Przez ostatnie dwa lata, warszawiacy musieli zmagać się z koszmarkami ustawianymi na Placu Zbawiciela, które od czerwca do końca lata ograniczały zmotoryzowanych mieszkańców Warszawy. Cieszyło to jedynie obsesyjny „aktyw” i bywalców modnych knajp na tym historycznym placu. W tym roku ich nie będzie. Jak informuje Mencwel, który chce ograniczenia całkowitej jazdy samochodem w tym miejscu, taką decyzję podjął Łukasz Puchalski, zapewne na żądanie Ratusza.
Mencwel płacze
Mencwel publikuje tweeta i tworzy fikcję jakoby to była zła decyzja (ograniczanie placu ohydnymi zapoarami).

Komentarz
Dobrze zauważa Jakub Dobromilski, że może to być przedwyborcza zagrywka, która ma ludzi uspokoić. Czar marszu z wczoraj się szybko skończy, a warszawiacy wciąż muszą żyć w niewygodnym mieście, które walczy z szerokimi ulicami nie dając w zamian profesjonalnego transportu publicznego. Wczoraj zaczął się palić nowy tramwaj Hundai, za chwilę kolejny i kolejny zapewne.
Warto też przypomnieć, że Mencwel jest autorem bubla, który przedstawił dwa lata temu na konferencji prasowej, napisanego na kolanie, a który wymyślił zamknięcie ruchu kołowego od Placu Unii Lubelskiej do Placu Konstytucji. Tam też pojawić ma się bagnowisko – taka jest wizja „aktywu”.
Nie podniecjamy się tą decyzją, zobaczymy co przyniosą kolejne lata, ale jeśli jest przedwyborcza zagrywka, dla zdecydowanie większej części warszawiaków korzystna. Ciekawe co na to „redaktorek” Osowski z Czerskiej? Będzie płakać??
Portal Warszawski