Niejaka Marta Żakowska spłodziła coś co trudno nazwać książką, bądź poważną pozycją. Jeśli ona uważa, że samochody wjeżdzają ludziom od kołysek (dokładnie tak jest napisane), a w pisaniu książki pomagali jej znani nam czerwoni „aktywiści” obsesjoniści i głęboko niedouczone osoby, dla których fałszowanie rzeczywistości jest dniem powszednim, trudno uznać to za pozycję ważną, ciekawą czy interesującą. Ale niestety jako, że świat kretynieje w tempie niebywałym, nawet tak poważny tytuł jak A&B Architektura, uznaje to za ważny tytuł, to znaczy że jest źle. Bardzo źle….
„Antropolożka miejska”….
Jedną z zawróconych z drogi ku samochodowemu uzależnieniu jest Marta Żakowska, antropolożka miejska i współtwórczyni „Magazynu Miasta” (jej ojciec niedawno chciał burzyć pomniki Piłsudskiego – od redakcji), która napisała pożywną i potrzebną książkę o tym, że korzystanie z samochodu to u nas w dużej mierze nałóg oraz o tym, że warto i można go rzucić. Nie chodzi przy tym o wyrugowanie samochodu w ogóle, ale o znacznie bardziej racjonalne do niego podejście. Bo to właśnie z logiką używania aut (a nie pojazdami jako takimi) mamy problem. – czytamy na łamach wyżej wymienionego tytułu.
W odróżnieniu od ekologów, EV apoloegtów i innych narzucających lub próbujących narzucić reszcie swoje idee, bądźmy nadal racjonalni, na przekór, pokażmy im, gdzie stoi intelektualne zomo..Jesteśmy pomawiani o foliarstwo, zatruwanie przyrody i innych. Przeciw ludziom walczącym o prawo do samostanowienia wytaczane są największe działa.. A następnie recenzowane i wysławiane, np. https://www.architekturaibiznes.pl/autoholizm-odstawic…
A kiedy popatrzymy na poprzednie wypociny autorki na łamach GW: „I przyszła wiosna, więc wyszliśmy na ulice. A w zasadzie na chodniki, nad Wisłę, nad Jeziorko Czerniakowskie, do parków i na jedną jezdnię. W tę niedzielę, jak i poprzednią, Nowy Świat wypełniały tłumy pieszych – zamknięta dla ruchu samochodowego jezdnia od lat przyciąga mnóstwo ludzi. Z tego samego powodu ludzie na całym świecie też wyszli na jezdnie.” I skleimy to z miejscem zamieszkania i biznesami prowadzonym przez jej brata (restauracje w dobrych miejscach Warszawy), rodzi się „new deal”. Jedni mogą zawłaszczyć miejsce w centrum dla prowadzenia np. knajp, inni mają tam dojechać zbiorkomem, zostawić kasę i wyp.. Tylko jeśli popatrzeć na relację przychody-koszty, to albo mamy mało klientów i paragony grozy, albo „masówkę” i nieco niższe ceny. Otóż nie, ludzie nie będą zapychali do centrum z okolic Warszawy i Krakowa tylko na rowerkach, zbiorkomem itp, który w Warszawie jest na koszmarnym poziomie, i zaklinanie rzeczywistości przez psy gończe miasta, czyli „redaktorków” ze znanych nam tytułów i „aktywistów” nic nie dadzą.
Na pewno pamiętamy jak środowisko „ekologicznych” ignorantów próbowało zrobić z rowerowych pajaców jeźdzących z budami na ziemniaki po mieście (Gubański pierwszy…też socjolog miasta, tak tak, ten co fałszował wyniki badań na Mokotowie) elitę...nie udało się, bo zostali skutecznie i szybko sprowadzeni na ziemię, ale nie ulega wątpliwości, że takie środowisko Krytyki Politycznej firmuje tego gniota bo taki mają prikaz. W końcu są dotowani przez Machnowską Górę, a sami uważają się, a jakże, za jaśnie oświeconą elitę….a Żakowska ze swoim nieprawdopodobnym gniotem, ma być jej przedstawicielką…
„Wielki to jest szwank postradać szlachetnie różniącego się przyjaciela, w tej epoce zwłaszcza, w której łatwiej może napotkać ludzi zapamiętale się kochających, niż umiejących szlachetnie i z miłością różnić się.” CK Norwid.
