczne rozpłytowywanie i odzyskiwanie przestrzeni: jak wcześniej można było myśleć, że służy to tylko walce z prywatnymi autami to te screeny pokazują, że to też służy do walki z foodtruckami i straganami. Oczywiście jak zwykle pogarda do prywatnej działalności (niczym w kronikach filmowych z czasów Bieruta i Gomółki) jest u nich normalnością
I wisienką na torcie jest wypowiedź o obniżaniu prestiżu i kiczu (oczywiście obie rzeczy to pojęcia subiektywne)
Jednakże wbrew temu co aktyw mówi, (zresztą w większości przyjezdny) jak spojrzymy na fotografie z 20-lecia międzywojennego czy XIX wiecznej Warszawy takie stragany i handel uliczny to była całkowita normalność i nikt raczej z tym nie walczył pod pozorem nowoczesności i walki z kiczem.
Komentarz
Sytuacja z kwiaciarnią niczego warszawiaków nie nauczyła, a „aktywowi” dała poczucie spełnienia. Ci biedni, i autentycznie zaburzeni ludzie, którym wydaje się, że robią wielką rewolucję, nie poprzestaną dopóki ich działania społeczeństwo jasno i głośno nie uzna za przestępcze. To nie żart – działalność „aktywu” należy rozpatrywać w kategorii terroryzmu, który ma na celu niszczyć wszystko co im przeszkadza. Mają godnego siebie partnera, czyli niestety dużą gazetkę z Czerskiej i zatrudnionymi tam towarzyszami, którzy razem z nimi knują.
To wielka sprawa, że wchodzi w życie Park Kulturowy, bo rzeczywiście niektóre budy wyglądają jak z ubiegłego systemu, ale to nie „aktyw” ma decydować o tym jak ludzie mają żyć i zarabiać, a tu czarno na białym widać, że ci szaleńcy chcą jak to mawiał wielki wieszcz udupić wszystkich jak leci.
Należy zadać jeszcze jedno pytanie, czy aktywiści nie pracują na czyjeś zlecenie i nie wykonują ściśle określonych zadań. Mamy wrażenie, że dokładnie tak jest, a za całym tym aktywizmem stoją osoby które tym kierują.
Dlatego też od lat powtarzamy, że wszelkie ruchy miejskie, cały ten „aktyw” jest zagrożeniem dla każdego miasta i każdego jego mieszkańca.