To nie moja krew! Nie mogłabym już wówczas wrzucić tej fotki na story. Ponieważ pojawiło się dużo pytań – opowiem Wam historię. Wczoraj nie dałam rady, bylo zbyt trudno… – pisze Pani Justyna Krzysztoszek.
Ta historia może się wydarzyć naprawdę
Pewna Pani wybrała się wczoraj na „niedzielny spacerek rowerem” z 2 chłopcami w wieku przedszkolnym. Ona Bez Kasku!!!
Jechała szeroką równą ścieżką rowerową, za nią chłopcy. Patrzyłam na nich jadąc drugą stroną ścieżki w przeciwnym kierunku. Nagle kobieta zaczęła kręcić kierowca, upadła i uderzyła głową. Zginęła na oczach swoich małych synów. Zapewniam, że nie chcielibyście widzieć tych zrozpaczonych dzieci krzyczących nad leżącą matką z rozbitą głową w kałuży krwi.
„Tylko na krotko, koło domu, do sklepu. Z dziećmi to spokojnie… Itp, kasku nie trzeba”. Jak ja często od Was to słyszę. Ja sama miałam rok temu wypadek na rowerze. Nie na trudnej trasie, na których najczęściej bywam, lecz właśnie podczas przejażdżki relaksacyjnej. Piszę tu jeszcze tylko dlatego, że miałam wtedy kask na głowie (zawsze mam, nawet jadąc po bułki do sklepu).

Wczoraj, po zakończeniu akcji ratunkowej, jeździłam wiele godzin po Warszawie zbierając kawałki siebie w całość i obserwując.
Była niedziela, piękna pogoda, ruch duży. Jakieś 70% ludzi na rowerach nie miało kasków na głowie ...Dlatego nie przepraszam za to drastyczne zdjęcie. Liczę, że zadziała na Waszą wyobraźnię i poczucie odpowiedzialności. Sezon rowerowy się rozpoczął. Cieszmy się z tego lata mądrze i korzystajmy jak najdłużej.
Proszę Was, na rower tylko w kasku!
za; Justyna Krzysztoszek
Portal Warszawski