Nie dla idiotów?
Fenomen knajp na Saskiej Kępie, Kazimierzu (Krk), czy innej wyspie knajp w Warszawie polega między innymi na tym, że ludzie przejadą te 30-40 km w weekend, albo czasem i po południu, żeby zjeść coś fajnego, spotkać się z kimś i pogadać.. Jeśli będą mieli to samo zrobić komunikacją miejską albo specjalnie do tego celu kupić elektryka, czy inne badziewie z silnikiem od pił do żywopłotu (od kosiarek mają teraz SUVy), to prędzej sami wybiorą inne knajpy, nie w centrum „miasta”, albo założą swoje knajpy..
Pisałem niedawno o nowym terrorze. Ewidentnie zawłaszczanie miasta odbywa się w Urzędach Miejskich i na biznesowych naradach, na których ustala się, kto „łyknie” który kawałek miasta.. a reszta na peryferie.. jeśli popatrzeć na stare planowanie osiedli, było tam „wszystko”, następnie biznes skutecznie wykończył wiele sklepów osiedlowych, a teraz jest dyskont albo żabka.. Przy więcej niż dwóch osobach w domu, zakupy tygodniowe de facto wymagają samochodu, albo łażenia z wózkiem.. Bo nie każdy może mieszkać do 1 km od sklepu, i nie każdy chce kupować tylko w małym sklepiku, gdzie jest średni wybór i raczej wysokie ceny..
No ale przecież można jechać na halę na rowerze w słoneczny dzień, wybrać owoce, warzywa, bagietkę, wypić latte i wrócić radośnie do domu ..tak, niektórzy mogą, bo żyją z innych, albo zostali przez innych ustawieni, tak że nie muszą zapychać z dwójką dzieci przez pół miasta. Z partnerem lub bez, bo uwiodła go/ją wizja instagramowa, swoboda, tęcze i inne mody..
Doceniajmy różnice, dyskutujmy – nawet zażarcie – ale z szacunkiem, dla siebie samych, dla faktów.. to apel skierowany szczególnie do Pani Żakowskiej i jej środowiska, fanatycznego, głupiego i po prostu głęboko niedouczonego. Tylko w takim środowisku mogło wyjść coś tak głupiego i idiotycznego jak samochód wjeżdzający do kołyski…i bardzo szkodliwego…
Ostatni incydent ze znanym dziennikarzem, który ośmielił się powiedzieć inaczej niż jego środowisko (to ciekawe, że postomuna, lgbtsy, zieloni czy jawni marksiści zajęli się „eokologią”….) jasno pokazuje jak pełne nienawiści jest to środowisko. Psy gończe w postaci tytułów powiązanych z Agorą, „aktyw” zaczęli swój socjologiczny zabieg – człowieka trzeba zaszczuć i odebrać mu godność. Pogarda Śpiewaka, Mencwela do jakiegoś (w ich mniemaniu) Pola czy Stanowskiego udowadnia, że z tymi ludźmi nie da się rozmawiać, oni nie chcą rozmowy, oni chcą głupot Żakowskiej i fałszowania rzeczywistości!
A Wy, ekomarketingowcy, ekooszołomy, oszuści wyborczy, aferzyści podpisowi, freudowscy wyznawcy kultu słupka, wiedzcie, że widzimy i pamiętamy..
Ledwo przeszedłem przez „Autoholizm” Żakowskiej, i niestety…to niebywały gniot dla idiotów i obsesjonistów, i żadne zachwyty skretyniałego, szczególnie tego rzekomo eko, tęczowego środowiska, tego nie zmienią….
Teodor Hornic
zdj. ttwitter
Portal Warszawski